Co słychać w Polskiej Lidze Koszykówki?

Legia Warszawa 101-81 Azoty Dozorbud Tarnów
(30-26, 21-17, 28-23, 22-15)

Punkty dla Legii: Sulima 24(2), Czubek 21(5), Sinielnikow 16(1), Lipiński 11(1), Błaszczyk 10, Malewski 10(2), Leśniak 9, Dębski 0, Nawrot 0, Malinowski 0

Punkty dla Azotów: Hughes 32(4), Lofton 19, Wichniarz 12, Dobosz 6(2), Marculewicz 6, Doliński 6, Grys 0

Faule Legii: Leśniak 4, Błaszczyk 4, Sinielnikow 3, Lipiński 2, Malewski 2, Sulima 1, Czubek 1, Malinowski 1

Faule Azotów: Marculewicz 4, Doliński 3, Lofton 2, Hughes 2, Wichniarz 2, Dobosz 1

Honorowe pożegnanie z PLK

(16.05.2003)
Tarnowianie przystąpili do meczu osłabieni: tradycyjnie nie widać już Celeja, ale brak także podstawowego gracza jakim jest Golański oraz zawodnika już dalszego planu - Chromicza. Z kolei legioniści przystępują do gry w teoretycznie najmocniejszym zestawieniu z drobnym wyjątkiem: zamiast Kurasia widać Malinowskiego.
Startowa 'piątka' Legia jest podobnie jak w ostatnich meczach ultraniska: Czubek, Sinielnikow, Sulima, Lipiński, Leśniak.
I kwarta
Sam początek należy do gości, ale Legia szybko przejmuje inicjatywę i wychodzi na prowadzenie. W 3:17 jest już 16-8 dla Legii (m.in. 3 'trójki' Legii a Unia punktuje spod kosza). Świetnie prezentuje się Leśniak (4 punkty + zbiórki ofensywne). W 3:52 jest nawet już 18-8 dla Legii po 2pkt. Sulimy.
Maksymalne prowadzenie w kwarcie Legia osiąga w 5:52 - jest 25-12 po 3 wolnych Sulimy. Od tego momentu następuje kryzys Legii, która notuje serię 3-12. Szczególnie w ofensywie legioniści wykazują się niemocą. Całe szczęście, że Unia gra średnio i nie w pełni wykorzystuje kryzys legionistów, bo mogłaby zredukować starty całkowicie a nawet wyjść na prowadzenie. Ostatecznie kwarta kończy się zwycięstwem Legii 30-26, ale duże uczucie niedosytu pozostaje, bo Legia straciła sporą przewagę.
W Legii aż 14pkt. zdobył już Sulima. Na wyróżnienie zasługuje też hiperaktywny i skuteczny Leśniak. W Unii tradycyjnie zaczyna szaleć Hughues. Trochę szkód wyrządzają też gracze podkoszowi: Marculewicz i Doliński.
II kwarta
Początek należy do Legii, która po zaskakujących 6pkt. pod rząd Błaszczyka wychodzi na prowadzenie 36-26 (w 2:23). Kolejne 5pkt. (w tym 'trójka') dla Legii zdobywa Sinielnikow i po serii 5-2 Legia w 4:17 prowadzi już 41-28 (wyrównane max. prowadzenie).
Unii ponownie w drugiej części kwarty udaje się zredukować straty. Na szczęście w ostatnich sekundach kwarty oryginalny i dość desperacki dwutakt Sinielnikowa (z przełożeniem piłki za plecami) kończy się 2pkt. ustalając wynik połowy na 51-43 dla Legii. Znowu można czuć niedosyt (tym razem nieco mniejszy niż po pierwszej kwarcie), bo Legia znów pozwoliła gościom zredukować znaczną przewagę.
W Legii w 2 kwarcie zniknął gdzieś Sulima, podobnie Leśniak. Za to swoje chwile mieli Malewski i Błaszczyk. Lipiński i Czubek byli raczej mało widoczni i aktywni (jak na siebie). Dębski grał mało i był nieprzydatny. Natomiast prawdziwym liderem i gwiazdą był Sinielnikow - rządził w rozgrywaniu akcji, w trudnych chwilach zdobywał punkty wejściami pod kosz, był szybki jak błyskawica przy zdobywaniu bezpańskich piłek, wykonywał efektowne asysty - nie można było chcieć więcej. Po prostu rządził i dzielił w Legii.
W Unii zdecydowanie najgroźniejszy (i nie do zatrzymania) był rozgrywający Murzyn Hughues. Wykazał się niezwykłą skutecznością rzutu. Natomiast zaskakująco pasywnie i raczej przeciętnie zaprezentował się drugi Murzyn w barwach tarnowskiej drużyny - Lofton.
III kwarta
W pierwszych minutach ma miejsce akcja meczu: w kontrataku Legii następuje wymiana kilku podań, z których ostatnie za plecami do Leśniaka wykonuje Sinielnikow a Leśniak kończy akcję wsadem (z faulem zresztą - ale tradycyjnie Leśniak musi jeszcze nauczyć się wykorzystywać rzuty wolne).
W 2:52 Legia obejmuje maksymalne jak dotąd 14pkt. prowadzenie: 60-46 po 2pkt. Sinielnikowa. W drugiej połowie kwarty Unia tradycyjnie już redukuje straty. Jednak najmniejszy dystans jaki udaje jej się osiągnąć to 7pkt. straty. Legia na szczęście nie pozwala na więcej i kontratakuje w 8:00 znowu bijąc maksymalne prowadzenie i ustanawiając je (wynikiem 74-59) na poziomie 15 pkt. po bardzo dalekim rzucie Czubka za 3.
Spotyka to się jednak z kontratakiem Unii 0-6 i znów wydaje się, że na zakończenie kwarty straty zostaną zredukowane i pozostanie uczucie niedosytu, ale na szczęście Legia sama odpowiada serią 5-0. Unia jest w stanie zdobyć jeszcze tylko 1pkt. i ostatecznie kwarta kończy się wynikiem 79-66 dla Legii.
W Unii Hughues szaleje i punktuje przez całą trzecią kwartę. Widać jednak, że sam meczu nie wygra. Na szczęście dla Unii uaktywnia się Lofton i zaczyna skutecznie wspierać swego rodaka. W Legii z kolei nadal rządzi Sinielnikow - efektywnie (a czasem i efektownie) rozdziela piłki i kontynuuje swe zabójczo skuteczne wejścia pod kosz. Coraz lepiej i skuteczniej gra Lipiński. Swoje robi też Malewski.
IV kwarta
Tym razem Unia redukuje straty już na początku kwarty. Jednak podobnie jak w poprzedniej kwarcie, jest w stanie dojść Legię tylko na dystans 7pkt. Kilkakrotnie już nie jest w stanie pokonać tej magicznej bariery.
Jednak w 3:05 po dwóch pod rząd 'trójkach' Czubka (w tym drugiej szalonej) Legia znów wychodzi na wyraźne prowadzenie: 90-77. Za chwilę wynikiem 92-77 wyrównuje maksymalne 15pkt. prowadzenie.
W 5:15 przewaga nadal wynosi 15pkt. - jest 94-79 po 2 pkt. Lipińskiego. Legia jednak kolejno powiększa maksymalne prowadzenie: w 6:30 do 17pkt. (96-79 po 2pkt. Sulimy) a chwilę później do 19pkt. (98-79 po 2pkt. Malewskiego).
Wkrótce na boisko wchodzą rezerwy Legii i przez dłuższą chwilę stołeczna drużyna nie jest w stanie zdobyć punktów. Dopiero na ok. 16 sekund przed końcem meczu Czubek trafia kolejną 'trójkę' i Legia tym samym przekracza granicę 100 zdobytych punktów. Były to ostatnie punkty w meczu, który skończył się wynikiem 101-81 dla Legii.
Legia rozegrała przyzwoity mecz (co najważniejsze cały czas kontrolując grę i swoje prowadzenie), choć ciężko stwierdzić na ile przyzwoity, bo rywal bez żadnej motywacji nie postawił ciężkich warunków. Trudno stwierdzić jakim wynikiem skończyłby się ten mecz gdyby goście wystąpili nie osłabieni i gdyby był to mecz o jakąś stawkę. Tym niemniej Legia honorowo pożegnała się z ekstraklasą. MVP meczu można uznać Sinielnikowa, który robił wszystko: ustawiał grę, kontrolował jej przebieg, asystował, zdobywał punkty - był prawdziwym liderem i było widać, że po zawieszeniu i kontuzji *wreszcie* odzyskał swą zwykłą, wysoką formę, do jakiej przyzwyczaił fanów w tym sezonie. Sulima grał najlepiej w pierwszej kwarcie, w pozostałych jednak nie musiał już tak mocno punktować, bo ciężar gry wzięli na siebie też i inni zawodnicy. A grali oni tak jakby falami, uzupełniając się w poszczególnych kwartach, tak że cały czas był ktoś, kto oprócz Sinielnikowa ciągnął dla Legii wynik i grę: w pierwszej kwarcie oprócz Sulimy był to Leśniak, w drugiej Błaszczyk i po części Malewski, w trzeciej i czwartej: Malewski, Czubek i Lipiński. A więc poza dalszymi rezerwami Legii każdy zawodnik odegrał swoją rolę i miał swój udział w zwycięstwie (zresztą aż 6 legionistów zanotowało co najmniej 10 pkt. a siódmy 9pkt).
W Unii jednoosobowy show wykonał Hughues. Miał świetną skuteczność rzutów z gry a jego wejścia w tłok pod atakowanym koszem kończone skutecznymi rzutami lobem ponad kilkoma próbującymi blokować legionistami doprowadzały do szewskiej pasji. W drugiej połowie skutecznie wsparł go Lofton. Wkład pozostałych zawodników był wyrównany i dość incydentalny. Tezę o nieco relaksowym podejściu Unii do meczu jakby potwierdzała postawa Hughuesa i Loftona w całym meczu: byli uśmiechnięci, rozluźnieni, często się nawet śmiali z własnych uwag, dyskusji. Ale mimo to zdobyli masę punktów i podczas meczowych akcji byli już skoncentrowani i waleczni - tak więc nie wiadomo co tak naprawdę sądzić o ich na pozór wyluzowanej postawie.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po VI kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 38 55 17 21 3125 3226 -101 L1
10. Start Lublin 38 51 13 25 2891 3151 -260 W3
11. Azoty Dozorbud Tarnów 38 50 12 26 2866 3086 -220 L3
12. Legia Warszawa 38 45 7 31 2914 3485 -571 W1

Start Lublin 106-74 Legia Warszawa
(18-20, 26-21, 35-16, 27-17)

Punkty dla Startu: Olejniczak 22, Plevnik 15(1), Brown 14(2), Marciniak 14, Kosior 12(2), Konare 10, Miś 9, Bielak 5(1), Pelczar 4, Fijałka 1

Punkty dla Legii: Sulima 22(1), Błaszczyk 16, Czubek 14(1), Sinielnikow 9(1), Lipiński 6, Malinowski 5, Leśniak 2, Nawrot 0, Kuraś 0

Faule Startu: Pelczar 4, Olejniczak 3, Kosior 3, Plevnik 3, Brown 2, Marciniak 2, Miś 2, Konare 1

Faule Legii: Lipiński 5, Leśniak 4, Czubek 4, Malinowski 3, Błaszczyk 3, Sulima 2, Nawrot 1, Sinielnikow 1

Czarnej passy c.d.

(14.05.2003)
Koszykarze z Warszawy spadli już do I ligi, natomiast lublinianie mieli jeszcze o co grać, gdyż ambicją Startu jest zajęcie 10. miejsca. Początek meczu był wyrównany, ale oba zespoły grały dość niefrasobliwie. W 10. minucie po rzucie Kamila Sulimy goście wygrywali 20-14. Jednak do końca tej kwarty Start za sprawą Samo Plevnika i Michała Marciniaka zniwelował stratę do dwóch punktów.
Na początku drugiej części meczu gospodarze zdobyli kolejno sześć punktów i objęli prowadzenie 24-20. W tym momencie trener Arkadiusz Czarnecki dokonał zmian i inicjatywę przejęła Legia, która w 15 minucie prowadziła 31-24. Przewaga gości sprawiła, że trener Startu ponownie wprowadził na parkiet podstawowych graczy, którzy błyskawicznie odrobili straty.
Po przerwie przewaga lublinian systematycznie rosła. Po pięknym wsadzie Earla Browna Start w 33. minucie prowadził 89-57, a kibice głośno domagali się "setki". Dokonał tego rzutem zza linii 6,25 cm Maciej Bielak, a wynik meczu ustalił, także rzutem za trzy punkty, Brown.
- Szkoda, że tak mało ludzi przyszło świętować nasze utrzymanie się w PLK - powiedział dyrektor Startu Krzysztof Kołodziej. - Wejść drużyną złożoną z wychowanków do ekstraklasy i utrzymać się w niej z niewielkimi zmianami to naprawdę duża sztuka. Tym bardziej że nie mieliśmy strategicznego sponsora i musieliśmy szukać pieniędzy, gdzie się dało. Teraz sezon się skończył, a my mamy długi.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po V kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 37 54 17 20 3029 3123 -94 W5
10. Start Lublin 37 49 12 25 2788 3055 -267 W2
11. Azoty Dozorbud Tarnów 37 49 12 25 2785 2985 -200 L2
12. Legia Warszawa 37 43 6 31 2813 3404 -591 L11

Legia Warszawa 83-93 Detal-Met Noteć Inowrocław
(21-26, 26-23, 15-23, 21-21)

Punkty dla Legii: Sulima 38(5), Lipiński 14(4), Leśniak 9, Kuraś 8, Sinielnikow 5(1), Nawrot 5(1), Malewski 2, Czubek 2, Błaszczyk 0, Dębski 0

Punkty dla Noteci: Mrożek 25(7), Bajdakow 23, Radke 16, Żytko 13(1), Turković 6, Austin 5(1), Sawicki 5(1), Zarembski 0

Faule Legii: Leśniak 5, Lipiński 4, Sulima 3, Błaszczyk 3, Czubek 2, Sinielnikow 1, Dębski 1

Faule Noteci: Bajdakow 3, Radke 3, Żytko 2, Mrożek 2, Zarembski 2, Sawicki 1, Turković 1

Kryzys formy

(10.05.2003)
Wreszcie od wielu meczów wygląda na to, że legioniści wystąpią w najsilniejszym składzie. Do gry wracają Sinielnikow (wreszcie!), Malewski i Dębski. Pierwsza 'piątka' jest dość eksperymentalna: Sinielnikow, Sulima, Czubek, Lipiński, Leśniak. Jest to ultraniskie zestawienie: z trzema obrońcami i bez centra (Błaszczyka zastępuje grający ostatnio świetnie Leśniak a słabiej grającego ostatnio (i po trochu też pauzującego) Malewskiego Czubek.
I kwarta
Na samym początku inicjatywę i prowadzenie obejmuje Noteć. Jednak w 4:15 Legia przegrywa tylko 8-9 (2 'trójki' trafił już Lipiński). Za chwilę jest już 11-9 dla Legii po trzeciej już 'trójce' Lipińskiego! Słabo gra Czubek (nie pierwszy mecz ostatnio), za to niezwykle aktywny i pożyteczny jest Leśniak (kontynuuje dobrą passę z ostatnich gier) - zdobywa punkty i zbiórki (duże uznanie budzą jego zbiórki ofensywne).
W 6:07 jest 13-14 - cały czas trwa niezwykle wyrównana walka. Kwarta kończy się wynikiem 21-26 po 'trójce' Żytki w ostatniej sekundzie kwarty.
Poziom kwarty był dobry. Mało było fauli a punkty były zdobywane przez obie drużyny z ładnych akcji.
W Legii zawiódł Sinielnikow, który grał nie swoim stylu: mało aktywnie i jakby ostrożnie. Widać było skutki kontuzji i przerwy w grze. Z kolei Lipiński trafił już aż 4 'trójki'.
W Noteci kompletnie zawiódł niedawno jeszcze gwiazdor PLK - Alex Austin. Zdobył 0 pkt. Najgroźniejsi byłi Mrożek (3x3) i gracze podkoszowi (m.in. Radke).
II kwarta
Legia od początku goni Noteć. W 4:28 wreszcie wychodzi na prowadzenie 40-37 po akcji 3+1 Sulimy (druga taka akcja Sulimy w sezonie). Jest to już czwarta 'trójka' Sulimy jak dotychczas w tej kwarcie! Jednak Noteć odpowiada serią 7-0 (w tym 5pkt. Radkego) i wychodzi na prowadzenie 42-44. Ostatecznie kwarta kończy się także 2-punktową stratą Legii (47-49).
Sulima trafił w tej kwarcie pięć 'trójek'! Leśniak w przeciwieństwie do pierwszej kwarty był o dziwo zupełnie niewidoczny. W drugiej kwarcie prawie nie grali słabo dysponowani dzisiaj Sinielnikow i Czubek. Jako rozgrywający grał więc Kuraś - wypadł bez rewelacji, ale przynajmniej poprawnie. Nie grał też prawie Błaszczyk. Lipiński zagrał w drugiej kwarcie przeciętnie.
W Noteci najgroźniejszy był Radke. Był on pod koszem nie do zatrzymania dla legionistów i zdobył w pierwszej połowie 16pkt. Austin w drugiej kwarcie był już niby aktywny, ale niewiele z tego wynikło. Cała połowę miał słabiutką.
III kwarta
Wynik w tej kwarcie otwiera Sulima doprowadzając do remisu 49-49. Niestety odpowiedzią Noteci jest jej kolejna seria 7-0. Bardzo dalekim rzutem za 3 odpowiada Sinielnikow. Niestety zaraz po tym, rzutem za 3 odpowiada Mrożek. Sinielnikow w kolejnej akcji chce odpowiedzieć kolejną 'trójką', ale rzut jest niecelny. Maksymalne jak dotąd prowadzenie w meczu (13pkt.) Noteć uzyskuje w 5:00 - wynik wówczas brzmi 52-65 (prowadzi do niego seria 9-0 Noteci zapoczątkowana przez wspomnainy wyżej rzut za 3 Mrożka). Legia przez te pierwsze 5 minut kwarty gra fatalnie - słabo broni, popełnia proste błędy, gubi się, traci kontrolę nad grą.
Kilkakrotnie jeszcze różnica punktowa osiąga 12pkt, ale ostaecznie kwarta kończy się wynikiem 62-72. Była to naprawdę słaba kwarta dla Legii zarówno pod względem obrony jak i ataku, a przede wszystkim kontroli gry.
W Noteci w tej kwarcie na wyróznienie zasłużył rozgrywający Żytko, który niezwykle efektywnie bronił, utrudniał wyprowadzanie piłki i konstruowanie ataków Legii. Oczwywiście przyczynił się do zaliczenia kilku przechwytów przez Noteć. Nie radzili sobie z nim ani Kuraś ani Czubek. Sinielnikow w trzeciej kwarcie nie pokazał się na parkiecie. Leśniak znów w kolejnej kwarcie o dziwo zawiódł - był zupełnie niewidoczny.
IV kwarta
Początek jest bardzo optymistyczny dla Legii - zalicza ona serię 7-0 ('trójka' Nawrota i dwie 2-pkt. akcje Sulimy) i w 1:43 wynik brzmi 69-72. Ostatnim bliskim rezultatem jest 71-74. Jednak w tym momencie następuje kolejna już seria Noteci - tym razem 9-0 i w 4:28 jest już 71-83. Seria ta szczególnie jaskrawie ujawnia słabość obrony Legii, zawodzącej w całym dzisiejszym meczu.
Legii do końca już nie udaje się zbliżyć z wynikiem do Noteci i mecz kończy się rezultatem 83-93.
Legia pokazała, że aktualnie jest bez formy (zresztą juz od dobrych kilku spotkań) - gra jakoś bez maksymalnej koncentracji, mobilizacji. Niby jakoś się stara, ale tak jakby nie starczało sił i energi. Szczególne pogorszenie gry nastąpiło w obronie - nie ma już tych co kiedyś momentów mobilizacji w czasie których przeciwnik nie potrafił rzucić choćby punktu. Może to wszystko rzeczywiście wynikać z braku sił i przetrenowania - weterani jak Sinielnikow są zmęczeni całym sezonem a nowi gracze (jak Czubek) i juniorzy (jak Dębski i Malewski) po prostu nie przygotowani się przed sezonem do gry w nim w takim wymiarze czasu i na takim poziomie, bo po prostu się tego nie spodziewali. Ten brak sił i świeżości chyba wpłynął na słabszą grę prawie wszystkich: Sinielnikowa (w jego przypadku do słabszej formy przyczyniła się też ostatnia kontuzja), Czubka, Leśniaka (dobra tylko pierwsza kwarta), Błaszczyka. Malewski i Dębski zagrali mało - nawet nie wiadomo do końca w jakiej są formie (ale chyba nie najlepszej, skoro trener ich na długo nie wystawia). Lipiński i Kuraś zagrali poprawnie (ten pierwszy może nawet nieco ponad poprawnie), ale na dobrą sprawę to zgodnie z oczekiwaniami (a nawet powyżej nich) zagrał tylko Sulima (nie tylko 38 pkt, ale np. jaka aktywność na atakowanej tablicy!). Ale jeden zawodnik meczu nie wygra. Niestety powrót Sinielnikowa, Malewskiego i Dębskiego do składu prawie nic nie wniósł. W zasadzie gra tak jakby nadal odbywała się bez nich - po prostu po powrocie nie są w formie. No a bez nich (a na dodatek ze zniżkującą ostatnio formą Czubka), przy aktualnym składzie Legii meczów wygrywać się nie da.
W Noteci na bezsprzeczne wyróżnienie zasługuje Mrożek (25pkt, w tym 7x3), ale również Radke oraz Bajdakow (ten drugi za drugą połowę - generalnie nie był on specjalnie efektowny, ale za to skuteczny). Austin drugą połowę miał zdecydowanie lepszą niż pierwszą - był dobrym duchem swego zespołu i zdobył trochę punktów w ważnych momentach meczu. Ważnym i pożytecznym zawodnikiem był Żytko - szczególnie szkodził w drugiej części spotkania (zarówno w obronie jak i w ataku). Poprawnie (choć bez zachwytów) zagrał Turković.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po IV kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 36 52 16 20 2948 3047 -99 W4
10. Azoty Dozorbud Tarnów 36 48 12 24 2709 2904 -195 L1
11. Start Lublin 36 47 11 25 2682 2981 -299 W1
12. Legia Warszawa 36 42 6 30 2739 3298 -559 L10

Azoty Dozorbud Tarnów 83-71 Legia Warszawa
(24-12, 28-21, 14-23, 17-15)

Punkty dla Azotów: Hughes 24(3), Lofton 18(1), Marculewicz 16(1), Wichniarz 9(1), Chromicz 9, Golański 4, Doliński 2, Grys 1, Dobosz 0

Punkty dla Legii: Sulima 24(4), Leśniak 23(1), Czubek 9(1), Lipiński 7(1), Błaszczyk 7, Malinowski 1, Nawrot 0, Suchomski 0

Faule Azotów: Wichniarz 3, Golański 3, Doliński 3, Marculewicz 3, Hughes 2, Lofton 1, Dobosz 1, Chromicz 1

Faule Legii: Leśniak 5, Czubek 4, Błaszczyk 3, Nawrot 3, Lipiński 2, Malinowski 1

Słaby mecz

(07.05.2003)
Pierwsze piątki:
Legia: Czubek, Sulima, Nawrot, Lipiński oraz Leśniak
Unia: Hughes, Lofton, Golański, Chromicz oraz Marculewicz
I Kwarta:
Pierwsze punkty w spotkaniu zdobywa dla gości Kamil Sulima. Jak się później okazało było to jedyne prowadzenie legionistów w dzisiejszym spotkaniu. Gospodarze bardzo szybko obejmują w miarę bezpieczne prowadzenie, zdobywając 10 punktów po rząd. A punkty te zdobywali: Marculewicz 1 (faul Leśniaka), Hughes 2, Marculewicz trafia zza linii 6,25, Lofton oraz Chromicz po dwa oczka. Dla gości w końcu punkty zdobywa Leśniak i to 4 pod rząd. Ponownie uniści zdobywają 6 oczek z rzędu. Za trzy trafia Hughes, Marculewicz zdobywa 2 pkt a Ireneusz Chromicz wykorzystuje 1 rzut osobisty. Jest 16-6 na korzyść gospodarzy. Dla Legii trafia Kamil Sulima za dwa, w odpowiedzi dla Unii również 2 pkt zdobywa Lofton po ładnej kontrze (wcześniej w obronie ładny blok Chromicza). Trwa wymiana ciosów. Dla Legii tym razem trafia Leśniak, a dla tarnowian Brandun Hughes. W kolejnej akcji dla gości 2 pkt zdobywa świeżo wprowadzony Błaszczyk, natomiast dla Unii swoje pierwsze punkty w spotkaniu zdobywa Artur Golański 3 pkt (akcja 2+1 po faulu właśnie Błaszczyka). Jeszcze na koniec kwarty Hughes zdobywa 1 punkt (faul ponownie Błaszczyka), ustalając tym samym wynik tejże kwarty 24-12.
II Kwarta:
Cała ta kwarta (jak i całe spotkanie) stała na niskim poziomie. Jedynie cieszyło nieliczną publiczność ilość punktów w tej kwarcie, choć nie było to efektem dużej skuteczności w ataku a bardziej nieporadnością w grze obronnej. Na początek dla Legii za dwa trafia Błaszczyk oraz trzy punkty zdobywa Sulima. Jednak teraz do głosu dochodzą tarnowianie. Ze stanu 24:17 doprowadzają do stanu 37-17 zdobywając 13 punktów z rzędu. Punkty te zdobywali: Chromicz 2 (celne wolne po faulu Nawrota), Golański 1(jeden celny również po faulu Nawrota), Chromicz kolejne 2 pkt, Wichniarz 5 oczek (tuż po wejściu na parkiet trafia za 3 pkt), oraz Lofton 3 (akcja 2+1 faul Leśniaka). W końcu dla gości dwa pkt zdobywa Leśniak, wykorzystując oba wolne po faulu Golańskiego. W odpowiedzi Unia zdobywa 4 oczka, za dwa trafia ponownie Łukasz Wichniarz, a kolejne dwa zdobywa ładnym wsadem Hughes. Jest 41-19. Z kolej dla gości 5 punktów z rzędu zdobywa, dobrze dziś grający Leśniak (obok Sulimy jedyny wyróżniający się zawodnik gości). Raz trafia za dwa a raz wykonuje akcję 2+1 (faul Marculewicza). Unia zdobywa kolejne 4 pkt, trafiają Wichniarz oraz Marculewicz. Dla gości ponownie 3 pkt zdobywa Leśniak. Jest 45-27 Ale końcu dla tarnowian trafia Lofton. Zdobywa on 7 punktów z rzędu (w tym jedna trójka). Jest 52-27. Niestety tarnowianie już w tej kwarcie punktów nie zdobywają. Trafiają jedynie goście, zdobywając 6 punktów. (Czubek, Sulima oraz Leśniak po dwa oczka). Tym samym wynik meczu do przerwy brzmi 52-33.
III Kwarta:
Kwarta ta jest bardzo słaba w wykonaniu gospodarzy. Tarnowianie przegrywają ją 14-23, choć zaczęło się obiecująco. Za dwa trafia Marculewicz, w kolejnej akcji jest faulowany przez Dominika Czubka i wykorzystuje jeden rzut wolny. Jest 55-33 Jednak Legioniści zdobywają 10 punktów z rzędu. A punkty te zdobywają: Leśniak 5 ( w tym jedna trójka), Czubek 3 pkt oraz Lipiński 2. Jest 55-43. W końcu dla Unii dwie skuteczne, indywidualne akcje pod rząd wykonuje Hughes i jest 59-43. Z kolej dla Legii 5 oczek zdobywa Sulima (w tym trójka). Jest 59:48. W odpowiedzi Unia zdobywa 4 oczka za sprawą Marculewicza oraz ponownie Hughes’a. Jest 63-48. Teraz goście zdobywają 8 punktów z rzędu. W tym okresie gry dla Legii trafiają: Lipiński (trójka), Czubek 2+1 pkt, oraz Sulima. Wynik kwarty ustala Brandun Hughes rzutem za dwa. Na zakończenie 3 kwarty wynik meczu brzmi 66-56.
IV Kwarta:
Ostatnia kwarta również należy do gospodarzy. Legia może podziękować trenerowi Unii za porażkę w niskim wymiarze. Trener Kocoł na ponad 3 minuty do końca meczu wprowadza na parkiet dwóch młodych zawodników Grysa oraz Dobosza, wówczas to legioniści odrobili trochę strat. Do tego czasu jedyne dwa punkty z akcji zdobywa Kamil Sulima. Unia ten okres gry wygrywa 16-5. Do dwóch punktów Sulimy należy doliczyć 3 oczka Błaszczyka (wszystkie z rzutów wolnych). A dla Unii punkty kolejno zdobywali: Marculewicz 2, Lofton 2, Chromicz 2, Marculewicz 1 (faul Lipińskiego), Hughes 5 (w tym trójka), Lofton (bardzo ładny wsad po kontrze), oraz Doliński. Wówczas następuje wspomniana wyżej zmiana. Dwaj młodzi tarnowscy gracze zastępują Loftona oraz Hughes’a. Jest 82-61. Dla Unii jeden punkt dorzuca jeszcze właśnie Łukasz Grys (choć miał 4 rzuty wolne lecz wykorzystał tylko jedną próbę). Natomiast Legia zdobywa punktów 10. Dwa razy za trzy trafia Sulima, 2 oczka zdobywa Lipiński, a po jednym wolnym wykorzystują Czubek oraz Malinowski. Malinowski ustalił tym samym wynik słabego meczu na 83-71.

Źródło: www.unia.tarnow.net.pl

Tabela po III kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 35 50 15 20 2855 2964 -109 W3
10. Azoty Dozorbud Tarnów 35 47 12 23 2622 2815 -193 W1
11. Start Lublin 35 45 10 25 2593 2894 -301 L1
12. Legia Warszawa 35 41 6 29 2656 3205 -549 L9

Legia Warszawa 79-86 Start Lublin
(24-20, 21-26, 18-20, 16-20)

Punkty dla Legii: Czubek 28(2), Sulima 19(3), Lipiński 13(3), Leśniak 11(2), Nawrot 5(1), Dębski 3

Punkty dla Startu: Kosior 19(5), Plevnik 19(5), Olejniczak 15, Marciniak 12, Brown 11(3), Miś 6, Konare 2, Pelczar 2, Sikora 0, Bielak 0

Faule Legii: Czubek 4, Lipiński 4, Dębski 2, Sulima 2, Nawrot 1

Faule Startu: Brown 5, Miś 4, Kosior 3, Marciniak 3, Olejniczak 3, Sikora 2, Bielak 1, Plevnik 1

Tabela po II kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 34 48 14 20 2760 2885 -125 W2
10. Azoty Dozorbud Tarnów 34 45 11 23 2539 2744 -205 L2
11. Start Lublin 34 44 10 24 2514 2799 -285 W2
12. Legia Warszawa 34 40 6 28 2585 3122 -537 L8

Detal-Met Noteć Inowrocław 82-75 Legia Warszawa
(13-19, 24-13, 21-24, 24-19)

Punkty dla Noteci: Żytko 31(5), Bajdakow 14, Czaska 14, Radke 7, Szubarga 6, Kościuk 4, Austin 3(1), Mrożek 2, Turković 1, Skonieczny 0

Punkty dla Legii: Sulima 22(2), Czubek 18(5), Leśniak 9(1), Nawrot 7(2), Lipiński 6(2), Błaszczyk 5, Dębski 4, Suchomski 2, Kuraś 2

Faule Noteci: Austin 4, Radke 4, Bajdakow 3, Szubarga 3, Żytko 3, Kościuk 2, Czaska 2, Turković 1

Faule Legii: Leśniak 5, Czubek 3, Kuraś 3, Lipiński 3, Sulima 3, Dębski 2, Suchomski 2, Błaszczyk 1, Nawrot 1

Tabela po I kolejce spotkań w grupie spadkowej

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 33 46 13 20 2650 2802 -152 W1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 33 44 11 22 2456 2634 -178 L1
11. Start Lublin 33 42 9 24 2428 2720 -292 W1
12. Legia Warszawa 33 39 6 27 2506 3036 -530 L7

Legia Warszawa 71-80 Azoty Dozorbud Tarnów
(16-19, 24-16, 8-16, 23-29)

Punkty dla Legii: Sulima 17(4), Leśniak 14, Czubek 13(2), Lipiński 8(1), Kuraś 7, Błaszczyk 6, Dębski 6(2), Nawrot 0, Suchomski 0

Punkty dla Azotów: Golański 23(3), Lofton 18, Hughes 17(2), Wichniarz 12(1), Chromicz 7(1), Doliński 3, Potulski 0, Marculewicz 0, Dobosz 0

Faule Legii: Czubek 5, Leśniak 5, Lipiński 4, Sulima 4, Błaszczyk 3, Dębski 2, Kuraś 2, Suchomski 1

Faule Azotów: Potulski 4, Hughes 4, Golański 3, Doliński 3, Wichniarz 2, Lofton 2, Chromicz 1, Marculewicz 1

Bez mocy

(26.04.2003)
Jadąc na mecz i przejeżdzając obok hali nie zauważam autokaru gości - pojawia się on, gdy na 1-2 minuty przed rozpoczęciem meczu wkraczam do hali. Na rozgrzewce oczywiście gości brak a po paru minutach Gembal zaczyna urządzać awantury stolikowi sędziowskiemu - jak się później okazało nie wiadomo o co dokładnie mu chodziło: czy o o walkower czy 'tylko' o to, że sędziowie wiedząc od godziny, że drużyna gości się spóźni, nie raczyli o tym Legii poinformować i legioniści niepotrzebnie mieli zbyt długą rozgrzewkę czy też o arogancję tarnowian, którzy nie poprosili Legii o zgodę na rozegranie meczu czy też o wszystko po trochu. W każdym razie powinien być walkower (bo spóźnieni tarnowianie pojawili się na rozgrzewce po ponad regulaminowych 15 min.) lub co najmniej powtórne rozgranie meczu (przez to skandaliczne sędziowskie nie poinformowanie zawczasu Legii o spóźnieniu i wpłynięcie przez to na przebieg meczu (przez zbyt długią rozgrzewkę Legii). Więcej na temat tego skandalu w newsach.
Jakby tej afery ze spóźnieniem było mało, to zauważam brak Malewskiego (prawdopodobnie kontuzja) i to, że Sinielnikow mimo że przebrany, nie uczestniczy w rozgrzewce a później zauważam też, o zgrozo, że lekko utyka. Jak się okazało skręcił sobie nogę w czasie wczorajszej rozgrzewki. Pech niewiarygodny: najpierw przez 2 mecze jest niesłusznie odsunięty przez sędziów a jak już wraca, to od razu odnosi kontuzję (a niewykluczone, że została ona spowodowana tym 2-meczowym wypadnięciem z reżimu treningowo-meczowego - i w ten sposób sędziowie wpłynęli nie tylko na wynik 3 ostatnich spotkań, ale co najmniej najbliższego i kilku kolejnych, jeśli Sinielnikow nie będzie mógł w nich wystąpić. A wszystko to oczywiście przechodzi nie zauważone i winni nie ponoszą żadnych konsekwencji - przysłowiowy kamyczek uruchomił lawinę zdarzeń a sędziowie winni poruszenia tego kamyczka są bezkarni i mają się dobrze).
Unia też jest osłabiona - nie widać jej lidera: Celeja . Ale osłabienie legionistów jest znacznie poważniejsze zważywszy na jej sytuację kadrową i ogromny deficyt rezrew. Legia wychodzi w następującej pierwszej 'piątce': Sulima, Czubek, Dębski (wraca do składu i zastępuje Malewskiego), Liipiński, Błaszczyk.
I kwarta
Spotkanie rozpoczęło się wreszcie o 17:26 (zamiast o 17:00).
Obie drużyny zaczynają źle: Legia przetrenowana na rozgrzewce, Unia nie do końca rozgrzana i skoncentrowana. I obie druzyny nie umieją wykorzystać słabości rywala. W 3:40 jest 6-1 dla Legii po 2x3 Sulimy. Jednak w parę chwil później Legia już przegrywa 9-10.
Cały czas trwa wyrównana walka. W 8:40 pata rzutem 3-punktowym przełamuje Dębski wyprowadzając Legię na prowadzenie 16-13. Ale 6 ostatnich punktów w kwarcie zdobywa Unia i kwarta kończy się wynikiem 16-19.
Poziom kwarty był niski - szczególnie szkoda, że Legia nie potrafiła wykorzystać jakiejś totalnej bezwładności w grze gości. Wprawdzie znakomicie, bardzo aktywnie walczyła o zbiórki zarówno w ataku jak i obronie, natomiast znacznie gorzej było z konstrukcją akcji ofensywnych.
II kwarta
W 3:14 po 4pkt. Leśniaka Legii wreszcie udaje się osiągnąć remis (20-20).
W 5:25 Legia wreszcie obejmuje prowadzenie 24-23 po 'trójce' Czubka. W 6:31 prowadzenie Legii staje się wyraźniejsze (28-25) po akcji 3+1 Sulimy. W kolejnej akcji Sulima znów trafia za 3.
Unia od początku meczu notuje bardzo dużo strat (w tym m.in. popełnia faule ofensywne - co najmniej 3 takie wymusił samodzielnie Czubek). To Legii w dużym stopniu pomaga w grze.
Ostatecznie połowa kończy się wynikiem 40-35 po akcji 2+1 Lipińskiego (po swojej zbiórce ofensywnej w ostatniej sekundzie kwarty - po szalonym rzucie Dębskiego za 3). Jest to wyrównanie największej 5-punktowej przewagi Legii w meczu (ostatnia taka przewaga była przy stanie 6-1).
W Unii najlepiej w pierwszej połowie zaprezentowali się czarnoskórzy Lofton i Hughues (ten drugi imponował łatwością rzutu i skutecznością). Na wyróżnienie zasłużył jeszcze Wichniarz.
W Legii: Sulima zagrał nieźle (m.in. 4x3) choć w drugiej kwarcie popełnił trzeci faul i nie gral już w jej końcówce, Leśniak całkiem dobrze (choć chybił wszystkie wykonywane przez siebie (trzy) rzuty wolne), Lipiński zaskakująco słabo jak na siebie i mało aktywnie (choć zdobył ostatnie 5 punktów Legii w pierwszej połowie), Czubek ok choć bez rewelacji. Jeśli chodzi o Dębskiego, Nawrota i Kurasia to zbyt mało akcji było z ich udziałem żeby wystawić im jakąś ocenę. Błaszczyk zagrał słabiutko - jak to przeważnie on.
III kwarta
W pierwszej 'piątce' nieźle prezentujący się w pierwszej 'połówce' Leśniak zmienił Błaszczyka. I od razu odpłacił się notując dwie 2-punktowe akcje i 2 zbiórki ofensywne. W dużym stopniu dzięki niemu w 1:40 Legia obejmuje maksymalne prowadzenie w meczu: 46-38.
I teraz następuje katastrofa dla legionistów - przez 5 minut i 6 sekund nie są oni w stanie zdobyć punktu i notują serię 0-11, tak że w 6:46 wynik brzmi już 46-49. Na boisku nie ma Dębskiego - zamiast niego pojawia się Suchomski - ale po co?? Zupełnie nic swą grą nie wniósł a Dębski by przynajmniej groził rzutem za 3. Dębski zresztą nie pojawił się już do końca kwarty. No trzeba przyznać, że ta pokerowa zagrywka zupełnie Gembalowi nie wyszła.
Jeszcze 1 minuta i 2 sekundy niemocy strzeleckiej Legii (co łącznie daje 6 minut i 8 sekund bez punktu legionistów) i *wreszcie* w 7:48 Legia zdobywa punkty po szalonej akcji Sulimy - jest 48-49. Ostatecznie wynik meczu po 3 kwartach brzmi 48-51.
Unia zaprezentowała przez całą kwartę naprawdę znakomitą obronę i to w połączeniu z brakiem koncepcji w w ataku legionistów (czasem wręcz tracili oni głowę) zaowocowało zaledwie 8-punktową zdobyczą Legii w tej kwarcie (jeden ze słabszych wyników Legii w całym sezonie). Warto zauważyć, że po zdobyciu 6pkt. przez pierwszą minutę i 40 sekund, Legia przez pozostałe 8 minut i 20 sekund zdobyła ledwie 2 punkty!
IV kwarta
W 1:42 Legia nawet obejmuje prowadzenie (57-56) - jak się okazuje, ostatnie w meczu. 4pkt. w tym okresie gry zdobywa Błaszczyk. W 2:32 piąty faul popełnia Czubek (damn!) i musi wejść zamiast niego Dębski.
Unia znowu notuje świetną serię (11-2) i odskakuje aż na 8pkt. (59-67). Jednak w 5:52 są już tylko 2 pkt. straty (65-67) -po 'trójkach' Dębskiego i Lipińskiego.
W 7:22 po serii 0-6 strata powraca ponownie do 8pkt. (65-73) - seria ta jest dla Unii bardzo fartowna: najpierw akcja 2+1 a potem 3-punktowy rzut szczelnie, 'in your face' krytego Golańskiego w ostatniej sekundzie akcji.
Legię cały czas ratuje masa fauli ofensywnych popełnianych przez Unię (przez cały mecz zresztą). Ale nie pomaga to już zmniejszyć straty i ostatecznie Unia wygrywa 80-71.
W Legii przyzwoicie (aczkolwiek bez specjalnych zachwytów) zagrali: Sulima, Czubek, Lipiński i Leśniak. Reszta zawodników była niestety tłem. Oczywiście widoczny był brak Sinielnikowa (szczególnie w czasie przestojów w ataku), ale również Malewskiego (Dębski jest o wiele słabszym defensorem, gorzej walczy pod koszem, nie zdobywa tylu punktów, jest mniej pewny i nie wychodzi do kontry - w przeciwieństwie do Malewskiego).
W Unii najlepszy był Hughues i niestety przez prawie 2 kwarty z powodzeniem grał z 4-ema faulami (czwarte przewinienie złapał już na początku trzeciej kwarty). Nie dało się go złapać na piąty faul - dograł do końca :( Duża szkoda.
Można gdybać co by było gdyby zagrał Sinielnikow (i Malewski) - może wynik meczu byłby odwrotny a przynajmniej jeszcze równiejsza walka trwałaby do końca. Ale trudno - stało się to co się stało i się nie odstanie (zresztą wydaje mi się, że nawet abstrahując od osłabienia Legia przeżywa lekki kryzys formy a do tego gra ostatnio jakby bez pełnej energii, wiary, determinacji i mobilizacji). Teraz trzeba myśleć o kolejnych, absolutnie kluczowych dla pozostania w ekstraklasie bojach.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Na pomeczowej konferencji Jacek Gembal podkreślał, że goście najzwyczajniej w świecie zlekceważyli Legię spóźniając się na spotkanie. W odpowiedzi II trener gości tłumaczył, że jego zespół utknął w korku, z powodu robót ulicznych. Następnie zaczął się kłócić, że wraz z drużyną był gotowy do gry...o 17:15. Gdy dziennikarze zgodnie zaprzeczyli jego słowom, Krzysztof Kocoł krótko stwierdził: "i tak mi tego nie udowodnicie". Nie to chciał osiągnąć Jacek Gembal, który najzwyczajniej w świecie oczekiwał szacunku ze strony gości. Trener gości dowiedziawszy się, że spotkanie (jak i godzina jego rozpoczęcia) jest nagrane na kamerze, zaskoczył wszystkich propozycją "nie do odrzucenia": "to proszę wysłać kamerę do Tarnowa". Szkoleniowiec gości był bardzo zmieszany na konferencji i nie potrafił odpowiedzieć na większość pytań sensownie. W pewnym momencie zdenerwowany zwrócił uwagę jednemu z dziennikarzy: "Ale jak pan siedzi?! Noga na nogę? Przecież to nie pub...chyba, że pójdziemy zaraz po dwa piwa". Po piwa nikt nie poszedł, a konferencja została zakończona słowami Jacka Gembala: "Ja już nie mam nic więcej do powiedzenia". Na podsumowanie spotkania najlepiej pasują błagalne słowa II trenera Unii: "prosze mi nie mowić, że się kompromituję."

Jacek Gembal (trener Legii): Ja jestem normalnym człowiekiem. Nie chcę zdobywać punktów walkowerem. Nie miałbym jednak nic przeciwko powtórzeniu spotkania. Unia, mimo iż grała z marszu, była w lepszej sytuacji. Moi zawodnicy po 90 minutach treningu byli po prostu zmęczeni. Nikt nie raczył mnie poinformować, że drużyna gości się spóźni. To przecież gospodarz wyznacza godzinę rozpoczęcia spotkania, a nie sędziowie. Ci także zachowali się wbrew regulaminowi. Przecież to amatorstwo. Początek meczu był wyznaczony na godzinę 17, więc oni o 16:40 powinni już być na stanowiskach, tymczasem siedzieli sobie w swoim pokoju... Unia nas po prostu zlekceważyła. Dlaczego my mamy ponosić konsekwencje czyjegoś błędu? My się nigdy nie spóźniliśmy, zawsze jesteśmy dwie godziny przed rozpoczęciem meczu, a także podróżujemy w dniu meczu. W zawodostwie jest tak, że ludzie się szanują. Nikt nas nie przeprosił...nikt nie powiadomił o spóźnieniu. Gdybym wiedział, że Unia się spóźni - przełożyłbym rozpoczęcie spotkania na godzinę 19. Wziąłbym zawodników na spacer, bo oni po tak długim treningu przed meczem byli po prostu zmęczeni...

Krzysztof Kocoł (II trener Azotów): Nie jesteśmy amatorami. Nasze spóźnienie nie było celowe. Komisarz został poinformowany półtorej godziny przed meczem, że się spóźnimy. Nie mogłem zadzwonić do trenera Legii, gdyż nie znam jego numeru telefonu. Komisarz poinformował mnie natomiast, że poczekają na nas... Bardzo proszę nie mówić, że się kompromituję... My przyjechaliśmy tu o 17 i do gry byliśmy gotowi o 17:15. Nie? I tak nam tego nie udowodnicie...

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po X kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 32 60 28 4 2893 2393 +500 L1
2. Anwil Włocławek 32 58 26 6 2773 2360 +413 W4
3. Idea Śląsk Wrocław 32 53 20 12 2769 2544 +225 L3
4. Polonia Warbud Warszawa 32 51 19 13 2636 2645 -9 W3
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 32 50 18 14 2800 2636 +164 W1
6. Old Spice Pruszków 32 43 11 21 2574 2696 -122 L9
===
7. Czarni Słupsk 32 50 18 14 2390 2379 +11 W1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 32 47 15 17 2409 2439 -30 W1
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 32 44 12 20 2568 2727 -159 L1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 32 43 11 21 2393 2569 -176 W2
11. Start Lublin 32 40 8 24 2363 2657 -294 L1
12. Legia Warszawa 32 38 6 26 2431 2954 -523 L6

Start Lublin 82-67 Legia Warszawa
(24-21, 11-16, 26-11, 21-19)

Punkty dla Startu: Plevnik 27(5), Marciniak 16(1), Olejniczak 10, Brown 9(1), Konare 8, Pelczar 4, Kosior 4, Miś 2, Sikora 2, Fijałka 0

Punkty dla Legii: Sulima 27(3), Lipiński 15(3), Leśniak 11, Czubek 8, Malewski 5, Kuraś 5(1), Błaszczyk 0, Dębski 0, Suchomski 0

Faule Startu: Marciniak 4, Miś 4, Konare 3, Brown 2, Olejniczak 2, Pelczar 2, Plevnik 2

Faule Legii: Czubek 4, Błaszczyk 4, Lipiński 3, Leśniak 3, Malewski 2, Dębski 2, Sulima 1

To jeszcze nie koniec

(23.04.2003)
Koszykarze Startu zdobyli bardzo ważne punkty - pokonali 82-67 Legię Warszawa, z którą rywalizują o pozostanie w PLK. To trzecia z rzędu wygrana lublinian...
Spotkanie w Lublinie miało wielkie znaczenie dla obu drużyn zajmujących dwa ostatnie miejsca w tabeli. Start wyprzedzał Legię różnicą zaledwie jednym punktem. Wynik tego meczu może decydować o pozostaniu PLK.
W pierwszej kwarcie nieznaczną przewagę mieli gospodarze. Wprawdzie w siódmej minucie po rzucie Grzegorza Malewskiego Legia wygrywała 19-13, ale kilka akcji Startu błyskawicznie przywróciło im prowadzenie. W ciągu 90 sekund Samo Plevnik trzykrotnie trafił zza lini 625 cm i było już 21-19 dla Startu. Kwartę gospodarze zakończyli trzypunktowym prowadzeniem 24-21.
W drugiej części spotkania nastąpił wyraźny przestój w grze lublinian. Mnożyły się ich straty piłek w ataku, co skrzętnie wykorzystali legioniści i w 16 minucie prowadzili 34-30. W ich zespole ciężar gry spoczywał na Kamilu Sulimie, który starał się z każdej pozycji rzucać na kosz lublinian. Do przerwy Start przegrywał 35-37.
W trzeciej kwarcie znakomitą zmianę dał Michał Marciniak, który w tęj części meczu zdobył 12 punktów. Dzielnie go wspierał Plevnik. Natomiast goście grali w tym okresie słabo i mieli dużo strat.
W ostatnich dziesięciu minutach koszykarze Startu kontrolowali sytuację. Ukronowaniem dobrej gry pary Plevnik - Marciniak była widowiskowa akcja, w której ten drugi w locie przechwycił podanie Plevnika i wpakował piłkę do kosza.
- W pierwszej połowie nie byłem zadowolony z naszej gry w obronie - powiedział Samo Plevnik. - Fatalnie zbieraliśmy pod własną tablicą. Jednak w przerwie wyjaśniliśmy sobie, że nie mogą zbierać piłek niżsi od nas gracze z Legii. Zaczęliśmy agresywniej bronić, a poza tym świetną zmianę dał Michal Marciniak.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po IX kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 31 59 28 3 2815 2314 +501 W4
2. Anwil Włocławek 31 56 25 6 2689 2287 +402 W3
3. Idea Śląsk Wrocław 31 51 20 11 2696 2460 +236 L2
4. Polonia Warbud Warszawa 31 49 18 13 2557 22567 -10 W2
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 31 48 17 14 2707 2560 +147 L3
6. Old Spice Pruszków 31 42 11 20 2498 2603 -105 L8
===
7. Czarni Słupsk 31 48 17 14 2314 2306 +8 L1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 31 45 14 17 2320 2358 -38 L1
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 31 43 12 19 2487 2638 -151 W1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 31 41 10 21 2313 2498 -185 W1
11. Start Lublin 31 39 8 23 2290 2581 -291 W3
12. Legia Warszawa 31 37 6 25 2360 2874 -514 L5

Legia Warszawa 86-94 Komfort Kronoplus Stargard Szcz.
(27-24, 12-26, 23-19, 24-25)

Punkty dla Legii: Sulima 28(6), Lipiński 14(2), Czubek 12(2), Kuraś 11(1), Malewski 9(2), Błaszczyk 6, Leśniak 4, Nawrot 2

Punkty dla Komfortu: Braswell 37(6), Soczewski 14, Nizioł 13(3), Robak 12, Morkowski 11, Mazur 7

Faule Legii: Błaszczyk 5, Czubek 4, Sulima 4, Lipiński 3, Leśniak 1, Kuraś 1

Faule Komfortu: Braswell 4, Soczewski 4, Morkowski 4, Robak 2, Nizioł 2, Mazur 2

Zabrakło atutów

(17.04.2003)
Legia rozpoczyna bez zawieszonego Sinielnikowa - zamiast niego w pierwszej 'piątce' pojawia się Czubek.
I kwarta
Na początku lekko dominują goście. Dopiero w 2:35 Legii udaje się objąć pierwsze prowadzenie w meczu: 8-7. Legia gra zupełnie bez energii, przekonania, tak jakby brak Sinielnikowa podciął jej skrzydła już na starcie. Nawet Gembal zwykle mający wiele do wykrzyczenia siedzi jakiś oklapnięty na ławce.
W wyniku tego goście niemal ciągle prowadzą i kontrolują grę. Dopiero w 5:40 Legii udaje się dogonić Komfort i jest remis 13-13. Ale 2 faule na koncie ma już Czubek. Bardzo przeciętnie grającego Błaszczyka zmienia Leśniak.
W 6:49 legioniści wreszcie obejmują prowadzenie: 18-17. Do tego momentu 12 punktów zdobył Sulima (m.in. 2x3), który trzyma dla Legii cały wynik. Obie drużyny grają cały czas dość luźno i spokojnie (Legia, zważywszy na jej sytuację w tabeli, *zbyt* luźno). O dziwo, nieudane i niepewne akcje zaliczył Malewski, który generalnie wypadł dość słabo. Kwarta kończy się wynikiem 27-24 po 'trójce' Sulimy w ostatniej sekundzie (łącznie zdobył on w kwarcie 16pkt, w tym m.in. 3x3).
W całej kwarcie padło dużo 'trójek' z obu stron. W Komforcie celował w tym Braswell, który zresztą był najgroźniejszym zawodnikiem Komfortu. Drugim w kolejności zagrożeniem był Nizioł.
II kwarta
Przez dwie pierwsze minuty Czubek zalicza 2 faule i mając już łącznie 4 schodzi z parkietu a zastępuje go Kuraś. Niestety sędziowie się znów skompromitowali przy odgwizdaniu 4 faulu Czubka. Uznali, ze faulowal w ofensywie, co było całkowitym absurdem!!!! Bowiem będąc w ataku, po oddaniu piłki rzeczywiście wpadł na obrońcę - z tym że wpadł naprawdę *lekko*!!! - tak lekko, że po prostu się od niego odbił jak piłeczka i sam upadł. Niestety ta absolutnie bzdurna decyzja sędziów, jak się później okazało, wypaczyła wynik tego meczu. Bowiem zważywszy na nieobecność Sinielnikowa zabrakło Legii dobrych obrońców/rozgrywających (zostali tylko Sulima i Kuraś).
Ostatni raz Legia prowadzi 33-32 po 'trójce' Kurasia. Niestety od tego momentu mecz zaczyna się wymykać Legii spod kontroli i Komfort stopniowo i systematycznie powiększa przewagę.
W 6:14 strata Legii wynosi 7pkt. (35-42) po 2 wolnych Robaka. Legii zupełnie nie 'siedzi' rzut (nawet z czystych pozycji) i zupełnie nic jej w ofensywie nie wychodzi.
W 9:50 Komfort obejmuje maksymalne jak dotychczas 11pkt. prowadzenie (39-50) po 2pkt. zdobytych spod kosza i tak się kończy pierwsza połowa.
Legii w tej kwarcie prawie nic nie wychodzilo - ewidentnie widać było brak Czubka i Sinielnikowa (widać jakie były skutki absurdalnych decyzji sędziowskich, którzy skutecznie Legię udupili).
W Legii po 16pkt. w pierwszej kwarcie, w drugiej 0 pkt. zdobył Sulima. Aż 5pkt. zdobył Kuraś (jako rozgrywający robił co mógł, ale do Czubka i Sinielnikowa sporo mu brakowało), 2pkt. Nawrot. Lipiński mimo, że trochę punktował, był jakoś mało aktywny jak na siebie. Nieźle wypadł Leśniak choć nie przełożyło się to na wiele punktów. Generalnie Legia przez całą połowę grała jakby bez przekonania, bez prawdziwego ducha tzw. team spirit.
Braswell nie był już nie tak dobry w drugiej kwarcie jak w pierwszej, ale i tak łącznie zdobył w pierwszej połowie 18pkt. W drugiej kwarcie w Komforcie nie było lidera, ale zagrał on za to dobrze zespołowo.
III kwarta
Na początek Braswell trafia za 2pkt, na co rzutem za 3pkt. odpowiada Sulima. Ale zaraz Komfort osiąga maksymalne prowadzenie w meczu: 15pkt.
W 3:23 Legii po raz pierwszy od dłuższego czasu udaje się zmniejszyć stratę do poniżej 10pkt. (49-58) po 2 wolnych Błaszczyka. W 4:36 strata maleje jeszcze o 1pkt. (52-60) po 3 celnych wolnych Malewskiego.
W 8:00 na trybunach wybucha euforia po dwóch celnych rzutach za 3 (pod rząd) Sulimy - dzięki temu strata legionistów wynosi tylko 6 pkt. (60-66). Niestety - od razu za 3 odpowiada Braswell.
Kwarta kończy się ostatecznie wynikiem 62-69 po 2 wolnych Kurasia.
Kuraś jako rozgrywający (przez całą kwartę) grał momentami nieźle. W końcówce kwarty zaliczył 2 przechwyty. Lipiński znów dorzucił kilka punktów, ale znów był zadziwiająco mało aktywny a i akcje też pod niego nie były ustawione. W 3 kwarcie, o dziwo, na prakiecie nie pojawil się Leśniak (dziwne, bo zagrał porządnie w pierwszej połowie).
IV kwarta
Od początku kwarty na parkiecie pojawia się Czubek. W 0:31 jest już tylko 64-69 po 2 wolnych Sulimy i jest to minimalna strata legionistów od bardzo długiego czasu. Legia doskakuje jeszcze kilkukrotnie:
w 2:50 na 68-74 po 2 wolnych Czubka
w 3:40 na 71-76 po 'trójce' Czubka (ale natychmiast za 3 odpowiada Braswell - fuck!)
w 6:40 na 79-86 po 'trójce' Lipińskiego
w 7:05 na 81-88 po 2pkt. Czubka
w 8:00 na 83-90 po 2pkt. Leśniaka
Niestety na każdy z takich doskoków Legii Komfort zawsze znajdował odpowiedź i ani razu nie udało się zmniejszyć różnicy punktowej poniżej 5pkt.
Ostatecznie mecz się kończy wynikiem 86-94 po kontrze Nizioła i jego punktach w ostatniej sekundzie meczu.
Zdecydowanie najgroźniejszym zawodnikiem gości był czarnoskóry rzucający obrońca, Braswell, zdobywca 37pkt. (w tym 6x3). W Legii poza wyróżniającym się Sulimą (28pkt, w tym 6x3) w zasadzie nikt się nie wybijał - reszta zespołu zagrała w miarę równo i solidnie (może poza Błaszczykiem, a i Malewski i Czubek zagrali poniżej swego zwykłego poziomu), ale nie wystarczająco dobrze aby Komfort pokonać. Choć chyba głównym powodem przegranej Legii był jakiś dziwny brak energii, pełnej mobilizacji - albo to wynikało z nienajlepszego podejścia psychicznego albo z kryzysu formy fizycznej.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po VIII kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 30 57 27 3 2744 2244 +500 W3
2. Anwil Włocławek 30 54 24 6 2598 2206 +392 W2
3. Idea Śląsk Wrocław 30 50 20 10 2626 2389 +237 L1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 30 47 17 13 2626 2469 +157 L2
5. Polonia Warbud Warszawa 30 47 17 13 2471 2495 -24 W1
6. Old Spice Pruszków 30 41 11 19 2426 2517 -91 L7
===
7. Czarni Słupsk 30 47 17 13 2240 2206 +34 W1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 30 44 14 16 2256 2283 -27 W3
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 30 41 11 19 2387 2564 -177 L1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 30 39 9 21 2238 2434 -196 L3
11. Start Lublin 30 37 7 23 2208 2514 -306 W2
12. Legia Warszawa 30 36 6 24 2293 2792 -499 L4

Detal-Met Noteć Inowrocław 109-96 Legia Warszawa
(30-31, 22-18, 29-27, 28-20)

Punkty dla Noteci: Austin 37(7), Mrożek 19(5), Kościuk 14(4), Turković 11, Radke 11, Bajdakow 9, Sawicki 6(1), Szubarga 2

Punkty dla Legii: Czubek 20(2), Lipiński 18(4), Sulima 18(6), Sinielnikow 14(1), Leśniak 11, Malewski 9, Błaszczyk 6, Nawrot 0

Faule Noteci: Austin 4, Mrożek 4, Bajdakow 3, Radke 3, Kościuk 2, Sawicki 2, Turković 1, Szubarga 1

Faule Legii: Sulima 5, Leśniak 4, Czubek 4, Błaszczyk 3, Sinielnikow 2, Malewski 1, Lipiński 1

Wreszcie wyjazdowa walka

(13.04.2003)
Legia rozpoczęła spotkanie z Notecią w składzie: Błaszczyk, Lipiński, Sulima, Sinielnikow, Czubek. Walczący o play-off inowrocławianie przez pierwszą kwartę toczyli, o dziwo, wyrównany pojedynek ze skazywaną na spadek Legią. Po pierwszych dziesięciu minutach to właśnie legioniści prowadzili 31-30. Aż 17 dla Noteci zdobył Alex Austin.
Początek drugiej kwarty był bardzo dobry w wykonaniu "wojskowych". Szybko objęli 7-io punktowe w prowadzenie, 39-32. Noteć doprowadziła do remisu w 16 minucie spotkania (42-42). Bardzo dobrze punktował w tej części gry Tomek Lipiński (w pierwszej połowie zdobył 15 punktów), natomiast problemy z trafianiem do kosza rywala miał Kamil Sulima. Młody obrońca znacznie skuteczniej zagrał w drugiej połowie meczu. Do przerwy Legia przegrywała 52-49.
Początek drugiej połowy zdecydowanie należał do gospodarzy. To oni zdobywali seryjnie punkty i już po pięciu minutach prowadzili 18-toma punktami (75-57). Legia nie zamierzała się jednak poddawać. Przez kolejne 5 minut spotkania Legia odrobiła 13 punktów i przed decydującą częścią spotkania przegrywała tylko 81-76.
Po celnych rzutach Grzegorza Malewskiego (za 2) i Dominika Czubka (za 3), Noteć prowadziła już tylko 83-81! W odpowiedzi Robert Kościuk również celnie trafił zza linii 6,25 metra. Przez pewien czas utrzymywała się niewielka, 5-6 punktowa przewaga gospodarzy. Na 5 minut przed końcem spotkania Noteć prowadziła 89-85. Niestety chwilę później piąte przewinienie popełnił obrońca Legii, Kamil Sulima i musiał opuścić parkiet. Bez niego Noteć szybko powiększała przewagę. Po celnym rzucie za trzy punkty Roberta Kościuka, Noteć przekroczyła granicę 100 punktów. Legia traciła 9 punktów do przeciwnika. Niestety nie udało się zniwelować tej straty, a w końcówce dwa celne rzuty Alexa Austina ustaliły wynik meczu na 109-96.
Trzeba jednak podkreślić, że legioniści nie przestraszyli się przeciwnika i do samego końca walczyli o dwa punkty. Wczoraj 2 punkty zdobył Start Lublin i lublinianie zrównali się punktami z Legią.
Kolejne spotkanie warszawiacy rozegrają w najbliższy czwartek. Do hali na Bemowie przyjedzie drużyna Komfortu Stargard Szczeciński. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy.

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po VII kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 29 55 26 3 2640 2173 +467 W2
2. Anwil Włocławek 29 52 23 6 2512 2134 +378 W1
3. Idea Śląsk Wrocław 29 49 20 9 2542 2303 +239 W6
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 29 46 17 12 2555 2365 +190 L1
5. Polonia Warbud Warszawa 29 45 16 13 2385 2411 -26 L2
6. Old Spice Pruszków 29 40 11 18 2354 2431 -77 L6
===
7. Czarni Słupsk 29 45 16 13 2156 2136 +20 L1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 29 42 13 16 2162 2197 -35 W2
9. Detal-Met Noteć Inowrocław 29 40 11 18 2317 2477 -160 W3
10. Azoty Dozorbud Tarnów 29 38 9 20 2168 2350 -182 L2
11. Legia Warszawa 29 35 6 23 2207 2698 -491 L3
12. Start Lublin 29 35 6 23 2121 2444 -323 W1

Legia Warszawa 89-90 Czarni Słupsk
(21-18, 20-32, 19-12, 29-28)

Punkty dla Legii: Sulima 21(5), Czubek 19(3), Sinielnikow 18(3), Lipiński 14(4), Leśniak 8, Malewski 6, Błaszczyk 3

Punkty dla Czarnych: Vaskys 38(5), Białek 18(2), Frasunkiewicz 11(3), Cielebąk 10, Kriwonos 8(2), Wilson 5, Hajnsz 0

Faule Legii: Leśniak 5, Sinielnikow 4, Błaszczyk 4, Czubek 3, Lipiński 1, Sulima 1

Faule Czarnych: Kriwonos 3, Białek 3, Vaskys 3, Frasunkiewicz 2, Wilson 2, Cielebąk 1, Hajnsz 1

Pech wspomagany

(06.04.2003)
I kwarta
Początek meczu Legia jak zawsze ostatnio ma znakomity. Pierwsze wyraźniejsze prowadzenie 9-4 obejmuje po 'trójce' Lipińskiego. Dalej kontynuuje dobrą passę powiększając prowadzenie do 15-8 (po 'trójce' Sinielnikowa) a nawet do 17-8 po 2p. Malewskiego z kontry. Dalej gra ma wyrównany przebueg, ale Czarni powoli, stopniowo zmniejszają przewagę by na koniec kwarty doprowadzić do wyniku 21-18 dla Legii.
Legia w tej kwarcie trafiła 4 'trojki' (w tym 2 Sulima). Czarni grali jakoś bez zaangażowania, mobilizacji, ale to nie dziwne zważywszy na ich niemal pewny awans do finałowej ósemki po tej rundzie spotkań. W ich grze wyróżniał się Vaskys (9pkt.)
II kwarta
Dla odmiany początek Legia ma słaby: 0-5 i Czarni obejmują pierwsze prowadzenie w meczu: 21-23. Na szczęście za 3 odpowiada Czubek i jest 24-23 dla Legii.
I teraz następuje naprawdę fatalna passa legionistów. Nie trafiają oni z dość dobrych pozycji podczas gdy Czarni grają idealnie w ataku. Rezultatem jest seria 0-12 i wynik 24-35 po ok. 4 min. kwarty. Niemoc legionistów przełamuje 2-punktową akcją Sinielnikow. Legionistom udaje się jeszcze zredukować straty w 6:02 do tylko 31-37 (po akcji 2+1 Czubka). Jednak Czarni cały czas kontrolują wynik, jeszcze dwukrotnie odskakując na 10pkt. przewagi. Pozytywnie na nastrój Legii nie wpływa też na pewno faul techniczny Sinielnikowa. Wkrótce po nim Czarni wyrównują swe maksymalne prowadzenie w meczu (11pkt.) Ostatecznie pierwsza połowa kończy się rezultatem 41-50. W ostatniej kombinacyjnej akcji legioniści mogli jeszcze bardziej zredukować stratę, ale Leśniak został ładnie zablokowany przez Cielebąka.
Po pierwszej połowie było ewidentnie widać, że to nie jest dzień Legii (w przeciwieństwie do dnia zwycięskiego meczu ze Startem) - gra się po prostu nie kleiła. Legionistom jakoś dziwnie brakowało mobilizacji i energii - rzecz raczej u nich nie spotykana. Bardzo było to widoczne m.in. w obronie, która niezwykle skutecznie i łatwo była przez Czarnych rozbijana, mimo że na pierwszy rzut oka ciężko było mieć do niej konkretne zastrzeżenia. Tymczasem Czarni grali niezwykle spokojnie, z wyrachowaniem, bez dużego wysiłku i mobilizacji. Nie sprawdziło się to w pierwszej kwarcie, ale dobrze zafunkcjonowało w drugiej.
W Legii żaden zawodnik w zasadzie nie błyszczał. Najlepszym strzelcem legionistów był Sinielnikow (11pkt.) W Czarnych wyraźnie wyróżniał się Vaskys. Dużym zakoczeniem był całkowity brak piłek do centra Wilsona, który mógłby przecież dominować nad niskim jednak składem legionistów. Zresztą Wilson też nie próbował sam żadnej akcji, widać że gra Czarnych nie jest ustawiona pod niego. Zresztą długo na parkiecie nie przebywał. Moim zdaniem nie wykorzystywanie go to duży błąd, bo ma potencjał, który już nie raz udowodnił (m.in. grając też w Legii).
III kwarta
W wyjściowej 'piątce' Legii zmiany: pojawiają się Leśniak i Czubek. Leśniak dobrze wypadł w pierwszej połowie i zmienił Malewskiego, który nie grał źle, ale było nieco mało widoczny w ataku pozycyjnym (za to zdobywał punkty ze świetnych kontr).
Kwartę otwiera celnym rzutem za 3 Sulima (i jest 44-50). W 3:53 Legia po raz kolejny zbliża się na 6pkt straty: 50-56. Dalej następuje niesamowity okres gry Lipińskiego, którego rzuty co i raz zmniejszają przewagę Czarnych:
w 5:00 53-56 po 'trójce' Lipińskiego
w 6:20 56-58 po 'trójce' Lipińskiego
w 8:40 59-59 (wreszcie remis!) po 'trójce' Lipińskiego (jego czwarta 'trójka' w tej kwarcie!! - szkoda że w innych nie rzucił żadnej!). Na trybunach po każdej z tych 'trójek' (a ostatniej w szczególności) oczywiście euforia.
W drugiej części tej kwarty Czarni długimi okresami grają słabo w ataku, nie zdobywając wcale punktów, ale Legia nie potrafi tego do końca wykorzystać. Mimo że gra znacznie lepiej w obronie niż w pierwszej połowie, to nie jest skuteczna w ataku i dzięki temu prowadzenie Czarnych topnieje powoli.
W końcówce Czarni wychodzą jeszcze na prowadzenie i kwarta kończy się wynikiem 60-62 po jednym wolnym Sinielnikowa.
IV kwarta
W 1:20 Legia ponownie obejmuje prowadzenie (65-63) po 'trójce' Sulimy. Trwa zacięta walka a legioniści początkowo utrzymują swe skromne prowadzenie. Potem jednak Czarni zaczynają przeważać i odskakują na 4pkt. - jest to już niebezpieczna przewaga biorąc pod uwagę niezwykle wyrównaną walkę.
W 5:22 Legii udaje się zredukować starty do 72-73 po 'trójce' Czubka a w 6:28 doprowadzić do remisu 75-75 po 'trójce' nikogo innego jak Czubka. Na to rzutem za 3 odpowiada Białek. Na to z kolei rzutem za 3 odpowiada Sinielnikow (i jest 78-78). W 7:35 Legii ponownie udaje się wyjść na prowadzenie (81-80) - tym razem po rzucie za 3 Sinielnikowa. Swoje 2p. dorzuca Czubek i prowadzenie Legii rośnie do 3pkt. Szybko jednak za 3 odpowiada Vaskys i ponownie jest remis (83-83).
Za 3 trafia Sulima, na co odpowiada również rzutem za 3 nie kryty Vaskys i ponownie jest remis (86-86) - niesamowite. W 9:35 faul popełnia Czubek i 2 wolne wykorzystuje Vaskys. Sytuacja Legii jest krytyczna (86-88). Jednak na 9 sekund przed zakończeniem meczu bezsensowny faul (przy szalonej próbie rzutu za 3 Czubka) popełnia Białek a Czubek z zimną krwią celnie wykonuje 3 rzuty wolne i Legia obejmuje 1pkt. prowadzenie (89-88). W ostatniej akcji i jednocześnie ostatniej sekundzie meczu Vaskys wbija się w pole 3 sekund legionistów, kryjący go Czubek pada na ziemię a Vaskys z zimną krwią trafia za 2pkt. i 1-punktowa porażka Legii staje się faktem. Zawodników i kibiców ogarnia ogromna złość, Gembal podbiega do stolika sędziowskiego złożyć pisemny protest przeciwko sędziowaniu w meczu a nie odgwizdaniu faulu ofensywnego w ostatniej akcji w szczególności.
Moje odczucie co do sędziowania było podobne. Coś było nie tak - wszystkie sędziowskie decyzje były na niekorzyść legionistów. Niby nie było ewidentnych, rażących pomyłek (w ostatniej akcji moim zdaniem też było 'fifty-fifty' czy należało odgwizać faul ofensywny czy nie), ale wszystkie decyzje w kwestiach spornych były rozstrzygane na niekorzyść Legii, tak że pewien niesmak pozostał. Nie daje się namacalnie określić co było nie tak, bo cała atmosfera (na którą składało się wiele drobnych decyzji) była nie taka jak trzeba. Nie podpiszę się z czystym sumieniem pod stwierdzeniem, że sędziowie okradli Legię ze zwycięstwa, ale jakieś ziarno prawdy w tym jest - suma drobnych decyzji też się przyczyniła do takiego a nie innego końcowego wyniku.
W Legii znowu grała prawie wyłącznie siódemka najlepszych zawodników (i tylko ona punktowała), bo kwestia wyniku była cały czas sprawą otwartą i istniała duża szansa na odniesienie zwycięstwa, a więc nie było sensu eksperymentować z teoretycznie słabszymi graczami. Z tej siódemki w zasadzie słabiej zagrał tylko Błaszczyk (3 pkt.) i mniej widoczny niż zwykle był Malewski (6pkt. - wszystkie z kontry). Bardzo pozytywnie zaskoczył Leśniak (szkoda że za faule opuścił parkiet już w 3-ej kwarcie). Sinielnikow, Czubek, Sulima i Lipiński zagrali (tak jak przeważnie) świetnie. Szkoda tylko że w ostatniej kwarcie kluczowe próby rzutu za 3 Lipińskiego nie znajdowały drogi do kosza. Ogólnie i tak Legia w całym meczu trafiła niesamowite 15 razy za 3 punkty (Czarni odpowiedzieli też niezłą cyfrą: 12 takich celnych rzutów). Szkoda też, że w końcówce wiedząc, że u przeciwnika dziś zdecydowanie najgroźniejszym strzelcem był Vaskys nie pokryli go dobrze i zdobył on ostatnie 10pkt. dla Czarnych (w tym 2 kluczowe 'trójki') - karygodny błąd taktyczny w obronie.
W Czarnych dominował Vaskys (38pkt, 5x3) i w zasadzie reszta zawodników grała w jego cieniu. Zwracałem szczególną uwagę na grę eks-legionistów: Cielebąka i Wilsona. Cielebąk jako rezerwowy nie grał bardzo dużo, ale wtedy gdy grał, swoje zrobił. Nie wszystko mu wprawdzie wychodziło, ale był całkiem aktywny, przydatny i po parę punktów, zbiórek i bloków zdobył. Wilson, o ile w pierwszej połowie nie istniał, to w drugiej (szczególnie w trzeciej kwarcie) wyraźnie się ożywił: zdobył kilka punktów, zaliczył kilka zbiórek ofensywnych i generalnie zaczął dominować pod tablicami. Na szczęście nie trwało to znowu tak długo. Widać ewidentnie, że trener go nie docenia i przeznacza do czarnej roboty, powierzając mu za mało zadań ofensywnych - wg mnie to błąd. Zaskoczył in minus występ Hajnsza, bardzo utalentowanego zawodnika, którego ostatnio widziałem w niezłych występach (tym razem 0 pkt.)

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po VI kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 28 53 25 3 2544 2089 +455 W1
2. Anwil Włocławek 28 50 22 6 2425 2057 +368 L2
3. Idea Śląsk Wrocław 28 47 19 9 2440 2203 +237 W5
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 28 45 17 11 2455 2263 +192 W2
5. Polonia Warbud Warszawa 28 44 16 12 2308 2324 -16 L1
6. Old Spice Pruszków 28 39 11 17 2270 2335 -65 L5
===
7. Czarni Słupsk 28 44 16 12 2087 2065 +22 W8
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 28 40 12 16 2091 2128 -37 W1
9. Noteć Inowrocław 28 38 10 18 2208 2381 -173 W2
10. Azoty Dozorbud Tarnów 28 37 9 19 2104 2274 -170 L1
11. Legia Warszawa 28 34 6 22 2111 2589 -478 L2
12. Start Lublin 28 33 5 23 2045 2380 -335 L7

Azoty Dozorbud Tarnów 89-64 Legia Warszawa
(16-16, 21-16, 26-19, 26-13)

Punkty dla Azotów: Lofton 21(3), Hughes 21(2), Marculewicz 17(1), Cipruss 13, Wichniarz 11, Dobosz 3, Doliński 2, Potulski 1, Grys 0

Punkty dla Legii: Lipiński 17, Sulima 17(1), Czubek 14(2), Sinielnikow 8(1), Błaszczyk 4, Leśniak 2, Malewski 2, Malinowski 0, Nawrot 0, Kuraś 0

Faule Azotów: Potulski 4, Wichniarz 4, Doliński 4, Cipruss 2, Hughes 2, Lofton 1, Marculewicz 1

Faule Legii: Czubek 5, Leśniak 5, Błaszczyk 4, Lipiński 4, Sulima 3, Sinielnikow 3, Nawrot 3, Malewski 2

Nadal bez wyjazdowego zwycięstwa

(02.04.2003)
Koszykarze Azotów odnieśli pierwszą wygraną od 31 stycznia. Gospodarze, którzy jeszcze mają cień szansy na awans do czołowej ósemki wystąpili mocno osłabieni. Zabrakło trzech podstawowych zawodników. Ze względu na kontuzje nie mogli wystąpić: najlepszy strzelec Tomasz Celej oraz Ireneusz Chromicz i Artur Golański. Ten drugi siedział na ławce rezerwowych, a miejsce dwóch pozostałych zajęli kadeci Łukasz Grys i Marcin Dobosz.
Przed meczem trener Jacek Gembal szczególnie serdecznie witał się ze swoim byłym zawodnikiem Wojciechem Majchrzakiem, który dokończył tegoroczny sezon w Wiśle. Z kolei tarnowscy kibice bardzo ciepło przywitali drużynę gości a zwłaszcza lubianego bardzo w Tarnowie trenera legionistów Jacka Gembala.
Mecz dzisiejszy drużyny rozpoczeły w następujących piątkach: Legia: Czubek, Sinielnikow, Sulima, Błaszczyk i Lipiński; Unia: Hughes, Potulski, Lofton, Wichniarz oraz Cipruss.
I KWARTA
Pierwszą piłkę meczu wygrywa dla gospodarzy Kaspars Cipruss, jednak to goście obejmują po raz pierwszy prowadzenie w tym spotkaniu za sprawą Kamila Sulimy. Jest 2:0 dla gości. Jednak Unia natychmiast odpowiada, po kolejnych akcjach uniści prowadzą 6:2. Punkty kolejno zdobywali: Wichniarz, Hughes i Lofton. Łukasz Wichniarz również popisał się dwiema bardzo ładnymi czapami w obronie. Cały mecz nie stał na bardzo wysokim poziomie. Grany był przez obie drużyny zrywami. I tak ze stanu 6:2 dla gospodarzy, legioniści po chwili prowadzili już 11:6. W międzyczasie punkty dla gości zdobywało dwóch zawodników: Sulima 4, Czubek 5, w tym raz za 3 pkt. Następnie przez chwilę trwa wymiana ciosów. Dla Unii 2 pkt zdobywa Hughes, w odpowiedzi Błaszczyk również zdobywa 2 pkt, ponownie dla Unii 2 pkt zdobywa Cipruss i jest 10:13. Jednak w tym momencie Dominik Czubek trafia zza linii 6,25 tym samym wyprowadzając Legię na najwyższe prowadzenie w tym spotkaniu 10:16. Więcej punktów w tej kwarcie goście już nie zdobywają. Unia na koniec doprowadza do remisu w kwarcie po 16 za sprawą Ciprussa, który zdobywa kolejne 2 pkt i jednocześnie Sinielnikow zarobił 3 faul, 2 punkty dorzuca Lofton, a wynik w kwarcie ustala Marculewicz.
II KWARTA
Ponownie pierwsza piłka dla gospodarzy. Tym razem wywalcza ją Zbigniew Doliński. Jednak to Legia obejmuje jedno punktowe prowadzenie (Czubek wykorzystuje 1 osobisty). Trwa wymiana ciosów, akcja za akcję. Dla Unii 2 pkt zdobywa Brandun Hughes, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Jednak teraz goście zdobywają 4 pkt z rzędu za sprawą Sulimy i Leśniaka. W odpowiedzi Unia zdobywa pod rząd 5 pkt (2 pkt Hughes i trójka Loftona). Do remisu doprowadza Lipiński, zdobywając 2 pkt. Remis po 23. Od tego momentu powoli zaczyna się uwidaczniać przewaga gospodarzy. Po raz kolejny 5 punktów z rzędu zdobywają uniści (1 pkt Wichniarz, 2 Hughes i 2 Lofton). Ponownie następuje krótki okres wyrównanej gry. Dla Legii 3 pkt zdobywa Czubek (akcja 2+1 po faulu Hughes'a), dla Unii 2 pkt zdobywa Cipruss, goście za sprawą Lipińskiego zmniejszają straty (2 pkt). Jest 30:28. W następnym okresie gry mamy remis po 4, akcja za akcję. Dla Unii punkty zdobywają: Wichniarz i Marculewicz, natomiast dla Legii: Lipiński oraz Czubek. Jest 34:32 na korzyść gospodarzy. Do końca tej kwarty tylko Unia zdobywa 3 pkt. 1 pkt rzuca Lofton (faul Błaszczyka), a wynik meczu na 37:32 ustala Marculewicz wykorzystując dwa rzuty wolne po faulu Błaszczyka.
III KWARTA
Po raz kolejny pierwsza piłka należy do gospodarzy, tym razem za sprawą Ciprussa. Pierwsze punkty w tej kwarcie zdobywa Łukasz Wichniarz. Wynik meczu brzmi 39:32. Jednak kolejne 5 punktów zdobywa Legia za sprawą Sulimy. W odpowiedzi 4 kolejne punkty tarnowian (Cipruss i Marculewicz). W tej kwarcie coraz bardziej uwidacznia się różnica na rzecz gospodarzy. Legioniści jakby opadają powoli z sił. Legioniści jednak walczą bardzo ambitnie. Kolejne 2 pkt zdobywa Lipiński, w odpowiedzi 7 pkt Unii (Hughes 5 i Marculewicz 2). Jest już 50:39. Dla Legii swoje pierwsze punkty w meczu zdobywa Sinielnikow, kolejne dorzuca Lipiński, jest 50:43. Jednak zza linii 6,25 trafia Lofton, 1 pkt dorzuca Hughes, w następnej akcji dla Legii 2 pkt zalicza Błaszczyk. Kolejna akcja Unii i Lofton ponownie trafia za trzy i w dodatku z faulem Sulimy, dorzuca jeszcze 1 oczko i juz jest 58:45. Kolejne 6 punktów z rzędu trafiają goście (Lipiński 2 i Sulima 4). Już do końca kwarty punktują wyłącznie gospodarze. 3 pkt zdobywa ładnym wsadem z faulem Cipruss, a wynik kwarty ustala Zbigniew Doliński, zdobywając swoje jedyne punkty w meczu.
IV KWARTA
Ponownie pierwsza piłka jest dla gospodarzy. Pierwsze punkty zdobywa również dla gospodarzy Lofton, za trzy trafia Hughes, w odpowiedzi Sulima zdobywa 2 pkt. Dorzuca jeszcze 1 pkt po faulu niegodnym sportowca odgwizdanym dla Ciprussa. Piłka z boku jeszcze dla gości i 2 pkt zdobywa Sinielnikow. W odpowiedzi Marculewicz trafia zza linii 6,25 wzbudzając wielką euforię wśród nielicznie zgoromadzonej publiczności w hali "Jaskółka". W odpowiedzi Malewski zdobywa swoje jedyne punkty w meczu. Jest 71:58, jedno oczko dorzuca Sinielnikow. Jednak teraz do głosu dochodzą gospodarze kolejno punktując: 2 pkt zdobywa Cipruss, Lofton, Wichniarz, Marculewicz, po raz kolejny Wichniarz oraz kolejne dwa pkt zdobywa Hughes kończąc kontrę Unii bardzo ładnym i efektownym wsadem. Ten okres gry tarnowianie wygrywają 12:0. Jest 83:59. Dla gości 2 pkt zdobywa Lipiński, dla Unii za trzy trafia Dobosz. Jest 86:61. Jedno oczko dorzuca dzisiejszy kapitan 'jaskółek' Potulski. Dla gości jeszcze na zakończenie za 3 trafia Sinielnikow a dla Unii 2 pkt zdobywa Marculewicz ustalając tym samym wynik spotkania 89:64 dla Unii.

Na podstawie: www.e-basket.pl i Gazeta Wyborcza

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Taka liga, z takimi zespołami, z takimi graczami nie ma sensu. Przecież ci zawodnicy zagraniczni w Tarnowie, tylko zajmują miejsce innym. Jak tak Azoty zagrają u nas, jak dziś, to przegrają różnicą 20 punktów. W ogóle nie bronili. W Azotach nie płaci się od 4 miesięcy. To u mnie nie było jeszcze tak źle. Ja też mogłem utrzymywać zespół z Majchrzakiem, Kwiatkowskim i mogliśmy im nie płacić. Ale byłem wobec ich lojalny i dałem im wolną rękę.

Tomasz Celej (zawodnik Azotów): Ciężko powiedzieć coś o meczu który był słaby. Jedno jest pewne, jeżeli tak zagramy w sobotę z Notecią to nie mamy co myśleć o wygranej.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po V kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 27 51 24 3 2469 2018 +451 L2
2. Anwil Włocławek 27 49 22 5 2354 1982 +372 L1
3. Idea Śląsk Wrocław 27 45 18 9 2356 2123 +233 W4
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 27 43 16 11 2371 2180 +191 W1
5. Polonia Warbud Warszawa 27 43 16 11 2225 2240 -15 W2
6. Old Spice Pruszków 27 38 11 16 2190 2251 -61 L4
===
7. Czarni Słupsk 27 42 15 12 1997 1976 +21 W7
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 27 38 11 16 2022 2063 -41 L1
9. Noteć Inowrocław 27 36 9 18 2110 2292 -182 W1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 27 36 9 18 2015 2176 -161 W1
11. Legia Warszawa 27 33 6 21 2022 2499 -477 L1
12. Start Lublin 27 32 5 22 1980 2311 -331 L6

Legia Warszawa 111-91 Start Lublin
(38-19, 24-27, 27-10, 22-35)

Punkty dla Legii: Lipiński 26(5), Sulima 19(3), Sinielnikow 19, Malewski 17(1), Błaszczyk 13(1), Czubek 8(2), Leśniak 4, Malinowski 2, Suchomski 2, Kuraś 1

Punkty dla Startu: Kosior 28(7), Olejniczak 12, Bielak 12(1), Sikora 8, Ostrowski 8(2), Brown 6, Konare 6, Marciniak 5(1), Pelczar 4(1), Miś 2

Faule Legii: Czubek 5, Sulima 5, Leśniak 5, Lipiński 4, Malewski 3, Błaszczyk 3, Malinowski 2, Sinielnikow 2, Suchomski 1

Faule Startu: Marciniak 5, Konare 5, Sikora 4, Olejniczak 3, Bielak 3, Brown 2, Pelczar 2, Ostrowski 2, Miś 2, Kosior 1

Przełamanie w świetnym stylu

(22.03.2003)
Po dostrzeżeniu na rozgrzewce Andrieja Sinielnikowa spada kamień z serca. Po dwóch absencjach spowodowanych brakiem pieniędzy na dojazd z Białegostoku wreszcie podstawowemu rozgrywającemu Legii udało się przyjechać i od razu przejął opaskę kapitana drużyny od Sulimy. Daje się za to zauważyć brak Dębskiego - nawet na ławce. Prawdopodobnie kontuzja cały czas daje o sobie znać (zresztą w meczach rozgrywanych niby po wyleczeniu kontuzji Dębski wypadał jeszcze słabo.)
I kwarta
Legia zaczyną piątką: Sinielnikow, Sulima, Lipiński, Malewski, Błaszczyk. Początek w wykonaniu Legii jest piorunujący i wkrótce jest 10-2 (po m.in. 'trójkach' Lipińskiego i Sulimy). Prowadzenie Legii się jeszcze powiększa do 15-4 po 'trójce' Błaszczyka oraz 2pkt. z kontry zdobytych przez Malewskiego.
Maksymalne prowadzenie Legii powiększa się: w 5:50 jest 22-10 po 'trójce' Lipińskiego a wkrótce 25-12 po kolejnej 'trójce'. Około 7:00 jest 27-12 po 2pkt. Sulimy z kontry a w 7:15 już 30-12 po akcji 2+1 Sinielnikowa. Około 8:00 jest 33-14 po 'trójce' Czubka (tak się kończy seria 14-4 dla Legii). Ostatecznie kwarta kończy się również 19pkt. różnicą: 38-19 dla Legii po 1 wolnym Lipińskiego.
Legii praktycznie przez całą kwartę gra układała się świetnie, wszystko jej wychodziło (m.in. sześć 'trójek'). Dobrze się z tym komponowała bardo dobra obrona legionistów. Gra Startu charakteryzowała się przede wszystkim słabą skutecznością rzutów.
II kwarta
Kwarta zaczyna się od 2pkt. Sinielnikowa i jest już 40-19. W wyniku serii 0-8 (2 'trójki' i 2pkt. z kontry) w 3:40 prowadzenie Legii zmniejsza się do 13pkt (42-29). Legia kontratakuje tylko mini-serią 4-0, ale to wystarcza aby opanować sytuację i kontrolować dalej przebieg gry.
Wprawdzie jeszcze kilkukrotnie Startowi udaje się zredukować prowadzenie Legii do 13pkt, ale ani razu bardziej. Cały czas do końca kwarty trwa bezpardonowa wymiana ciosow i ostatecznie kwarta kończy się 62-46 dla Legii.
Legii w tej kwarcie nadal prawie wszystko wychodziło (nawet pod koniec kwarty Gembal po 'trójce' Malewskiego aż kręcił głową z niedowierzaniem - a to mu się zdarza niezwykle rzadko, bo generalnie jest trenerem bardzo krytycznym). Na specjalne podkreślenie zasługują 2 niesamowite wsady w wykonaniu Lipińskiego i Malewskiego szybujących ponad głowami rywali.
Jeśli chodzi o Start, to widać było, że był zdeterminowany, ostro walczył i miał ogromną ochotę skasować prowadzenie Legii, ale na szczęście po momentach kryzysu legioniści szybko się otrząsali i tak naprawdę Start do Legii nigdy nawet się nie zbliżył. W Starcie najbardziej irytował Kosior, którego 'trójki' znajdowały drogę do kosza z ogromną łatwością. Blado wypadli czarnoskórzy amerykanie (center Konare i rozgrywający Brown). W zasadzie żadna formacja Startu nie zasłużyła na słowa pochwały. Na początku meczu Start punktował głównie spod kosza (trochę za łatwo), później było z tym znacznie gorzej i lublinianom pomagały zbiórki ofensywne oraz 'trójki'
W Legii po 3 faulach szybko na ławkę w drugiej kwarcie trafił Sulima (generalnie był on średnio widoczny w pierwszej połowie). Rewelacyjnie zagrali Malewski (12pkt.) i Sinielnikow (8 asyst w drugiej kwarcie) - widać było dokładnie czego brakowało w ostatnich dwu meczach, gdy ten ostatni nie grał. Dzięki niemu Legii z taką łatwością udawało się kontrolować swe prowadzenie. Czubek zagrał ok (miewał w Legii lepsze mecze), Błaszczyk o dziwo nieźle (ale był dobrze obsługiwany przez partnerów), Leśniak krótko, ale dobrze i bardzo dobrze Lipiński (17pkt, m.in. 3x3). Generalnie Gembal nie ryzykował i bardzo długo grał podstawowymi graczami - w pełni zdało to egzamin. Legia cały czas grała świetnie w obronie (było z tego m.in. kilka przechwytów) oraz zespołowo (16 asyst). Do tego doszła rewelacyjna skuteczność rzutów za 3pkt (9 trafionych przy 64% skuteczności!).
III kwarta
W 3:45 udaje się powiększyć maksymalne prowadzenie do 21pkt. (69-48) po 2pkt. Lipińskiego. Start do tego momentu zdobył zaledwie 2 punkty. Wkrótce Sulima popełnia 4 faul, ale co ciekawe zostaje on na boisku po przerwie wziętej przez Gembala.
Legia idzie jak burza i co chwilę powiększa swe maksymalne prowadzenie: 5:07 75-51 po 2 wolnych Sulimy, 77-51 po 2pkt. Malewskiego, 6:50 81-53 po 'trójce' Sulimy, 7:53 85-54 po 2 wolnych Sinielnikowa, 8:54 87-54 po 2 pkt. Sulimy (łącznie seria 14-3 dla Legii). Kwarta kończy się wyrównaniem maksymalnego prowadzenia Legii (33pkt.): 89-56 po 2 wolnych Sulimy. Zwycięstwo Legii przy takim prowadzeniu wydaje się już bardzo prawdopodobne - nawet w dawnym juniorskim składzie Legia chyba by nie roztrwoniła przez jedną kwartę takiej przewagi.
IV kwarta
Od początku gra jest z obu stron twarda i brzydka, mało efektowna. W 3:43 wynik brzmi 93-59 (zaledwie 4-3 od początku kwarty - Start trafił tylko 'trójkę'). W tym momencie zwycięstwo Legii jest już pewne.
W Legii do gry stopniowo wchodzą rezerwowi (bowiem gracze podstawowi wykruszają się za faule) i w 7:53 jest już tylko 98-78 po bardzo niekorzystnej dla Legii serii 5-19. Teoretycznie zmiennicy walczyli z ogromnym zaangażowaniem i bardzo się starali, ale nic z tego nie wynikało - Start zdobywał punkty z łatwością i szybko zmniejszał stratę. Za chwilę po 2 wolnych Startu przewaga jeszcze bardziej maleje: do 18pkt. Wówczas 6 wolnymi pod rząd odpowiada Sinielnikow. Na to z kolei 'trójką' odpowiada Kosior i w 8:51 jest 104-83. Przewaga Legii do końca niewiele się już zmienia i mecz kończy się wynikiem 111-91.
A więc po 14 porażkach niemożliwe stało się możliwe i zwycięstwo stało się faktem. Jest to ogromny wyczyn biorąc pod uwagę totalnie osłabiony w styczniu a więc aktualnie mocno amatorsko-juniorski skład Legii i fakt dający podstawy, aby znowu zacząć myśleć o pozostaniu Legii w PLK. Nie będzie to łatwe - rzadko Legia i rywal będą w takiej dyspozycji jak podczas tego meczu. Rywal był do tego najsłabszy z możliwych i wcale nie jest pewne czy z jakąkolwiek inną drużyną wygrać się uda. Wobec tego kluczowe znaczenie może mieć wyjazdowe spotkanie ze Startem w Lublinie - prawdopodobnie rozstrzygnie ono, która z drużyn opuści PLK.
Co do oceny legionistów to można niemal powtórzyć uwagi z przerwy: świetna gra Lipińskiego (punktowy rekord życiowy), Sinielnikowa (19pkt, 13 asyst, 11/11 z wolnych, 5 zbiórek) i Malewskiego (i znowu Malewski pokazał, że jest super-juniorem; do tego punktowy rekord życiowy), dobra Sulimy i Czubka, niezła Błaszczyka. Inni grali zbyt krótko żeby ich oceniać w skali meczu. Wynikało to z tego, że Legii w podstawowym składzie szło znakomicie i widząc to i wyczuwając realną możliwość odniesienia zwycięstwa, Gembal nie chciał ryzykować (i słusznie). Sinielnikow zwycięstwo Legii bardzo ułatwił (jego 13 asyst to rekord w PLK w tym sezonie(!) a nie zapominajmy też o jego kontroli gry), ale przy takiej dyspozycji obu drużyn i bez niego pewnie byłoby ono osiągnięte. Jednak występ Sinielnikowa pokazuje jak cenny jest on dla Legii i że dla dalszych jej ewentualnych zwycięstw jest on absolutnie kluczowy (bez niego żadnego zwycięstwa odnieść się chyba nie uda biorąc pod uwagę sytuację kadrową legionistów).
Start walczył do końca o korzystną różnicę punktową i swój cel niestety osiągnął - w Lublinie może wygrać nawet 1 punktem i w przypadku takiej samej liczby punktów co Legia będzie miał z nią lepszy bilans meczów (a różnica była na styku, bowiem jeden punkt więcej przewagi Legii i Start musiałby wygrać u siebie już co najmniej 2 punktami i analogicznie tak dalej przy większych ewentualnych przewagach Legii w tym meczu). Ale może takie kalkulacje nie będą potrzebne - może uda się uszczknąć jeszcze jakiś mecz i wyrobić większą punktową przewagę nad Startem. Będzie to trudne, ale jak pokazał dzisiejszy mecz, nie niemożliwe.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Cieszy mnie, gdy - jak dziś - widzę, że gramy akcje, które do znudzenia ćwiczymy na treningach. One nareszcie są skuteczne, a zespół wygrywa. Nie interesuje mnie, czy się utrzymany. Interesuje mnie tylko przyszłość tego zespołu.
Sinielnikow jest bezcenny dla mnie i młodych chłopaków, zmienia oblicze Legii. Pokazuje i podpowiada młodym, co mają robić, jak grać i walczyć. Przy nim się uczą, a o to teraz nam wszystkim chodzi. Jest królem podań, a do tego zdobywa dla nas wiele punktów. Bez niego trudno nam walczyć o coś więcej. Szkoda, że ciągle istnieje możliwość, że go niedługo zabraknie.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po IV kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 26 50 24 2 2376 1919 +457 L1
2. Anwil Włocławek 26 48 22 4 2267 1878 +389 W3
3. Idea Śląsk Wrocław 26 43 17 9 2252 2036 +216 W3
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 26 41 15 11 2270 2106 +164 L4
5. Polonia Warbud Warszawa 26 41 15 11 2126 2147 -21 W1
6. Old Spice Pruszków 26 37 11 15 2116 2150 -34 L3
===
7. Czarni Słupsk 26 40 14 12 1937 1918 +19 W6
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 26 37 11 15 1950 1966 -16 W2
9. Noteć Inowrocław 26 34 8 18 2013 2220 -207 L1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 26 34 8 18 1926 2112 -186 L2
11. Legia Warszawa 26 32 6 20 1958 2410 -452 W1
12. Start Lublin 26 31 5 21 1922 2251 -329 L5

Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 97-61 Legia Warszawa
(23-19, 29-11, 22-14, 23-17)

Punkty dla Komfortu: Braswell 19(3), Świętoński 15(2), Respert 11(1), Nizioł 10(2), Soczewski 10, Jarusevicius 8, Morkowski 8, Mazur 6, Robak 5, Hrycaniuk 5

Punkty dla Legii: Sulima 18(2), Czubek 17(3), Błaszczyk 10, Malewski 9(1), Lipiński 3, Leśniak 3, Malinowski 1, Kuraś 0, Suchomski 0

Faule Komfortu: Hrycaniuk 5, Soczewski 5, Mazur 3, Świętoński 3, Morkowski 2, Nizioł 1, Robak 1, Jarusevicius 1, Braswell 1

Faule Legii: Leśniak 5, Błaszczyk 4, Czubek 3, Lipiński 3, Sulima 2, Malinowski 2, Malewski 1

Bez niespodzianki

(18.03.2003)
W meczu Komfortu z Legią nie można było spodziewać się pasjonującej walki czy efektownych zagrań. Stargardzianie wygrali pewnie, jednak ich kibice mogą być zawiedzeni, że Komfort nie zdołał rzucić ponad sto punktów. Różnica w sile obu drużyn była czytelna przed meczem. Komfort z obcokrajowcami nie miał najmniejszych kłopotów z pokonaniem Legii, która gra tylko w krajowym składzie.
To znalazło swoje odzwierciedlenie na parkiecie. Jednak po spotkaniu trener Komfortu Mieczysław Major nie tylko chwalił swoich koszykarzy: - Mieliśmy taką przewagę, że mogliśmy pograć naszymi juniorami i byłbym bardziej zadowolony z ich występu, gdyby myśleli kategoriami dobra zespołu, a nie grali o swoje indywidualne statystyki.
W ostatniej kwarcie kibice emocjonowali się jedynie tym, jak dużą różnicą punktów wygrają gospodarze. Komfort miał szansę zdystansować Legię ponad 40 punktami. Taka szansa nadarzyła się dwie minuty przed końcem. Hubert Mazur wykonywał dwa rzuty osobiste dla gospodarzy. Trafił tylko raz i stargardzianie prowadzili 93-54. Chwilę później rozgrywający Legii Dominik Czubek rzucił za trzy punkty i było jasne, że gospodarzom nie uda się osiągnąć takiej różnicy. Natomiast tuż przed zakończeniem meczu pojawiła się szansa, by Komfort przekroczył barierę stu punktów, ale ponownie Mazur spudłował, tyle że tym razem za trzy punkty.
- W samej końcówce meczu zabrakło nam konsekwencji, z którą graliśmy w zasadzie przez cały czas i może dlatego nie udało nam się zdobyć sto punktów - mówił po spotkaniu Tomasz Świętoński, rezerwowy rozgrywający Komfortu.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po III kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 25 49 24 1 2294 1834 +460 W20
2. Anwil Włocławek 25 46 21 4 2185 1805 +380 W2
3. Idea Śląsk Wrocław 25 41 16 9 2167 1954 +213 W2
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 25 40 15 10 2197 2024 +173 L3
5. Polonia Warbud Warszawa 25 39 14 11 2043 2068 -25 L2
6. Old Spice Pruszków 25 36 11 14 2037 2067 -30 L2
===
7. Czarni Słupsk 25 38 13 12 1862 1853 +9 W5
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 25 35 10 15 1845 1878 -33 W1
9. Noteć Inowrocław 25 33 8 17 1948 2145 -197 W3
10. Azoty Dozorbud Tarnów 25 33 8 17 1838 2007 -169 L1
11. Start Lublin 25 30 5 20 1831 2140 -309 L4
12. Legia Warszawa 25 30 5 20 1847 2319 -472 L14

Legia Warszawa 85-90 Noteć Inowrocław
(30-22, 15-23, 24-23, 16-22)

Punkty dla Legii: Czubek 24(4), Sulima 23(5), Lipiński 20(4), Malewski 15(1), Błaszczyk 3, Kuraś 0, Dębski 0, Leśniak 0, Malinowski 0

Punkty dla Noteci: Austin 24(2), Mrożek 16(4), Sneed 15, Radke 11, Żytko 9(1), Czaska 9(1), Kościuk 6, Turković 0

Faule Legii: Czubek 5, Błaszczyk 4, Sulima 3, Lipiński 3, Malewski 1, Kuraś 1, Leśniak 1, Dębski 1, Malinowski 1

Faule Noteci: Żytko 5, Austin 4, Czaska 3, Radke 3, Mrożek 2, Sneed 1, Kościuk 1

Najbardziej bolesna porażka w sezonie

(12.03.2003)
W pierwszej 'piątce' ani na ławce nie widać Sinielnikowa. Jest to szok - później okazało się, że po prostu... nie miał on pieniędzy żeby opłacić przejazd z Białegostoku do Warszawy :((
I kwarta
Pierwsza 'piątka' Legii to: Sulima, Czubek, Lipiński, Malewski, Błaszczyk. Legioniści zaczynają rewelacyjnie - co chwila wpadają im rzuty za 3 punkty i w 1:40 Legia prowadzi już 11-2 (w tym 3 'trójki') a w 2:53 jest nawet 14-4 po 4 czwartej 'trójce' (Czubek).
W 4:53 Legia po 2pkt. Malewskiego obejmuje maksymalne prowadzenie 20-9 a w 6:50 ustanawia kolejne maksymalne prowadzenie 25-12 po 'trójce' Lipińskiego. I jak się okazało było to najwyższe prowadzenie Legii w całym meczu.
W drugiej połowie kwarty widać niemoc ofensywną Legii i Noteć nieco redukuje straty doprowadzając ostatecznie do wyniku na koniec kwarty: 30-22.
II kwarta
Legia zaczyna fatalnie w ataku, jest bez pomysłu i bezradna. Po części wynika to z faktu, że rozgrywać musi niedoświadczony Kuraś (Czubek siedzi na ławce, bo ma dużo fauli). Prezentuje się on niby bardzo pewnie i robi niby dużo zamieszania, ale są to pozory - z jego akcji nic nie wynika, ma problemy z rozbiciem obrony przeciwnika. Na boisku pojawia się Dębski, ale wypada dość słabo - chyba widać jeszcze skutki przerwy w treningach z powodu kontuzji. Dla Legii wynik trzyma niemal jednoosobowo Sulima.
Noteć jednak stopniowo i konsekwentnie niweluje straty: 5:50 37-34, 6:30 37-35, by w 7:03 objąć pierwsze w meczu prowadzenie 37-38 po 'trójce' Żytki. Na szczęście odpowiada Lipiński akcją 2+1, na co z kolei 'trójką' odpowiada Mrożek i odtąd trwa niezwykle wyrównana i zacięta walka. Ostatecznie pierwsza połowa kończy się remisem 45-45.
Trzeba podkreślić znakomitą obronę Legii w całej połowie (szczególnie w II kwarcie), była ona bardzo ambitna i pozwalała utrzymywać wynik, gdy nie szło w ataku. Indywidualnie: dobrze jak zwykle zagrał Sulima, wyjątkowo dobrze jak na siebie Lipiński (i na obwodzie i pod koszem - również w zbiórkach), nieźle Malewski, Błaszczyk zupełnie niewidoczny, Kuraś przeciętnie i nieefektywnie, Leśniak bardzo krótko i zaskakująco słabo, Czubek większość połowy przesiedział na ławce (3 faule) a Malinowski grał bardzo krótko, ale w dwóch akcjach, które miał okazję rozegrać wypadł bardzo dobrze (choć nieskutecznie). Sulima musi mocno uważać w drugiej połowie, bo podobnie jak Czubek ma już 3 faule a strata któregokolwiek z tych zawodników wobec nieobecności Sinielnikowa byłaby katastrofalna. Zresztą widać było brak Sinielnikowa już w II kwarcie, gdy na ławce musiał usiąść Czubek - gdyby był obecny całkiem realne byłoby zachowanie wyraźnej przewagi przez Legię a może nawet jej powiększenie a tak skończyło się na remisie do przerwy.
III kwarta
6 pierwszych punktów Legii zdobywa Malewski, ale Noteć wyrabia sobie przewagę 5 punktów. W 4:06 powiększa nawet prowadzenie do 51-57. Na szczęście Legia odpowiada serią 8-0 zakończoną 'trójką' Sulimy i w 5:40 obejmuje ponownie prowadzenie wynikiem 59-57. Cały czas trwa wyrównana walka i żadnej ze stron nie udaje się odskoczyć z wynikiem.
Dopiero w 9:30 Legia obejmuje wyraźniejsze prowadzenie 69-65 po trudnym rzucie Czubka za 3. Jednak Noteć zdąża jeszcze odpowiedzieć 'trójką' ze swojej strony - szkoda!!!! Kwarta kończy się wynikiem 69-68 dla Legii. Znowu należy podkreślić naprawdę dobrą obronę legionistów w tej kwarcie.
IV kwarta
Początek jest dla legionistów niezły. Wprawdzie mają oni trudności w ataku, ale z nawiązką rekompensują to w obronie. Noteć zostaje totalnie powstrzymana. W 3 kolejnych akcjach ofensywnych notuje ona wymuszone straty - obrona Legii funkcjonuje rewelacyjnie. Ponadto Noteć popełnia też kolosalną ilość niewymuszonych strat.
Ale mimo tego wszystkiego słabość Legii w ataku powoduje, że ciągle utrzymuje ona tylko kilkupunktowe prowadzenie: 3:45 74-72, 5:02 77-73. I w tym momencie następują kluczowe dla meczu zdarzenia. Legioniści poczuli się zbyt pewni siebie i zaczęli grać zbyt na luzie. Sulima popełnia w dwóch kolejnych akcjach ofensywnych 2 straty (najpierw prosta strata typu nonszalanckie podanie a potem błąd 24 sekund po bezsensownym 'klepaniu' piłki). Wydaje się, że wiatr w oczy zacznie wiać legionistom na całego po dość brzydkim faulu Czubka na Austinie - przez chwilę wydaje się, że sędziowie odgwiżdżą przewinienie umyślne. Tak się jednak nie dzieje a zbyt mocno protestujący Austin sam dostaje przewinienie techniczne. Po 2 wolnych Austina na tablicy wyników widnieje remis 77-77. Legia odzyskuje prowadzenie 78-77 po 1 wolnym Czubka za przewinienie techniczne.
I zaraz następują równie dramatyczne wydarzenia. Po rzucie Austina za 3 w ostatniej sekundzie akcji (shit!!!!) Noteć obejmuje prowadzenie 78-80. Jednak w 7:46 odpowiada 'trójką' Czubek i jest 81-80 dla Legii.
Ale zaraz za 3 trafia Mrożek a legioniści rewanżują się tylko jednym punktem z wolnego Czubka i jest 82-83. W 8:58 kolejna strata Sulimy - zbyt długo rozgrywa piłkę i Legii kończy sie limit 24 sekund na akcję.
W 9:09 Noteć trafiając za 3 po ładnie rozegranej akcji wbija gwóźdź do trumny Legii (jest już 82-86). W kolejnej akcji spod kosza, w prostej sytuacji nie trafia Lipński a Noteć dorzuca 2pkt. z akcji i jest już 6pkt. przewagi Noteci. Całkowitym bezsensem jest to, że Legia nie próbowała przerwać tej akcji faulem - do zakończenia meczu było już bardzo mało czasu. W samej końcówce za 3 trafia Lipiński i jest 85-88 i jeszcze cień nadziei, ale trzeba Noteć faulować. Jednak Kościuk wykorzystuje oba rzuty wolne i w 9:50 ustala wynik na 85-90. Przez pozostałe 10 sekund Legia nie zdobywa punktu i mecz kończy się takim rezultatem.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby w Legi grał Sinielnikow, to zwycięstwo odnieśliby gospodarze. Zabrakło go zarówno w końcówce, gdy Legia (prowadząc niemal przez cały mecz) zagubiła się, jak i też w trakcie całego meczu, gdy jego punkty i asysty pozwoliłyby Legii wypracować i utrzymać większe prowadzenie i nie byłoby nawet nerwowej końcówki. Ale i tak szansa na zwycięstwo była - największym winowajcą w końcówce wydaje się Sulima ze swoimi kilkoma fatalnymi stratami. I tak nastąpiło ogromne rozczarowanie, zawód i złość, bo po prostu strasznie szkoda tak głupio zaprzepaszczonej dużej szansy i tej roboty, którą legioniści wykonali na boisku przez trzy i pół kwarty.
Indywidualne oceny legionistów z połowy meczu, na jego zakończenie można by w zasadzie powtórzyć z pewnymi korektami: Czubek w drugiej połowie grał dużo i dobrze (szczególnie pod względem punktów, ale i w rozgrywaniu była to ulga po Kurasiu), rewelacyjnie zagrał Malewski, który trafiał pewnie nawet z trudnych pozycji (naprawdę pokazał znowu duży talent!!), Lipiński i Błaszczyk zawiedli w końcówce meczu w najważniejszych momentach nie trafiając z łatwych pozycji spod samego kosza (choć ten pierwszy cały mecz miał bardzo udany). W drugiej połowie (a szczególnie w w IV kwarcie) Gembal grał cały czas najsilniejszą, wyjściową 'piątką', która się sprawdzała przez cały mecz i nie dawał pograć rezerwowym raczej blado się dziś prezentującym. Okazało się to całkowicie słusznym manewrem.
Jeśli chodzi o Noteć, to najbardziej wkurzał Mrożek, który trafiał swoje 'trójki' w najbardziej niewygodnych dla Legii momentach. Generalnie cały zespół Noteci zagrał dość równo - nie było specjalnie wybijających się zawodników (nawet Sneed i Austin nie błyszczeli choć zdobyli masę punktów).

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Mirosław Noculak (trener Noteci): Przede wszystkim chciałem pogratulować postawy drużynie Legii. Ten młody zespół rozegrał bardzo dobre spotkanie i dzięki naszej niefrasobliwości był bliski zwycięstwa. Tak duża ilość celnych rzutów z dystansu tak młodego zespołu to jest coś niesamowitego. Prawda jest taka, że moi gracze nie realizowali podstawowego założenia obronnego, wypychania zawodników z piłką powyżej ósmego metra. Tą taktykę moi podopieczni zrealizowali dopiero w ostatnich akcjach i dzięki temu udało się nam to spotkanie wygrać.
Dlaczego wygraliśmy tak nisko? Bo Legia grała bardzo dobrze. To może prosta odpowiedź, ale jednak wyczerpująca. Proszę sobie przypomnieć, że zespół znacznie wyżej notowany, jak Polonia, wygrał tu również minimalnie. Jeszcze niejeden zespół, który tu przyjedzie będzie miał spore problemy. Wynika to z wielu przyczyn - m.in. zespoły, które tu przyjeżdżają myślą, że odniosą łatwe zwycięstwo. A tu nic łatwo nie będzie, co Legia pokazała nie tylko w dzisiejszym meczu. Podstawowy błąd każdego zespołu, który tu przyjeżdża - myśli, że łatwo wygra. To jest moment psychologiczny. Każdy myśli przed zawodami, że mamy mecz do przodu. Ja nie siedzę w psychice graczy, ale o to mogę ich podejrzewać. Oni sobie muszą sami z tym poradzić.

Jacek Gembal (trener Legii): Gratuluję gościom wygranej. Mam mieszane uczucia, była bowiem szansa wygrać ten mecz. Ja cały czas patrzę przez pryzmat, żeby ci chłopcy czynili postępy. Wydaje mi się, że w stosunku do tego co było miesiąc temu czynią postępy i to mnie bardzo cieszy. Coraz lepiej grają młodzi gracze, jak Grzesiu Malewski, czy Karol Dębski, który ostatnio trochę chorował i dlatego trochę mniej grał. Spore postępy czyni również Kamil Sulima, który także jest zawodnikiem młodym. Myślę, że praca na treningach przynosi efekty. Po raz kolejny jednak powiem, że my cały czas jesteśmy w okresie przygotowawczym. Pewnych rzeczy nie było kiedy przećwiczyć. Ale to trzeba zrobić, żeby ci chłopcy uczyli się. Nie można ich od razu z przedszkola wyprowadzić na uniwersytet. Pewien etap muszą oni przejść. Trochę nam zdrowia zabrakło. Bardzo dużym dla nas osłabieniem był brak Andrzeja Sinielnikowa, który po prostu nie miał za co przyjechać z Białegostoku. Taka jest niestety prawda. Mamy sytuację wręcz dramatyczną, bo może się zdarzyć że w ogóle nie dokończymy rozgrywek. Nas ratuje 100-200 tysięcy złotych, ale tych pieniędzy nie ma. Tyle jest potrzebne na samą organizację meczy i wyjazdów. Mimo, iż na wyjazdy jeździmy w dniu meczu, stołujemy się w tanich barach, to te pieniądze są niezbędne do opłacenia sędziów i samej organizacji spotkań. Poza tym musimy...a przynajmniej powinniśmy płacić trzem zawodnikom. Reszta gra u nas zupełnie za darmo. Andrzej Sinielnikow z tego powinien żyć. Nie ma on za co i po co przyjeżdżać do Warszawy, bo on nie ma za co tu żyć. Przy rodzinie się jakoś utrzyma, w Białymstoku. Ja nie wiem jak to się skończy.
Szkoda by było, żeby nie dograć tych rozgrywek, ponieważ to oznaczałoby degradację do III ligi. Wtedy można będzie zapomnieć o drużynie Legii Warszawa. To dla samej Warszawy byłoby ogromnym wstydem, włącznie z władzami politycznymi i gospodarczymi. Po protu wstyd, bo ja nie wierzę w to, że 100-200 tys. zł, w takim mieście jak Warszawa nie można znaleźć. Czytając w gazetach o jakich pieniądzach się mówi np. w sejmie to mnie śmiech pusty ogarnia. Mimo, iż zrezygnowaliśmy z zawodników na których nas nie było stać, a zdecydowaliśmy się płacić tylko trzem...nawet na to nas nie stać. To jest po prostu kpina i to świadczy o politykach, którzy rządzą Warszawą. Ci młodzi chłopcy mogą nie dograć sezonu, a oni mówią że dbają o kulturę fizyczną narodu?!

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po II kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 24 47 23 1 2190 1742 +448 W19
2. Anwil Włocławek 24 44 20 4 2089 1740 +349 W1
3. Idea Śląsk Wrocław 24 39 15 9 2068 1867 +201 W1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 24 39 15 9 2106 1920 +186 L2
5. Polonia Warbud Warszawa 24 38 14 10 1956 1969 -13 L1
6. Old Spice Pruszków 24 35 11 13 1972 1972 0 L1
===
7. Czarni Słupsk 24 36 12 12 1787 1783 +4 W4
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 24 33 9 15 1748 1817 -69 L1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 24 32 8 16 1768 1932 -164 W1
10. Noteć Inowrocław 24 31 7 17 1872 2076 -204 W2
11. Start Lublin 24 29 5 19 1762 2064 -302 L3
12. Legia Warszawa 24 29 5 19 1786 2222 -436 L13

Czarni Słupsk 91-66 Legia Warszawa
(18-28, 24-19, 28-9, 21-10)

Punkty dla Czarnych: Frank 21, Frasunkiewicz 16, Wilson 12, Vaskys 10(2), Cielebąk 9, Kriwonos 8(1), Białek 7(1), Hajnsz 6, Cywiński 2, Nosewicz 0

Punkty dla Legii: Sulima 14(1), Sinielnikow 13(1), Dębski 11(3), Malewski 10 (2), Błaszczyk 8, Lipiński 4, Leśniak 4, Kuraś 2, Malinowski 0

Faule Czarnych: Kriwonos 4, Nosewicz 3, Frasunkiewicz 3, Frank 2, Cielebąk 2, Hajnsz 2, Vaskys 2, Białek 1, Wilson 1

Faule Legii: Sulima 4, Lipiński 3, Malewski 3 Sinielnikow 3, Leśniak 3, Błaszczyk 2, Dębski 1

Niespodzianka do przerwy

(08.03.2003)
Legia pokazała atut, który w Słupsku już kibice widzieli - ambicję. Ale widać też postęp w grze drużyny trenera Jacka Gembala. - Nie przegraliśmy 40 pkt. jak ostatnio, ale nieco ponad 20 - żartobliwie podkreślił progresję trener warszawskiej drużyny.
Legia wydaje się jednak rzeczywiście mocniejsza. Wygrała pierwszą kwartę dzięki świetnej skuteczności w ataku. Nawet z trudnych pozycji goście trafiali do kosza, ale przy biernej postawie słupszczan, którym w pierwszych 20 minutach ciężko było wykrzesać z siebie szczególną mobilizację. W Legii znowu budziła respekt gra Andrieja Sinielnikowa (11 asyst, 13 punktów). Oglądając popisy 38-letniego rozgrywającego trudno sobie nie zadać pytania czy równie fantastycznie spisywałby się w jakimś klasowym zespole. Efektowne podania, znakomite minięcia, bardzo dobry przegląd gry. Sinielnikowowi zdarzyło się kilka razy ośmieszyć młodszych kolegów ze słupskiej drużyny. Oczywiście wraz z upływającymi minutami Białorusin słabł i musiał coraz częściej odpoczywać, bo liczba jego strat niebezpiecznie zbliżała się do liczby asyst. Ale i tak spędził na parkiecie 36 minut.
Jeszcze do przerwy goście prowadzili 47-42, ale chyba nikt nie wierzył, że Legia może wygrać ten mecz. Początek trzeciej kwarty rozpoczął się od "otwarcia" gospodarzy wynikiem 16-0 i wszelkie nadzieje na niespodziankę prysły. Wiele akcji słupszczanie kończyli efektownym wsadami i szybkim kontrami. - Zespół nie trenował. W komplecie spotkaliśmy się we czwartek - tłumaczył po meczu trener Tadeusz Aleksandrowicz. - Świeżość po przerwie w treningach pozwala na taką efektowną grę, ale to starczy na 3-4 tygodnie. Jak się nie jest "w treningu", za miesiąc zespół padnie. Dlatego od poniedziałku wracamy do intensywnej pracy.
W drugiej połowie Legia już nie istniała (tylko 19 punktów). Miała kłopoty nie tylko ze szczelniejszą defensywą Czarnych, ale zupełnie zawodziła w obronie. - Mam żal, że zawodnicy nie wracali do obrony, a Czarni za łatwo zdobywali punkty po kontrach - ocenił trener Gembal.
Gospodarze starali się wyłączyć z gry Kamila Sulimę, który w nowej Legii z meczu na mecz bije strzeleckie rekordy. Z zadania tego bezbłędnie wywiązał się Rafał Frank. Nie tylko dwukrotnie efektownie zablokował rywala, ale dynamicznymi akcjami w ataku zmuszał go do popełniania błędów w obronie i ratowania się faulami. Kolejny "mocny statystycznie" mecz rozegrał Przemysław Frasunkiewicz powołany do zespołu Północy na mecz gwiazd PLK (obok innego gracza Czarnych Zbigniewa Białka). Prawie 90-procentowa skuteczność w rzutach za dwa punkty, sześć zbiórek, siedem asysty i tyleż przechwytów to dorobek słupskiego skrzydłowego. Niestety, Frasunkiewiczowi, podobnie zresztą jak ostatnio całej drużynie Czarnych zupełnie przestały wychodzić rzuty z dystansu.

Autor: Gazeta Wyborcza

Pomeczowe wypowiedzi:

Tadeusz Aleksandrowicz (trener Czarnych): Mówiliśmy, że po dobrym meczu Legii z Polonią i ich minimalnej porażce musimy się zmobilizować by nie powtórzył się ten scenariusz u nas. W pierwszej i drugiej kwarcie było jednak tak jak w stołecznych derbach. Od trzeciej nastąpiła już pełna mobilizacja i graliśmy już tak jak się powinno grać cały mecz. Nawet jeszcze nie wiem czy taka postawa to już zachowywanie sił na kolejny mecz z Komfortem, czy asekuracja, czy wciąż panująca u nas grypa. Powtarza się historia z poprzedniego meczu ze Startem. Zawodnicy mają zakorzenione że i tak wygramy, więc myślą, że może zrobią to najłatwiejszym kosztem. Ja sam był wolał żeby zespół był od początku agresywny, a potem gdy zrobi wynik na parkiecie mogli się pojawić rezerwowi. Na razie ciężko mi ich do tego przekonać.

Jacek Gembal (trener Legii): W pierwszej połowie postawiliśmy opór gospodarzom, potem już nie stało sił. Mam pretensję do swoich zawodników, że niepotrzebnie się podniecają i za dużo wtedy tracą atrybutów. Myślę, że przez dłuższy okres mogliśmy jeszcze stawiać opór gospodarzom. Przy wielu akcjach traciliśmy głupio piłkę, bo chłopcy tylko stali i przyglądali się temu co się dzieje zamiast zawalczyć. Przegrywaliśmy po 40 punktów w poprzednich meczach teraz po 24, więc myślę że jeszcze coś się uda w lidze wygrać. To na pewno pomoże chłopcom uwierzyć w swoje siły.

Tabela po I kolejce spotkań w 'szóstkach'

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 23 45 22 1 2099 1674 +425 W18
2. Anwil Włocławek 23 42 19 4 1986 1651 +335 L1
3. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 23 38 15 8 2027 1825 +202 L1
4. Idea Śląsk Wrocław 23 37 14 9 1973 1788 +185 L1
5. Polonia Warbud Warszawa 23 37 14 9 1867 1866 +1 W5
6. Old Spice Pruszków 23 34 11 12 1904 1881 +23 W1
===
7. Czarni Słupsk 23 34 11 12 1711 1714 -3 W3
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 23 32 9 14 1679 1741 -62 W1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 23 30 7 16 1689 1856 -167 L6
10. Noteć Inowrocław 23 29 6 17 1782 1991 -209 W1
11. Start Lublin 23 28 5 18 1686 1985 -299 L2
12. Legia Warszawa 23 28 5 18 1701 2132 -431 L12

Legia Warszawa 77-81 Polonia Warbud Warszawa
(17-22, 19-17, 16-23, 25-19)

Punkty dla Legii: Sulima 24(3), Czubek 18(6), Sinielnikow 16(1), Błaszczyk 9, Leśniak 8(1), Lipiński 2, Malewski 0

Punkty dla Polonii: Jeklin 24(6), Taylor 17, Hlebowicki 16, Sidor 9(1), Jarutis 9(1), Grudziński 4, Karwowski 2

Faule Legii: Błaszczyk 5, Leśniak 5, Czubek 4, Lipiński 3, Sulima 3, Malewski 3, Sinielnikow 1

Faule Polonii: Jeklin 4, Jarutis 4, Sidor 2, Karwowski 1, Taylor 1, Hlebowicki 1, Grudziński 1

Szokująco blisko

(01.03.2003)
I kwarta
Legioniści rozpoczynają w składzie: Sinielnikow, Sulima, Leśniak, Malewski, Błaszczyk. Polonia od początku wychodzi na prowadzenie i początkowo utrzymuje je na poziomie kilku punktów. Przed odskoczeniem z wynikiem przez polonistów Legię ratuje Sinielnikow, który urządza Sinielnikow show (zresztą dobry początek meczu jest dla niego typowy).
Pierwsze prowadzenie Legia obejmuje w 4:45 - prowadzi 12-10. Niestety Leśniak ma już 3 faule i na boisku zastępuje go Lipiński. Wkrótce na boisku pojawia się też Czubek. Polonia odzyskuje prowadzenie i powoli zaczyna wypracowywać znaczny dystans punktowy, ale w samej końcówce kwarty Legia poprzez upartą grę redukuje stratę i kwarta kończy się porażką legionistów tylko 17-22.
II kwarta
W 1:40 Legia doprowadza do remisu 22-22 po 'trójce' Czubka a w 2:10 obejmuje nawet chwilowo prowadzenie: 24-23.
Cały czas trwa zacięta i wyrównana walka z lekką, kilkupunktową przewagą Polonii. W 7:29 Legii udaje się zredukować straty do zaledwie 2pkt. (34-36) - po 2pkt. Sinielnikowa po swojej zbiórce ofensywnej. Legia świetnie gra w obronie i w dużej mierze dzięki temu nie traci dystansu do Polonii.
W 9:35 Legia znów doprowadza do remisu (36-36) po 2pkt. Błaszczyka. Jednak w ostatniej sekundzie kwarty Polonia rzutem 3pkt. ustala wynik do przerwy: 36-39.
III kwarta
W pierwszych minutach, przy wykonywaniu rzutów wolnych przez Taylora na parkiet lecą serpentyny rzucone przez kibiców Legii a na trybunach sypie się konfetti. Jednak po tym zamieszaniu to Legia jakby została wybita z rytmu. W 5:29 Polonia odskakuje już na 10pkt. (41-51) po 'trójce' Jeklina i wydaje się tylko kwestią czasu scenariusz z poprzednich meczów: szybki odjazd z wynikiem przez rywala legionistów. Jednak maksymalne prowadzenie Polonii osiąga tylko 12pkt. a w 8:07 Legii udaje się doskoczyć na 6pkt. straty (49-55). W 8:30 jest nawet już tylko 51-55 po 2pkt. Błaszczyka. Jednak kwartę znowu kończy celny rzut za 3 polonistów w ostatniej sekundzie kwarty. Tym szalonym rzutem popisuje się Jeklin i po 3 kwartach jest 52-62. Fuck!!
IV kwarta
Legia zaczyna ładnie serią 5-0. W 3:00 po 'trójce' Leśniaka Legia nadal traci 5okt. (60-65) .
W 3:32 ma tylko 3pkt. straty (62-65) po 2pkt. Sulimy. W 5:30 bez zmian: strata 3pkt. (67-70) i dopiero w 6:05 po szalonym, bardzo dalekim rzucie za 3 do remisu 70-70 doprowaza Czubek. Na trybunach oczywiście euforia.
Niestety teraz Polonia notuje spokojnie serię 9-0 (zainicjowaną 'trójką' Jarutisa). Do 9:00 Legii udaje się jeszcze zaliczyć serię 5-0 i zmniejszyć stratę do 75-79, ale na więcej jej już nie stać. Mecz kończy się ostatecznie wynikiem 77-81. Niecelny rzut Lipińskiego za 3 w ostaniej sekundzie i tak nie odwróciłby już losów spotkania.
Przy takiej dyspozycji Legia ma szansę powalczyć z drużynami z dolnej 'szóstki' i może nawet coś wygrać, ale czy to wystarczy do awansu? Ciekawie by było, gdyby dziś zamiast Polonii (bądź co bądź drużyny z górnej 'szóstki') grał jakiś słaby zespół (np. Start Lublin) - czy doszłoby do sensacyjnego zwycięstwa Legii? Trudno zgadnąć, bo Polonia zagrała dziś osłabiona brakiem O'Bannona, Prawicy i Kalamizy. Z drugiej strony jednak, nawet w takim okrojonym składzie była silniejsza kadrowo od innych drużyn, od których Legia dostawała ostatnio tęgie baty.
Polonia była nie tylko osłabiona, ale zagrała też słabo, wolno i nieskutecznie. Z drugiej strony Legia zagrała na maksimum swoich możliwości a nawet więcej (genialna obrona począwszy od drugiej kwarty aż do końca meczu). W obliczu tych dwu faktów, wynik był taki a nie inny, czyli bliski a przebieg całego meczu wyrównany.
W Polonii tak naprawdę groźni byli tylko Jeklin (oj jak on irytował tymi swoimi 'trójkami' z trudnych pozycji - z czego zresztą słynie) i Taylor, na którego obecność pod koszami legioniści nie mieli recepty. Z kolei Legia zagrała tylko siódemką najlepszych - i tak naprawdę zawiódł z nich tylko Malewski (0pkt). Zupełnie jakby stracił swoje umiejętności, pewność siebie i skuteczność po przyjściu do drużyny nowych bardziej doświadczonych zawodników (Czubek, Leśniak, Lipiński). Występ Lipińskiego do udanych też nie należał (2pkt.), ale był on przynajmniej bardziej przydatny w walce pod koszem. Ciekawie wyglądał styl gry Leśniaka - czasami do złudzenia przypominał eks-legionistę Wojtka Żurawskiego. Należy to tylko pochwalić. Czubek nie kreował dobrze gry (znacznie lepiej robił to Sinielnikow), był skutecznie paraliżowany przez obrońców przeciwnika, ale za to trafił aż 6 'trójek'. Ewidentnie było widać, że przyjście jego, Leśniaka i Lipińskiego jest bez wątpienia dużym wzmocnieniem Legii.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Dariusz Szczubiał (trener Polonii): To był bardzo dobry występ gospodarzy, ale skoro mają takiego trenera, to można się było tego spodziewać. Nie był to w naszym wykonaniu porywający mecz, ale dobrze, że dowieźliśmy zwycięstwo do końca i mamy dwa punkty.

Jacek Gembal (trener Legii): Czego tu gratulować? Przecież przegraliśmy. To są zawodnicy, którzy zebrani w ciągu sezonu, dopiero uczą się ze sobą grać. Dla wielu z nich rzeczy, które ćwiczą na treningach to zupełna nowość. Widzę stały postęp i to mnie cieszy. W walce o utrzymanie powinniśmy coś wygrać, nie ujmując nic klasie tych zespołów, dolna szóstka jest słabsza od zespołów, z którymi graliśmy ostatnio.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XXII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 22 43 21 1 2017 1605 +412 W17
2. Anwil Włocławek 22 41 19 3 1917 1569 +348 W3
3. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 22 37 15 7 1954 1740 +214 W7
4. Idea Śląsk Wrocław 22 36 14 8 1898 1709 +189 W1
5. Polonia Warbud Warszawa 22 35 13 9 1782 1793 -11 W4
6. Old Spice Pruszków 22 32 10 12 1825 1806 +19 L2
7. Czarni Słupsk 22 32 10 12 1620 1648 -28 W2
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 22 30 8 14 1584 1664 -80 L3
9. Azoty Dozorbud Tarnów 22 29 7 15 1618 1773 -155 L5
10. Noteć Inowrocław 22 27 5 17 1699 1920 -221 L3
11. Start Lublin 22 27 5 17 1609 1890 -281 L1
12. Legia Warszawa 22 27 5 17 1635 2041 -406 L11

Anwil Włocławek 98-55 Legia Warszawa
(21-14, 29-16, 28-12, 20-13)

Punkty dla Anwilu: Szczotka 17(2), Milicic 12(2), Witka 12(1), Andruska 12(1), Raczyński 12(2), Dabkus 12(2), Lang 9, Bocewski 9, Pluta 3(1)

Punkty dla Legii: Sulima 18(1), Czubek 11(1), Malewski 8(2), Sinielnikow 7, Leśniak 6, Błaszczyk 3(1), Dębski 2, Lipiński 0, Costanzo 0, Suchomski 0

Faule Anwilu: Raczyński 4, Milicić 3, Dabkus 3, Andruska 3, Pluta 2, Szczotka 2, Witka 1, Bocevski 1

Faule Legii: Lipiński 5, Leśniak 5, Czubek 4, Dębski 3, Sinielnikow 2, Błaszczyk 2, Sulima 1

Rezerwy masakrują

(22.02.2003)
Do 43-punktowego zwycięstwa nad legionistami włocławianie potrzebowali występu już nawet nie rezerw, ale zaledwie dublerów rezerwowych. Do meczowego składu nie zostali zgłoszeni odpoczywający Tomas Pacesas i Damir Krupalija, kapitan Jeff Nordgaard siedząc na ławce świetnie bawił się obserwując grę kolegów, a Andrzej Pluta na parkiecie pojawił się na kwadrans, aby zaliczyć kolejne trafienie z dystansu w sezonie, a później mógł dołączyć do amerykanina.
Ci, których Andrej Urlep desygnował do gry, od początku byli świadomi własnej przewagi nad zagubionymi gośćmi. Choć przez ponad kwadrans słoweński trener nie miał jednak powodów do zadowolenia. W 6 min. Anwil wygrywał tylko 13-12, a włocławianom kłopoty sprawiali ambitny weteran Andrzej Sinielnikow i zupełnie nieznany junior Wojciech Leśniak. Gdy dołączył do nich jeszcze najlepszy wśród warszawian Kamil Sulima, zupełnie niespodziewanie koszykarze ze stolicy wyszli w 15 min. na prowadzenie 24-23.
Na tym jednak skończył się wyrównany pojedynek, a włocławianie zupełnie zdominowali grę. Przez ponad dwie minuty Legia nie zdobyła punktów, a gospodarze bezbłędnie albo kończyli kontrataki lub wykorzystywali składne akcje pozycyjne. Po zdobyciu 12 punktów z rzędu Anwil prowadził już 44-28, a największe emocje wzbudzały już tylko efektowniejsze akcje gospodarzy lub meldunki z meczu w Sopocie, gdzie Prokom Trefl toczył wyrównany pojedynek z Old Spice Pruszków.
Urlep mógł być szczególnie zadowolony z występu teoretycznie głębokich rezerw. Choć takie określenie stopniowo nie dotyczy już Piotra Szczotki. Skrzydłowy pozyskany ze Znicza Jarosław ten sezon zaczął w drugoligowej drużynie rezerw. Później pracą na treningach zyskał zaufanie Słoweńca, który pozwalał mu na epizodyczne występy w pierwszym zespole. Teraz niezwykle agresywnie, ale skutecznie broniący koszykarz ma szansę na dłużej znaleźć swe miejsce wśród podstawowych zawodników. W meczu z Legią wśród gospodarzy grał najdłużej (31 min.), miał najwięcej punktów, a zanotował również 4 asysty i przechwyty.
Jeszcze więcej radości kibicom przyniósł rodowity włocławianin Maciej Raczyński. 18-letni wychowanek klubu pokazał, że nawet w debiucie można zapomnieć o tremie. Leworęczny rozgrywający nie tylko okazał się bardzo dobrym strzelcem (12 punktów w 18 minut), ale ku radości Urlepa niezłym defensorem (3 przechwyty). Bronił tak ofiarnie, że gdy w jednej z akcji odebrał piłkę Sinielnikowowi, ten sfrustrowany uderzył młodego włocławianina. - Było widać po nim, że bardzo przejmuje się grą, trochę się "spalił" w pierwszej akcji, ale później pokazał, że potrafi grać w koszykówkę. Co będzie dalej z jego karierą to zależy tylko i wyłącznie od niego. Fizycznie ma potencjał, ale sam talent nie wystarczy - podkreślał wyraźnie zadowolony z występu swoich podopiecznych Urlep.
Swoje umiejętności na tle ambitnych, ale zdecydowanie gorzej zorganizowanych legionistów pokazał Valdas Dabkus. Uznawany za wielki talent Litwin dotychczas zawodził oczekiwania. W sobotę skrzydłowy zaprezentował jednak wiele uniwersalnych umiejętności (5 zb., 4 as., 2 przech.). Dobrze bronił zarówno pod koszem jak i na obwodzie, a skuteczny był również w ataku. - Pierwszy raz gra w drużynie seniorskiej. Dla niego to jest duża zmiana. On zawsze był podstawowym zawodnikiem, kiedy grał ze swoim rocznikiem. Teraz musi zmienić styl gry i wkomponować się w drużynę - tłumaczył trener Anwilu.

Autor: Gazeta Wyborcza

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Dla nas każdy mecz jest surową lekcją. Regularnie przegrywamy, z lepszymi drużynami czterdziestoma punktami, a ze słabszymi dwudziestoma. Chociaż są pewne fragmenty w grze moich zawodników, gdzie widzę poprawę. Nie możemy od nich wymagać za wiele. I tak dobrze, że w ogóle grają na takim poziomie.

Andriej Urlep (trener Anwilu): Kiedy moi zawodnicy się wyluzowali i zaczęli grać na swoim poziomie, pokazali na co ich stać.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XXI kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 21 41 20 1 1935 1534 +401 W16
2. Anwil Włocławek 21 39 18 3 1821 1498 +323 W2
3. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 21 35 14 7 1867 1670 +197 W6
4. Idea Śląsk Wrocław 21 34 13 8 1807 1641 +166 L2
5. Polonia Warbud Warszawa 21 33 12 9 1701 1716 -15 W3
6. Old Spice Pruszków 21 31 10 11 1757 1715 +42 L1
7. Czarni Słupsk 21 30 9 12 1532 1567 -35 W1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 21 29 8 13 1513 1568 -55 L2
9. Azoty Dozorbud Tarnów 21 28 7 14 1547 1691 -144 L4
10. Noteć Inowrocław 21 26 5 16 1629 1833 -204 L2
11. Start Lublin 21 26 5 16 1528 1802 -274 W2
12. Legia Warszawa 21 26 5 16 1558 1960 -402 L10

Old Spice Pruszków 99-72 Legia Warszawa
(32-24, 26-18, 22-20, 19-10)

Punkty dla Pruszkowa: Sneed 18(2), Brazys 15(3), Bailey 13, Heinrich 13, Dylewicz 12(2), Jonusas 11(1), Seweryn 9, Sporar 4, Świech 2, Adamek 2

Punkty dla Legii: Sinielnikow 17(1), Lipiński 15(1), Czubek 14(4), Leśniak 10(2), Sulima 9, Dębski 5(1), Błaszczyk 2

Faule Pruszkowa: Dylewicz 5, Adamek 5, Sporar 4, Brazys 2, Jonusas 2, Bailey 2, Heinrich 2, Seweryn 1

Faule Legii: Lipiński 5, Leśniak 5, Dębski 4, Sulima 3, Czubek 3, Błaszczyk 2, Sinielnikow 2

W nowym składzie

(19.02.2003)
Legia przegrała w Pruszkowie, a w jej składzie zagrali trzej nowi zawodnicy. Witold Romanowski, prywatny inwestor, wyłożył 40 tysięcy złotych i dzięki temu czterej koszykarze Legii zostali "odwieszeni". W Pruszkowie zagrało trzech z nich - Dominik Czubek (bardzo ciepło przyjęty przez publiczność), Tomasz Lipiński i Wojciech Leśniak.
Legia rozpoczęła w składzie: Lipiński, Sulima, Sinielnikow, Leśniak, Czubek. Prowadzenie objęli gospodarze. Legia wyrównała po dwóch celnych rzutach osobistych Andrzeja Sinielnikowa. Kolejne punkty dla gości zdobył Dominik Czubek, celnie trafiając zza linii 6,25m. Czubek ani na moment nie zszedł z boiska i wniósł sporo ożywienia w zespole Legii. Także pozostali nowi gracze zaprezentowali się jak najbardziej pozytywnie. Dzięki nim jest szansa na zwycięstwa...ale już raczej w "dolnej szóstce". Tomasz Lipiński już kiedyś występował w ekstraklasie. On właśnie w trzeciej minucie zmniejszył prowadzenie MKSu (9-7).
Po "trójce" Czubka Legia objęła nawet prowadzenie 10-9! W rewanżu pruszkowianie zrewanżowali się tym samym. Kamil Sulima bardzo szybko "złapał" dziś 3 faule i już po 4 minutach musiał usiąść na ławce. Do końca meczu musiał bardzo uważać...i nie zarobił już ani jednego faulu. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 32-24.
Do Pruszkowa wybrało się 40 kibiców Legii. Warszawscy fanatycy przez całe spotkanie głośno dopingowali Legię. Pruszkowianie również sympatyzują z Legią, co niejednokrotnie zaznaczyli. Pruszkowscy fani prezentowali się naprawdę nieźle. Mieli flagi (2 na kijach), zimne ognie, balony w barwach, a także sektorówkę. Legioniści co i rusz wymyślali coś nowego. W pewnym momencie cała czterdziestka ustawiła się w linii i...zrobiła "falę". Pomysł spodobał się reszcie publiczności, która kilkakrotnie "falowała". Jeszcze lepszy "numer" wykonaliśmy po przerwie. Kibice pozakładali kaptury, obwiązali się szalikami. W tym momencie na hali zrobiło się wyjątkowo cicho, a wiele osób nie wiedziało co się za chwilę wydarzy. Chyba nikt nie wpadłby na to, że kibice utworzą..."ciuchcię"! Z głośnym śpiewem na ustach "ciuchcia" pokonała całą halę. Pruszkowianie bili brawo, śpiewali razem z nami. Pomysł spodobał się także zawodnikom i trenerom (obu drużyn), którzy zaśmiewali się do rozpuku. Kilkakrotnie fani obu drużyn skandowali nazwisko trenera Legii - Jacka Gembala. Doping warszawiaków nie ustawał i trwał do samego końca spotkania.
W drugiej kwarcie Pruszków powiększył jeszcze o kilka oczek przewagę nad Legią. W 13 minucie różnica wynosiła 10 puntków (41-31). Po kolejnych pięciu minutach wynik brzmiał: 49-39. Na przerwę legioniści schodzili przegrywając 42-58. Trzecia kwarta to najlepszy okres gry Legii. Rozpoczęła się ona od akcji 2+1 w wykonaniu Kamila Sulimy. Później nastąpił "Sinielnikow show". Rozgrywający Legii nie tylko świetnie dogrywał kolegom, ale i sam wykańczał akcje gości. Po 30 minutach przewaga gospodarzy wynosiła 18 punktów.
Legioniści zbyt często próbowali efektownie rozgrywać akcje - podania za plecami nie zawsze dosięgały celu. W 35 minucie spotkania Pruszków prowadził 90-65. Wydawało się, że pęknie "setka". Tak się jednak nie stało. Legia trochę lepiej zaczęła bronić. Na parkiecie do końca meczu nie dotrwali Tomasz Lipiński i Wojciech Leśniak, którzy opuścili parkiet za 5 przewinień. Jacek Gembal nie zdecydował się wprowadzić Grzegorza Malewskiego, który mimo iż siedział na ławce, nie był zdolny do gry. Po ładnym rzucie z dystansu Sulimy było 96-72. Gospodarzom zostało niewiele czasu na rozegranie akcji. Publiczność bardzo się ożywiła, gdy Sneed z połowy boiska trafił do kosza, równo z końcową syreną. Legia przegrała 72-99.
Trzeba jednak przyznać, że zespół prezentuje się coraz lepiej. Nowi gracze z pewnością są sporym wzmocnieniem zespołu. W meczach z Anwilem, czy Polonią chyba nie ma co liczyć na zwycięstwa, ale w "dolnej szóstce" - jak najbardziej. Po meczu kibice Legii przybili piątki z zawodnikami. Ci podziękowali nam za głośny śpiew. Andrzej Sinielnikow sam śpiewał z nami..."Czy wygrywasz czy nie...". Przy wyjściu z hali pruszkowscy fani życzyli nam utrzymania się w ekstraklasie. Dziękujemy.

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po XX kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 20 39 19 1 1856 1459 +397 W15
2. Anwil Włocławek 20 37 17 3 1723 1443 +280 W1
3. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 20 33 13 7 1771 1598 +173 W5
4. Idea Śląsk Wrocław 20 33 13 7 1727 1560 +167 L1
5. Polonia Warbud Warszawa 20 31 11 9 1620 1636 -16 W2
6. Old Spice Pruszków 20 30 10 10 1682 1636 +46 W1
7. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 20 28 8 12 1441 1472 -31 L1
8. Czarni Słupsk 20 28 8 12 1456 1495 -39 L2
9. Azoty Dozorbud Tarnów 20 27 7 13 1475 1615 -140 L3
10. Noteć Inowrocław 20 25 5 15 1551 1743 -192 L1
11. Legia Warszawa 20 25 5 15 1503 1862 -359 L9
12. Start Lublin 20 24 4 16 1438 1724 -286 W1

Legia Warszawa 79-122 Gipsar Stal Ostrów Wlkp.
(17-28, 20-38, 18-33, 24-23)

Punkty dla Legii: Sulima 35(5), Sinielnikow 13(1), Malewski 12, Nawrot 6(2), Suchomski 6(1), Błaszczyk 6, Dębski 1, Malinowski 0

Punkty dla Gipsaru: Sroka 22(1), Furman 22, Elliot 20(5), Szawarski 18(4), Szcześniak 13(1), Hester 13, Danusevicius 8, D.Parzeński 6, M.Parzeński 0

Faule Legii: Sinielnikow 5, Suchomski 4, Błaszczyk 4, Malewski 3, Dębski 3, Nawrot 2, Sulima 1, Malinowski 1

Faule Gipsaru: Danusevicius 4, Sroka 4, Hester 3, Elliot 2, Szawarski 2, Szcześniak 1, M.Parzeński 1, D.Parzeński 1

Rezygnacja

(15.02.2003)
Na pierwszą połowę meczu nie dotarłem (sądziłem, że spotkanie rozpoczyna się o g. 18:00), więc relacja z tej połowy pochodzi z serwisu legialive.pl.
Legioniści początek mieli niezły. Później uwidoczniła się przewaga ostrowian. Po trafieniach najskuteczniejszego warszawiaka, Kamila Sulimy, Legia prowadziła najpierw 3-2, a później 5-4. W kolejnej akcji trafił jeszcze Malewski i gospodarze mogli ponownie cieszyć się z prowadzenia. Bardzo dobrze młodymi kolegami dyrygował Sinielnikow, który sporo podpowiadał i dogrywał (zaliczył 11 asyst). Karol Dębski miał problemy ze skutecznością. Jedyny punkt zdobył trafiając jeden z dwóch rzutów wolnych na początku spotkania. Ostatnie prowadzenie gospodarzy odnotowaliśmy po "trójce" Sulimy (13-12). Ostrowianie przejęli inicjatywę i zdobywali kolejne punkty powiększając przewagę nad Legią. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 17-28.
Warszawscy kibice zdawali sobie sprawę z tego, że koszykarze potrzebują głośnego dopingu, niemal bez przerwy dopingowali swój zespół. Początek drugiej kwarty nie był zbyt udany - Stal zdobyła 6 punktów z rzędu. Legioniści odpowiedzieli trafieniami Sinielnikowa i Suchomskiego. Po 15 minutach gry przewaga gości wynosiła już 20 oczek. Pod koniec drugiej kwarty, przy stanie 32-55, miało miejsce spore zamieszanie. Sędziowie pogubili się zupełnie po raz kolejny. Faulowanemu legioniście próbowali wmówić, że to on faulował. Nie wytrzymał Andrzej Sinielnikow, nie wytrzymał Jacek Gembal. Newry puściły także kibicom i to nawet tym nadzwyczaj spokojnym. Po wcześniejszych błędach panów z gwizdkiem padały jeszcze "dopuszczalne" słowa: "sędzia kalosz". Tym razem jednak fani nie wytrzymali i nie obyło się bez ostrych słów. Zdecydowany faworyt spotkania - Stal Ostrów prowadziła zdecydowanie...a sędziowie jeszcze próbowali im pomóc. Sędziowie zarządzili 5 rzutów osobistych dla Stali i piłkę dla zespołu gości. Szcześniak, nazywany przez kibiców "Mietkiem", przy akompaniamencie gwizdów, trafił 4 rzuty wolne. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 37-66. Ostatnie punkty w I połowie zdobył Sulima z rzutów wolnych.
III kwarta
Drugą połowę Legia rozpoczyna w teoretycznie najsilniejszym zestawieniu: Dębski, Błaszczyk, Sulima, Malewski, Sinielnikow. Gra jednak zupełnie bez wiary, energii i mobilizacji. Gipsar w niektórych akcjach wręcz 'rozjeżdża' legionistów i wtedy w młodych legionistach widać rezygnację. Wydawało się, że kwarta musiała się skończyć się wyższą przewagą Gipsaru niż rzeczywiście odnotowane 15 pkt. Sinielnikow w ostatniej minucie tej kwarty opuszcza boisko za pięć przewienień i wydaje się, że dramat legionistów może jeszcze bardziej się pogłębiać, bo jako rozgrywający wchodzi kompletnie niedoświadczony Malinowski. Kwarta kończy się wynikiem 55-99.
IV kwarta
O dziwo Malinowski prezentuje się całkiem nieźle - nie jest może specjalnie twórczy, ale gra bardzo pewnie, solidnie i nie czuje się, że akcje Legii są niezorganizowane. Mimo to Gipsar niebezpiecznie powiększa przewagę. W okolicach połowy kwarty dochodzi już ona maksymalnie do 54 pkt. Na szczęście druga połowa kwarty należy do Legii. Notuje ona nawet całkiem korzystne serie i na szczęśćie odsuwa wynik od rejonów kompromitacji.
W 8:10 Legia doprowadza do najmniejszej od bardzo długiego czasu 40-pkt. straty (76-116). 2 trójki Sulimy w ostatniej minucie meczu pozwalają Legii po raz pierwszy od momentu występowania w składzie juniorskim wygrać kwartę (24-23). Mecz kończy się wynikiem 79-122.
W Legii jak zwykle trzon stanowili: Sulima, Sinielnikow i Malewski (kolejny dobry i pewny występ; widać zarówno technikę jak i bardzo dobra motorykę oraz wyskok; jest to duży talent, z tego juniora naprawdę w przyszłości ma szansę być dobry gracz; ze wszystkich juniorów Legii prezentuje się na razie najlepiej). Błaszczyk w drugiej połowie nie istniał - był w ogóle niewidoczny (no, może raz lub dwa popisał się blokiem). Nawrot znowu grał dość krótko, ale znowu pewnie - dałbym mu więcej minut gry i przede wszystkim więcej okazji do przeprowadzenia akcji lub rzutu. Suchomski jak zwykle się starał, ale na razie niewiele jeszcze może. Malinowski, mimo dopiero drugiego występu w PLK, prezentował się zaskakująco dobrze: pewnie, solidnie, jakoś nawet ten atak funkcjonował w IV kwarcie pod nieobecność Sinielnikowa, którego zastępował. Osobny rozdział to Dębski - słaby występ tłumaczy kontuzja (grał z niezaleczoną). Zresztą widać było to nawet na rozgrzewce, gdy seryjnie chybiał rzuty z dystansu. No szkoda, że Dębski i Otto nie mogą się wyleczyć i wspomóc pozostałych legionistów w walce, ale przede wszystkim nabierać jak najwięcej jakże cennego doświadczenia.

Autorzy: Bodziach (legialive.pl) i Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po XIX kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 19 37 18 1 1766 1385 +381 W14
2. Anwil Włocławek 19 35 16 3 1622 1367 +245 L1
3. Idea Śląsk Wrocław 19 32 13 6 1653 1470 +183 W1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 19 31 12 7 1671 1527 +144 W4
5. Polonia Warbud Warszawa 19 29 10 9 1518 1557 -39 W1
6. Old Spice Pruszków 19 28 9 10 1583 1564 +19 L3
7. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 19 27 8 11 1362 1370 -8 W3
8. Czarni Słupsk 19 27 8 11 1385 1395 -10 L1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 19 26 7 12 1390 1527 -137 L2
10. Noteć Inowrocław 19 24 5 14 1475 1642 -167 W1
11. Legia Warszawa 19 24 5 14 1431 1763 -332 L8
12. Start Lublin 19 22 3 16 1350 1639 -289 L1

Start Lublin 93-54 Legia Warszawa
(22-16, 24-9, 29-16, 18-13)

Punkty dla Startu: Olejniczak 21, Marciniak 18(1), Pelczar 14, Kosior 12(2), Konare 8, Łuszczewski 6, Ostrowski 4, Sikora 4, Miś 4, Brown 2

Punkty dla Legii: Sulima 18(2), Malewski 13(1), Sinielnikow 6(1), Otto 6, Błaszczyk 6, Nawrot 3(1), Suchomski 2, Malinowski 0, Costanzo 0

Faule Startu: Miś 3, Brown 2, Pelczar 2, Olejniczak 1, Sikora 1, Kosior 1, Łuszczewski 1, Ostrowski 1, Marciniak 1

Faule Legii: Costanzo 5, Nawrot 4, Otto 4, Błaszczyk 3, Sulima 3, Malinowski 3, Sinielnikow 1, Suchomski 1

Podwójnie zapracowani

(08.02.2003)
Legioniści nie dali rady ostatniemu zespołowi PLK, Startowi Lublin. Kilku młodych warszawiaków musiało jednak tego samego dnia wystąpić w dwóch meczach. Z pewnością odbiło się to na formie młodych koszykarzy. Wcześniej Legia II podejmowała w Warszawie MOS Pruszków. Dopiero po zakończeniu tego pojedynku, "wojskowi" wyruszyli w kierunku Lublina. Start okazał się mało gościnny i po jednostronnym pojedynku wysoko pokonał Legię. Lublinianie zanotowali aż 20 przechwytów, przy czterech Legii. Również skuteczność legionistów (35% za 2 punkty) pozostawiała wiele do życzenia. Całe spotkanie rozegrał Grzegorz Malewski. Debiut w PLK zaliczył Tomasz Malinowski.

I kwarta
Przez pierwsze minuty spotkania legioniści niespodziewanie byli zdecydowanie lepsi od gospodarzy, którzy akurat tym razem występowali w nietypowej dla nich roli faworytów. Wszystko za sprawą Kamila Sulimy, który zdobył pierwsze 10 punktów swojego zespołu (w tym dwa razy trafił za trzy), co dało prowadzenie gościom 10 do 5 po pięciu i pół minutach meczu. W kolejnych dwóch akcjach po dwa punkty zdobyli Malewski i Błaszczyk, co w konsekwencji doprowadziło do prowadzenie Legionistów 14 do 7 na cztery minuty przed końcem kwarty. Ale od tego czasu zdołali zdobyć zaledwie dwa punkty (Sulima) tracąc aż 13. Gospodarze odrobienie strat zawdzięczają przede wszystkim Marciniakowi, który po wejściu na boisko z ławki zdobył 8 punktów (w tym 7 z rzędu) oraz dwójce Olejniczak i Brown. Olejniczak zdobył aż 11 punktów w tej kwarcie. Brown tylko dwa, ale w ciągu ostatnich nieco ponad trzydziestu sekund dwa razy świetnie podawał do środkowego Startu.
II kwarta
O ile pierwsza odsłona meczu mogła być pewnym zaskoczeniem, o tyle w drugiej wszystko przebiegało już zgodnie z planem gospodarzy. Całą kwartę wygrali 24 do 9. Aż ośmiu zawodników Startu punktowało w tej części gry. Najlepiej zaprezentował się Konare, który zdobył 4 punkty, miał dwie asysty, jeden przechwyt i 7 zbiórek. Poza tym wszyscy rezerwowi (może poza Misiem), którzy weszli na parkiet spisywali się bardzo dobrze – szczególnie Sikora. Ze strony gości Sulima zdobył cztery punkty (tak jak Błaszczyk), miał dwie asysty i 3 straty.
III kwarta
W tej kwarcie Start nadal powiększał swoją przewagę. Rozstrzelał się Kosior, który zdobył 9 punktów. Siedem dołożył Olejniczak, który do tego dobrze grał na deskach i dostrzegał partnerów na dogodnych pozycjach tak, że jego podania otwierały drogę do kosz rywali. Otto i Malewski (po siedem punktów) próbowali trzymać wynik, ale niewiele to dawało. Pod koniec kwarty gospodarze byli już na tyle rozluźnieni, że próbowali akcji dla kibiców – Sikora podawał do Marciniaka nad kosz, ale nie udało się to zagranie. Gdy po trzech kwartach koszykarze Startu mieli na koncie 75 punktów kibicie zaczęli liczyć na trzycyfrowy wynik punktowy... Ale co chyba ważniejsze obrona lublinian pozwolił gościom zdobyć tylko 41 punktów prze 30 minut gry!
IV kwarta
Start grał już całkowicie rezerwowym składem, z tylko jednym wysokim graczem (Miś) i czterema obrońcami. Już na samym początku Sikora i Marciniak powtórzyli zagranie z końcówki poprzedniej kwarty, lecz i tym razem było nieudane. Już prawie do końca mecz był nieciekawy. Sporo fauli, strat i mało punktów, a w końcu było już pewne, że z powodu zupełnych nieporozumień w ataku gospodarze nie zdobędą stu punktów. Ale godna uwagi była jeszcze jedna akcja, być może akcja meczu. Legionistom udało się zagranie, którego dwa razy próbowali Sikora z Marciniakiem. Sinielnikow podał w okolice obręczy do Malewskiego i ten ładnie wykończył akcję zdobywając dwa punkty, po czym kibicie zaczęli bić brawo dwójce warszawskich koszykarzy.

Autorzy: Bodziach (legialive.pl) i Karol Melaniuk (www.e-basket.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Gratuluję Startowi wygranej. Moi chłopcy są bardzo młodzi i dopiero się uczą. Trenuję z nimi od dwóch tygodni. Oni w większości grali dopiero drugi mecz w ekstraklasie. Mogłem zatrzymać siedmiu graczy z poprzedniego składu, ale nie chciałem ich oszukiwać, po prostu trzeba było przeciąć ten wrzód. Nie mieliśmy pieniędzy na pokrycie kontraktów, więc zawodnicy dostali wolną rękę. Z drugiej strony jak widzę, że w naszej lidze po parkiecie biega dziewięciu graczy zagranicznych, a reprezentacja Polski przegrywa z Białorusią, to mnie szlag trafia.

Arkadiusz Czarnecki (trener Startu): To zwycięstwo było nam potrzebne i bardzo się z niego cieszę. Był to mecz jedynych "krajowych" drużyn w lidze. Przed tygodniem Śląsk Wrocław wcale nas nie oszczędzał. W IV kwarcie wrocławianie prowadzili prawie 50 punktami i nadal grali pierwszą piątką. Teraz my także potraktowaliśmy Legię bardzo poważnie i staraliśmy się osiągnąć jak najlepszy rezultat.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XVIII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 18 35 17 1 1690 1325 +365 W13
2. Anwil Włocławek 18 34 16 2 1553 1280 +273 W2
3. Idea Śląsk Wrocław 18 30 12 6 1566 1401 +165 L1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 18 29 11 7 1549 1448 +101 W3
5. Polonia Warbud Warszawa 18 27 9 9 1429 1480 -51 L3
6. Old Spice Pruszków 18 27 9 9 1506 1475 +31 L2
7. Czarni Słupsk 18 26 8 10 1325 1319 +6 W1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 18 25 7 11 1275 1306 -31 W2
9. Azoty Dozorbud Tarnów 18 25 7 11 1324 1447 -123 L1
10. Legia Warszawa 18 23 5 13 1352 1641 -289 L7
11. Noteć Inowrocław 18 22 4 14 1395 1576 -181 L2
12. Start Lublin 18 21 3 15 1286 1552 -266 W1

Legia Warszawa 75-99 Azoty Dozorbud Tarnów
(21-21, 17-31, 24-20, 13-27)

Punkty dla Legii: Sulima 31(6), Malewski 14(1), Sinielnikow 13(2), Błaszczyk 11(1), Suchomski 6(1), Nawrot 0, Otto 0

Punkty dla Azotów: Golański 17(2), Celej 15(3), Wichniarz 14(2), Hughes 12(2), Chromicz 11(2), Doliński 10, Lofton 10(2), Marculewicz 5, Potulski 4, Rozborski 1

Faule Legii: Malewski 4, Błaszczyk 3, Sinielnikow 3, Sulima 3, Nawrot 2, Suchomski 2

Faule Azotów: Celej 4, Hughes 3, Potulski 3, Chromicz 2, Golański 2, Doliński 1, Lofton 1, Wichniarz 1

Zbieranie doświadczenie - część 2

(04.02.2003)
Legia rozpoczyna w składzie Sinielnikow, Sulima, Nawrot, Błaszczyk, Malewski. Wielka szkoda, że nie mogą zagrać kontuzjowani Dębski i Otto - mieliby szansę na występ nawet w pierwszej 'piątce'. A tak muszą siedzieć na ławce aby Legia nie zapłaciła kary za niepełny skład.
I kwarta
Legia zaczyna bardzo dobrze. Obejmuje prowadzenie 7-2 (m.in. za 3 rzuca Błaszczyk). W następnych minutach Legia utrzymuje prowadzenie. Po 'trójce' Sinielnikowa jest 10-4. Wtedy następuje seria 7-0 dla Azotów.
Jednak w 5:30 Legia odzyskuje prowadzenie (jest 13-12). W 6:07 prowadzenie Legii do 16-12 powiększa Sinielnikow po akcji 2+1. Dalej Legia znów traci prowadzenie, by je odzyskać w 9:10 po 'trójce' Malewskiego (21-20). Ostatecznie kwarta kończy się remisem 21-21.
Możliwość wyrównanej walki legioniści zawdzięczali swojej mobilizacji, ale także jednak chyba lekko lekceważącemu podejściu tarnowian do meczu - Azoty popełniły sporo strat i prostych błędów.
II kwarta
Ostatnie prowadzenie legionistów w meczu nastąpiło w 2:14 (28-27 po rzucie Błaszczyka). Od tego momentu nastąpiła fatalna seria 2-9 i w 4:40 wynik brzmiał już 30-36. Odtąd Azoty cały czas systematycznie powiększają przewagę. Osiąga ona maksimum 16pkt. w ostatniej minucie kwarty (36-52). Ostatecznie po 2 wolnych Sulimy pierwsza połowa kończy się wynikiem 38-52.
Najlepsi gracze Legii to: Sinielnikow (13pkt.), Malewski i Sulima (10 pkt). Ten ostatni długo nie mógł się 'wstrzelić' w kosz rywali i grał na niskiej skuteczności ale i tak na tle kolegów prezentował się nieźle (przede wszystkim było widać pewność w jego grze). Zamiast Nawrota bardzo długo grał Suchomski - wprawdzie nie wyróżnił się zdobyczami punktowymi czy też pewnością gry, ale widać było, że ma instynkt koszykarski. Jako najniższy legionista zanotował sporo zbiórek zarówno defensywnych jak i ofensywnych. Do tego był waleczny. Błaszczyk zagrał niestety w swoim stylu: źle, nieskutecznie, fatalnie. Był bezlitośnie blokowany, nieporadny, bez pomysłu na akcje. Widać, że naprawdę jest słabo wyszkolony technicznie. Poza tym przerażająco wolny i bez refleksu. Nie skakał do zbiórek ani nawet nie zdążał wyciągać ręki by chwytać piłki, które latały koło niego. O dużej mobilizacji i skupieniu legionistów świadczy, że popełnili tylko 5 strat.
W Azotach wyróżnili się Celej i Golański, choć w zasadzie cały zespół zagrał nieźle i drużynowo.
III kwarta
Azoty od początku kontrolują grę lekko powiększając przewagę z przerwy. W 7:20 legionistom udaje się nieco zredukować straty do 51-65 po wcześniejszym wyższym prowadzeniu Azotów.
W ostatniej minucie kwarty niespodziewanie legioniści doprowadzają do tylko 8pkt. straty (stan 62-70) po dwóch 'trójkach' Sulimy pod rząd. Na trybunach euforia i zapala się światełko nadziei, że może jakimś cudem uda się jednak ten mecz wygrać. Ostatecznie kwarta kończy się wynikiem 62-72 i lekkimi nadziejami kibiców Legii na sukces oraz większymi na podjęcie w miarę wyrównanej walki z rywalem.
IV kwarta
Legia początek ma bardzo słaby. Wykazuje dużą bezradność w ataku i po 3:30 Azoty mają już serię 10-2 na swoim koncie. Odtąd Azoty zupełnie nie zgrożone spokojnie kontrolują wynik dając legionistom lekcję koszykówki i powiększając nieco prowadzenie aż do 75-99 na zakończenie meczu.
W Legii w II połowie zgasł prawie zupełnie Sinielnikow - zastąpił go w rozgrywaniu Sulima i w ogóle wziął on na siebie cały ciężar gry (stał się 'do-it-all-man' w Legii). A ponieważ odzyskał skuteczność rzutów z gry, raz po raz dziurawił kosz rywali. Świetnie nadal grał Malewski - pewnie, skutecznie, ładnie technicznie - na jego akcje kończone 2pkt. rzutami aż miło było patrzeć. Przerastał innych juniorów (Suchomskiego, Nawrota) o klasę. Błaszczyk cały czas słabiutko.
W Azotach w drugiej połowie zaczął błyszczeć, nie grający od początku meczu, rozgrywający Lofton. Do tego rozkręcił się inny Amerykanin, Hughes. A ponieważ gra Azotów była zespołowa a każdy z ich graczy zagrał co najmniej przyzwoicie, w rezultacie aż 7 z nich zakończyło mecz z dorobkiem co najmniej 10pkt.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Gratuluję trenerowi Unii. Przegraliśmy dziś, bo przegrać chyba musieliśmy. Jednak zawodnicy, którzy na co dzień występują w III lidze mają niewielkie szanse w ekstraklasie. Dla nich jednak będzie to niezwykle ważne. W ten sposób zdobywają przecież doświadczenie. Dziwi mnie tylko jedno, że inne kluby boją się, że nie będą potrafili pokonać Legii, gdy my pozyskamy zawodników z II i III ligi. Nie potrafię tego zrozumieć. Tak samo jak decyzji PZKosz. Dlaczego my mamy płacić 40 tysięcy złotych skoro tylko przez miesiąc był u nas jeden Amerykanin, a tyle samo ma wyłożyć Prokom czy Śląsk, gdzie w trakcie sezonu przewinęło się z 13 obcokrajowców. My jednak będziemy walczyć do końca i nie pozwolimy by sekcja koszykówki w Warszawie upadła.

Bartłomiej Błaszczyk (center Legii): Dzisiaj grało mi się nie najgorzej. Jednak ciężko mi pokazać się znacznie lepiej, gdyż nie jestem w pełni formy. Powinienem przejść dwie operacje, ale ze względu na liczbę kontuzji w drużynie i znane wszystkim problemy, chcę grać. Ja się czuję mocno związany z Warszawą i z Legią. Dlatego będę walczył do końca.

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po XVII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 17 33 16 1 1603 1260 +343 W12
2. Anwil Włocławek 17 32 15 2 1474 1206 +268 W1
3. Idea Śląsk Wrocław 17 29 12 5 1497 1311 +186 W1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 17 27 10 7 1459 1379 +80 W2
5. Polonia Warbud Warszawa 17 26 9 8 1364 1393 -29 L2
6. Old Spice Pruszków 17 26 9 8 1432 1396 +36 L1
7. Czarni Słupsk 17 24 7 10 1234 1270 -36 L1
8. Azoty Dozorbud Tarnów 17 24 7 10 1270 1384 -114 W3
9. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 17 23 6 11 1212 1252 -40 W1
10. Legia Warszawa 17 22 5 12 1298 1548 -250 L6
11. Noteć Inowrocław 17 21 4 13 1346 1485 -139 L1
12. Start Lublin 17 19 2 15 1193 1498 -305 L7

Czarni Słupsk 103-69 Legia Warszawa
(22-20, 24-19, 35-11, 22-19)

Punkty dla Czarnych: Vaskys 20(3), Białek 15(1), Frank 15(1), Frasunkiewicz 13(2), Wilson 12, Jarutis 12(1), Kriwonos 6, Stulga 4, Cywiński 4, Hajnisz 2

Punkty dla Legii: Sulima 23(5), Sinielnikow 15(1), Malewski 10, Dębski 9(3), Błaszczyk 5, Suchomski 4, Otto 3(1), Nawrot 0, Costanzo 0

Faule Czarnych: Jarutis 3, Stulga 3, Wilson 2, Vaskys 2, Białek 1, Cywiński 1, Kriwonos 1, Frasunkiewicz 1

Faule Legii: Błaszczyk 4, Dębski 4, Sinielnikow 3, Sulima 2, Otto 2, Malewski 1, Nawrot 1, Costanzo 1

Juniorski debiut

(29.01.2003)
Mecz się odbył i to był pierwszy sukces. Potem jeszcze parę osób mogło być zadowolonych, po meczu, który musiał się skończyć pogromem Legii.
Czy wygrany nie mógł czuć się Kamil Sulima, który kilkakrotnie pobił swój ligowy rekord punktowy? Dla wielu graczy gości był to pierwszy tak poważny mecz w życiu. A jeszcze niedawno oba zespoły szły ramię w ramię w ligowej tabeli. Teraz Legia przypomina Syzyfa, któremu właśnie wypadł z rąk z trudem wtaczany na górę głaz. Ale Legia nie chce mitów i nie ma zamiaru brać się za powtórną wspinaczkę.
- Kto ma pieniądze, ten gra w ekstraklasie. My nie mamy więc sensowniej będzie zmontować solidną drużynę pierwszoligową, a za parę lat jak będą pieniądze postarać się o awans - tłumaczył trener warszawskiej drużyny Jacek Gembal. Legioniści przyjechali do Słupska w dniu meczu, wyruszając z dworca Warszawa Centralna o piątej rano. - Połowa drużyny miała szkolne bilety. - Dobrze że są ferie, bo mecz mógł się nie odbyć - skwitował jeden z widzów, ale w Słupsku okazało się, że prawdziwego kibica poznaje się w biedzie. Tu kibice wiedzą co to bieda i przyjęli zespół gości bardzo ciepło, a w trakcie spotkania nagradzając brawami co bardziej udane zagrania juniorów. Podziękował im za to po meczu trener Gembal. W sumie tych udanych zagrań gości nie było zbyt dużo, ale momentami koszykarze Legii spisywali się całkiem nieźle. Pod koniec pierwszej kwarty nawet krótko prowadzili, głównie dzięki Andriejowi Sinielnikowowoi. Kapitan zespołu Legii zachował się lepiej niż na morzu, bo nie tylko nie zszedł z pokładu ostatni, ale w ogóle go nie opuścił. Do przerwy toczył heroiczne, indywidualne pojedynki z rywalami. Niestety, sił starczyło mu tylko do przerwy. Efektownie zastąpił go w drugiej połowie trudny do zatrzymania Sulima, dzięki któremu różnica punktowa jest znacznie mniejsza niż zanosiło się na to w 33 minucie kiedy Czarni prowadzili nawet 95-53. Gospodarze wyraźnie się oszczędzali, co wydawało się być uzasadnione w kontekście niezwykle ważnego sobotniego meczu w Komfortem Kronoplus Stargrad Szczeciński. Kibice żądni są jednak co najmniej solidnej koszykówki i do przerwy byli zirytowani nie tyle brakiem efektownych zagrań co nonszalancją w grze gospodarzy. Po przerwie Czarni zagrali już inaczej. Wystarczył jedna kwarta solidnej obrony i młodzi gracze Legii boleśnie przekonali się co to twarda ligowa walka. Niemal po każdym starciu Gintarsa Stulgi z Bartłomiejem Błaszczykiem, młody center Legii nadawał się jak w boksie, do liczenia. Augenijus Vaskys na co dzień nie ma okazji tak łatwo znajdować pozycji do rzutów z dystansu. Więc jak mógł korzystał z okazji. Goście ratowali się "trójkami" ale wpadały one tylko Sulimie i grającemu bez kompleksów Karolowi Dębskiemu.
Czy legionistom warto się tak męczyć, bo w następnych meczach zapewne też czekają ich porażki, być może dotkliwsze? - Warto - mówi trener Gembal. - Te kilkanaście meczów w ekstraklasie da tym chłopakom więcej niż dwa lata treningów. Trudno odmówić trenerowi racji. Grający drugi sezon w Czarnych Zbigniew Białek jest niewiele starszy od juniorów Legii, ale na ich tle wypadł jak profesor. Swoje duble-duble (15 punktów i 10 zbiórek) zaliczył w 25 minut) górując zdecydowanie nad rywalami nie tylko umiejętnościami ale także boiskowym doświadczeniem. Niespełna 20 miesięcy temu Białek był jeszcze podobnym do Marcina Suchomskiego czy Grzegorza Malewskiego, graczem drugoligowego SMS Warka.

Autor: Gazeta Wyborcza

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Te 21 - 22 spotkania jakie pozostało moim juniorom do końca sezonu, dadzą im więcej niż dwa lata trenowania w grupach młodzieżowych. Muszą wychodzić na parkiet i się bić, wypruwać flaki - to będą tego efekty. Jeśli nie zostawią wszystkiego na parkiecie, to później będą tacy jak nasza reprezentacja, która przegrywa ze słabiutką Białorusią.

Andrzej Twardowski (prezes Czarnych Słupsk): Robimy wszystko aby Tomasz Cielebąk grał w naszej drużynie, jednak w Legii musi się znaleźć ktoś kto podpisze stosowne dokumenty, by mógł on przejść do naszego zespołu.

Mirosław Lisztwan (prowadzący w tym spotkaniu Czarnych): Dlaczego tak długo grali w tym meczu koszykarze pierwszej piątki? Jest to wszystko przemyślana decyzja. W sobotę czeka nas ważny mecz, kto wie czy nie najważniejszy w sezonie (z Komfortem Stargard Szczeciński), więc już na turnieju w Koszalinie myśleliśmy o tym spotkaniu...

Autor: Rafał Szymański (internetowy serwis Czarnych Słupsk)

Tabela po XVI kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Prokom Trefl Sopot 16 31 15 1 1519 1196 +323 W11
2. Anwil Włocławek 16 30 14 2 1388 1136 +252 L1
3. Idea Śląsk Wrocław 16 27 11 5 1381 1241 +140 L1
4. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 16 25 9 7 1360 1283 +77 W1
5. Polonia Warbud Warszawa 16 25 9 7 1294 1307 -13 L1
6. Old Spice Pruszków 16 25 9 7 1336 1297 +39 W1
7. Czarni Słupsk 16 23 7 9 1167 1198 -31 W1
8. Azoty Dozorbud Tarnów 16 22 6 10 1171 1309 -138 W2
9. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 16 21 5 11 1140 1185 -45 L2
10. Legia Warszawa 16 21 5 11 1223 1449 -226 L5
11. Noteć Inowrocław 16 20 4 12 1282 1401 -119 W2
12. Start Lublin 16 18 2 14 1123 1382 -259 L6

Polonia Warbud Warszawa 95-74 Legia Warszawa
(21-16, 32-15, 28-22, 14-21)

Punkty dla Polonii: Prawica 18(4), O'Bannon 17(1), Jeklin 16(4), Whisby 12, Kalamiza 9(3), Sidor 7(1), Dryja 5(1), Hlebowicki 5, Pacocha 4, Karwowski 2

Punkty dla Legii: Żurawski 20, Dębski 12(4), Kwiatkowski 10, Stokłosa 8(1), Cielebąk 6, Sinielnikow 6(1), Majchrzak 6, Hodgson 3, Sulima 2, Błaszczyk 1

Faule Polonii: Prawica 4, Whisby 3, Jeklin 3, Dryja 3, Hlebowicki 3, Karwowski 3, Sidor 1, Pacocha 1, Kalamiza 1

Faule Legii: Żurawski 5, Kwiatkowski 4, Majchrzak 3, Sulima 2, Dębski 2, Cielebąk 2, Błaszczyk 2, Stokłosa 1

Gra taka jak finanse

(14.01.2003)
W hali AWFu, o dziwo, przeważali kibice Legii przez cały mecz zresztą stwarzając wrażenie, że to Legia jest gospodarzem tego spotkania. Nic to niestety nie pomogło, bo pomóc nie mogło. Na całe spotkanie cieniem się kładł krytyczny stan finansowy drużyny Legii.
I kwarta
Na początku Legia obejmuje lekkie prowadzenie, jednak nie trwa to długo i w 4:40 Legia przegrywa 7-15 po 'trójce' Kalamizy. Do tego momentu zresztą Kalamiza, Jeklin i Prawica mają już po jednej zaliczonej 'trójce'. Legia budzi się (a właściwie budzi się jej jeden zawodnik) i odpowiada 7 punktami pod rząd Żurawskiego, w 6:41 doprowadzając do stanu tylko 14-15. Ostatecznie w końcówce kwarty Polonia lekko odskakuje i kończy się ona 5pkt. prowadzeniem polonistów (16-21).
Świetną kwartę wśród legionistów rozegrał Żurawski (10pkt i zbiórki ofensywne). Legia zanotowała dużo zbiórek ofensywnych (i tylko to ją ratowało przed odskoczeniem z wynikiem przez Polonię) ale i niedopuszczalną liczbę strat.
II kwarta
Polonia rozpoczyna dynamicznie i aktywnie. Razi Legię szczególnie rzutami z dystansu (Jeklin ma na koncie już trzy 'trójki').
Podczas jednego z timeoutów na boisko, blisko ławki Polonii, sypią się z trybun śnieżki - trudno stwierdzić którzy kibice rzucali, bo jedna ze śnieżek trafia też tuż koło nogi jednego z legionistów. Sytuacja powtarza się zresztą kilka minut później. Jednak za drugim razem śnieżki ewidentnie są wycelowane pod nogi polonistów. Na szczęście do końca meczu incydent już się nie ponawia.
Tymczasem na boisku legioniści próbują trochę walczyć i w 4:00 doprowadzają do stanu 27-31 - najmniejszej przewagi polonistów od długiego czasu.
I od tego momentu zaczyna się dramat. Niesamowitą szarżę Polonii rozpoczyna 'trójka' Prawicy. W 6:04 po serii 7-0 Polonii robi się 27-38. Jednak pogrom Legii jest daleki od końca. W 6:30 jest już 27-45 a w 7:02 27-48 po 'trójce' Kalamizy. Polonia notuje niesamowitą serię 17-0! Wydatnie pomogły jej w tym raz po raz trafiane 'trójki'. Do tej chwili poloniści zaliczyli 9 takich celnych rzutów. Wkrótce O'Bannon (bynajmniej nie specjalista w tym elemencie gry) dokłada dziesiąty. Z 10 takich rzutów 4 są autorstwa Prawicy a 3 Jeklina. Na to wszystko nakłada się wręcz niewiarygodna ilość strat Legii - w tym bardzo prostych i zupełnie niewymuszonych.
W końcówce kwarty trwa wymiana punktów i w 9:09 jest 31-51. Ostatecznie kwarta kończy się 31-53 - jest to maksymalne jak dotychczas 22pkt. prowadzenie Polonii.
Legia od początku meczu grała bez wiary, mobilizacji, koncentracji. Oczywiście wszystko to wynikało z totalnych problemów finansowych Legii i brakiem wypłat dla graczy - widać było, że legioniści bardziej myślą o finansowym przetrwaniu niż grze. Do tego Legia zagrała: nieskutecznie, bez pomysłu i niepewnie (widać było owoce zawalonych treningów). A naprawdę warto było walczyć, bo co ciekawe poloniści wcale nie grali dobrze - byli skutecznie stopowani pod koszem i na półdystansie i swoje wysokie prowadzenie zawdzięczają tylko rewelacyjnie trafianym 'trójkom' i słabiutkiej postawie legionistów w ataku. Spod powyższych uwag krytycznych pod adresem Legii absolutnie wyłączam Żurawskiego i po części Sinielnikowa. Takiej ambicji i walki u Żurawskiego nie widziałem chyba nigdy. Zachował się jak prawdziwy profesjonalista - mimo, że tak jak inni pieniędzy prawie wcale nie dostaje, walczy do końca i wywiązuje się z umowy mimo, że druga strona (klub) tego nie robi. Nie znaczy to bynajmniej, że ma nie szukać nowego klubu.
III kwarta
Od początku przewaga Polonii systematycznie rośnie i w 4:20 jest 38-69 (max. 31pkt. prowadzenie Polonii), ale nie może być inaczej, bo w Legii walczy i punktuje tylko Żurawski. Polonia cały czas jest skoncentrowana i gra niezwykle skutecznie. W 6:40 prowadzenie grającej swobodnie i na luzie Polonii jest najwyższe w meczu: 33pkt. (43-76). Legia odpowiada serią 5-0 (i jest 48-76). Kwarta ostatecznie kończy się wynikiem 53-81.
Oprócz Żurawkiego i Sinielnikowa jako taką ochotę do gry wykazywał też Kwiatkowski (no i mooże Stokłosa), tylko że na dobrych chęciach często się kończyło - akcje udane przeplatał z nieudanymi. W drugiej części kwarty Gembal zastosował manewr znany z poprzedniego meczu: wpuścił Dębskiego (zaliczył znowu 'trójkę') i Błaszczyka zamiast zupełnie nie walczących 'gwiazdorów' Legii (szczególnie Majchrzaka i Cielebąka). I znowu 'piątka' w mocno eksperymentalnym składzie: Stokłosa, Dębski, Hodgson, Błaszczyk, Żurawski lepiej się prezentowała niż 'piątka' wyjściowa i co najważniejsze ambitnie walczyła i starała się postawić równorzędne warunki Polonii (inna sprawa czy to się udawało).
Poloniści tymczasem dorzucili w tej kwarcie 3 kolejne 'trójki' i już mieli ich na koncie 13. Dobijanie Legii w jej zdemoralizowanym a później nieoptymalnym składzie przychodziło im stosunkowo łatwo. Spokojna gra zespołowa w zupełności w tym celu wystarczała. Pod koszem zaczął błyszczeć Whisby, na którego legioniści nie mieli recepty.
IV kwarta
Na trybunach kolejny incydent: grupka kibiców Legii podeszła blisko do orkiestry kibiców Polonii i prowokowała, śpiewała w rytm melodii granych przez antagonistów. Nie wyglądało to wcale agresywnie, ale ochrona zareagowała szybko, usuwając 'dywersantów' z trybuny kibiców Polonii.
A tymczasem na boisku eksperymentalna 'piątka' legionistów, znana z trzeciej kwarty, dzielnie i ambitnie walczy i w 2:54 wynik brzmi już 59-83. Jest to najmniejsze (24pkt.) prowadzenie Polonii od długiego czasu.
Wkrótce boisko opuszcza za 5 przewinień Żurawski (MVP Legii z 20pkt). Zaskakująco dobrze radzi sobie Dębski trafiając raz za razem za trzy punkty (łącznie 4 razy w meczu). Widać, że Stokłosa coś mu podpowiada - z gestów można się domyślać, że wyjaśnia, że będzie grał na niego skoro wychodzi mu ten rzut. Miłe zachowanie w stosunku do, bądź co bądź, juniora.
Mecz kończy się najmniejszą przewagą Polonii od długiego czasu: 21pkt. (74-95). Ambitnie grający rezerwowy skład zdołał nadrobić co nieco strat.
A tymczasem po końcowym gwizdku na trybunach kolejne przepychanki: najpierw kibice Legii zabierają piłkę i nie chcą jej oddać a potem szarżują oni trybunę kibiców Polonii. Wkrótce widać w jakim celu: usilnie chcą polonistom zabrać klubową flagę - nawet udaje im się ją trochę poszarpać, ale na tym się kończy. Do akcji wkracza ochrona i stopniowo rozdziela i pacyfikuje obie strony. Faktem jest jednak, że pojawia się ona bardzo późno i interweniuje jakoś bez przekonania. Dobrze, że kibice nie byli szczególnie agresywni - inaczej nie miałaby ona żadnych szans przy takiej postawie. Generalnie całe zajście nie wyglądało jednak specjalnie groźnie - nie było w tym szczególnej agresji, raczej szczeniackie wygłupy.
Jeśli chodzi o wrażenia sportowe, to ewidentnie problemy finansowe Legii położyły się cieniem na tym spotkaniu. Legia nie była sobą i nie myślała o grze. Zawiedli zupełnie: Majchrzak, Cielebąk, Hodgson. Świetnie zagrał tylko Żurawski. Ochotę do gry wykazywał też Sinielnikow. Czasami walczyli Kwiatkowski i Stokłosa. Miło, że Dębski trafił kilka 'trójek', ale ma rację Gembal, że to na razie tylko 'kandydat na gracza'. Błaszczyk nie pokazał nic poza kilkoma niecelnymi i wykonywanymi na siłę rzutami z dystansu. Sulima grał bardzo krótko. To wszystko było zdecydowanie za mało, żeby podjąć walkę ze zmobilizowaną i przygotowaną na walkę Polonią.
W Polonii w zasadzie każdy zagrał przyzwoicie i miał swoje 'pięć minut'. Rewelacyjna skuteczność za 'trzy' zdecydowanie ułatwiła mecz polonistom. Nie było wśród niech jakiegoś lidera, pokazali oni po prostu koszykówkę zespołową i skuteczną. W drugiej połowie na specjalne wyróżnienie zasługuje Whisby, który pod koszem Legii robił co chciał, popisując się nawet kilkukrotnie efektownymi wsadami.
Po meczu Gembal pytany o dalszy byt Legii rozkładał bezradnie ręce nic nie wiedząc i mówiąc, że od miesięcy sam słyszy ciągle te same obietnice a nic się nie zmienia (chodzi oczywiście o sprawy finansowe i sponsorów). W tej chwili kryzys finansowy w Legii osiągnął już taki stan, że można tylko mieć nadzieję, że nie był to ostatni mecz Legii w PLK. A ewentualne zastąpienie obecnego składu juniorami wprawdzie oznacza, że Legia dotrwa do końca rozgrywek, ale oznacza też spadek do I ligi i dalszą egzystencję na zapleczu czołówki polskiego basketu. To również byłoby niezwykle smutne rozwiązanie. Oby tak się nie stało i pieniądze jakimś cudem się znalazły. Bo na cud chyba pozostaje już tylko liczyć...

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Nasza gra wyglądała tak, jak treningi przez ostatnie trzy miesiące. Jeśli zawodnicy nie czerpią z gry żadnej radości, trudno walczyć o cokolwiek. Z Wojtka Żurawskiego jestem zadowolony, ale przecież on i Andriej nie wygrają meczu. Od wygrywania meczów sa gracze, a Karol Dębski to jest dopiero kandydat na gracza. Daję mu szansę, bo widzę, że robi postępy i ciężko pracuje na treningach.

Wojciech Kamiński (trener Polonii): Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz, ale byliśmy na to przygotowani.

Wojciech Kozak (prezes Polonii): Widział pan, że ochroniarzy było trzy razy więcej niż na zwykłym meczu ligowym. Nie jestem oczywiście zadowolony ze sposobu zabezpieczenia meczu i będę o tym rozmawiał z kierownikiem ochrony.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XV kolejce spotkań - po rozegraniu zaległych spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 15 29 14 1 1316 1050 +266 W9
2. Prokom Trefl Sopot 15 29 14 1 1433 1124 +309 W10
3. Idea Śląsk Wrocław 15 26 11 4 1296 1148 +148 W3
4. Polonia Warbud Warszawa 15 24 9 6 1212 1214 -2 W5
5. Old Spice Pruszków 15 23 8 7 1254 1217 +37 L2
6. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 15 23 8 7 1267 1201 +66 L2
7. Czarni Słupsk 15 21 6 9 1064 1129 -65 L1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 15 20 5 10 1065 1105 -40 L1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 15 20 5 10 1078 1224 -146 W1
10. Legia Warszawa 15 20 5 10 1154 1346 -192 L4
11. Noteć Inowrocław 15 18 3 12 1202 1326 -124 W1
12. Start Lublin 15 17 2 13 1043 1300 -257 L5

Legia Warszawa 76-89 Noteć Inowrocław
(22-29, 16-26, 15-18, 23-16)

Punkty dla Legii: Sinielnikow 21(1), Żurawski 16, Hodgson 11(1), Stokłosa 7, Cielebąk 6, Majchrzak 5(1), Kwiatkowski 5(1), Dębski 3(1), Błaszczyk 2, Sulima 0

Punkty dla Noteci: Sneed 26, Mrożek 21(3), Czaska 19(2), Bajdakow 14(1), Żytko 6, Szubarga 2, Radke 1

Faule Legii: Stokłosa 5, Hodgson 4, Kwiatkowski 4, Cielebąk 3, Żurawski 3, Sinielnikow 3, Błaszczyk 2, Majchrzak 1, Sulima 1

Faule Noteci: Bajdakow 4, Radke 3, Czaska 3, Żytko 3, Sneed 3, Szubarga 2, Mrożek 1

Szok

(11.01.2003)
W Legii wreszcie widać Kwiatkowskiego, natomiast dla odmiany nieobecny jest Przewrocki. Jak się później okazało chodziło o sprawy kontraktowe (wypłata należności za kupno zawodnika) - zważywszy na krytyczną sytuację finansową Legii, nie wiem czy jeszcze Przewrockiego ujrzymy w jej barwach.
I kwarta
Na początek I kwarty trochę się spóźniłem (powrót ze Słowacji), ale nie miałem czego żałować, bo początek bardzo słaby dla Legii (0-6). Później Legia dochodzi na 7-8. Odtąd wynik oscyluje cały czas wokół remisu. W końcówce Noteć prowadzi 4pkt. i w ostatnich sekundach kwarty popisuje się akcją 3pkt. (Mrożek) zaskakująco niesprawiedliwie obejmując najwyższe 7pkt. prowadzenie (22-29).
II kwarta
Przewaga Noteci zamiast zostać zniwelowana czy topnieć, zaczyna systematycznie rosnąć. Noteć gra spokojnie, skutecznie i kontroluje grę. Legioniści nic nie mogą poradzić na wzrastającą stratę punktową.
Kwarta kończy się 38-55.
Pierwsza połowa to z jednej strony słaba gra Legii: nie z takim zaangażowaniem jak zwykle, nieskuteczna (mimo zdarzających się czystych pozycji), słaba w obronie i przede wszystkim bez energii tak jakby legioniści byli potwornie wyczerpani po jakimś wysiłku. Do tego można dodać słabą oragnizację ataku i brak pomysłu na jego rozegranie i mamy obraz całości :(
Z drugiej strony Noteć zagrała przede wszystkim pewnie i skutecznie. Rozgrywała długie, ustawiane, przemyślane i cierpliwe akcje - wyraźnie to legionistom nie pasowało. Tu chylę czoła przed nowym trenerem Noteci, Mirosławem Noculakiem - czuło się tu jego rękę i opracowaną taktykę, która sprawdziła się znakomicie. Nadzwyczajnej skuteczności rzutów jednak zaplanować się nie da - po prostu: tego dnia inowrocławianom prawie wszystko się udawało i wpadało.
III kwarta
I znowu przewaga Noteci nie tylko nie maleje, ale rośnie. Około połowy kwarty Gembal wpuszcza na boisko Błaszczyka i Dębskiego i ten gest desperacji/wściekłości owocuje pobytem na parkiecie mocno rezerwowej i eksperymentalnej 'piątki': Stokłosa, Dębski, Żurawski, Hodgson, Błaszczyk. I wcale ta 'piątka' nie grała gorzej niż teoretycznie najlepsza wyjściowa 'piątka' wojskowych - a wręcz przeciwnie: odtąd legioniści po raz pierwszy w meczu podjęli równorzędną walkę i strata punktowa przestała się powiększać tylko stanęła w miejscu (18-20pkt).
Kwarta kończy się wynikiem 53-73.
IV kwarta
Legioniści rozpoczęli kontratak. Zainicjowany został on przez Stokłosę (4pkt.), który niestety wkrótce musiał opuścić boisko za 5 fauli. Legia wciąż w mocno eksperymentalnym składzie z drugiej połowy III kwarty punktuje raz za razem i goni Noteć - punkty zdobywają: Dębski (za 'trzy'!), Sinielnikow, Żurawski, Hodgson. Dwukrotnie Legia dochodzi na dystans tylko 8pkt. straty.
A na 2 min. przed końcem po rzucie Błaszczyka zbliża się nawet na tylko 6pkt. straty (74-80). Jednak to było wszystko na co było stać legionistów. Noteć opanowała sytuację i kontrolowała grę do końca ostatecznie powiększając przewagę do 13pkt. m.in. dzięki skutecznie egzekwowanym rzutom wolnym. Mimo wszystko po meczu publiczność podziękowała legionistom za grę przez zwyczajowe 'przybicie piątek'.
W drugiej połowie obraz gry wyglądał trochę inaczej niż w pierwszej. Teoretycznie słaba, eksperymentalna 'piątka' Legii, grająca za to z maksymalnym zaangażowaniem i ambicją, nastraszyła trochę Noteć w drugiej połowie. O dziwo zagrała lepiej niż 'piątka' wyjściowa i okazała się lepsza od Noteci (można gdybać co by było, gdyby strata w momencie wystawienia tej 'piątki' do gry była trochę mniejsza). Najlepszym zawodnikiem Legii w przekroju całego meczu był niewątpliwie Sinielnikow.
Słabszą postawę Noteci w II połowie tłumaczy fakt, że przez cały mecz grała ona tylko 7 zawodnikami (!!). W drugiej połowie widać było już ich zmęczenie (szczególnie w IV kwarcie podczas pogoni Legii, gdy Noteć wykazywała się całkowitą nieudolnością w ataku i przez kilka minut nie była w stanie zdobyć choćby punktu). Generalnie w przekroju całego meczu najlepsi w Noteci byli w kolejności: Sneed (gracz meczu), Czaska, Mrożek, Radke (mimo tylko 1 zdobytego punktu), Żytko. Szczególnie pierwsi trzej zagrali świetnie. Na ich skuteczność Legia nie miała żadnej recepty. Ale gra Noteci tylko 7 zawodnikami, dodatkowo świadczy, że Legia mogła (a nawet powinna) ten mecz wygrać - ale zabrakło ambicji, woli walki a bez tego trudno wygrywać.
Nie sposób nie wspomnieć o pracy sędziów, która była po prostu zła. Wyraźnie dużo decyzji było niesłusznie na niekorzyść Legii (wyimaginowane faule Legii (w tym faule umyślne), nieodgwizdywanie fauli Noteci itp). Rzadko krytykuję sędziów a to, że teraz to robię, tym bardziej świadczy o jakości ich pracy. Tych błędów było na tyle sporo, że gdyby nie one, to kto wie.. Może wynik końcowy byłby inny. Ale to tylko gdybanie - czy rzeczywiście pomyłki sędziowskie wypaczyły wynik, nie jestem pewien. Natomiast na pewno było to wszystko niebezpiecznie blisko granicy tego wypaczenia.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Do przerwy w ogóle nie graliśmy, nasze "gwiazdy" pozwoliły, żeby przeciętny zespół strzelił nam 55 punktów. Wpuściłem graczy, którzy ostatnio mocno trenowali i dzisiaj mocno chcieli. Mamy w klubie taką sytuację jaką mamy, ale nie będziemy się patyczkować. Jak ktoś nie chce grać, to odejdzie.

Andriej Sinielnikow (koszykarz Legii):Moim zdaniem będą w zespole zmiany kadrowe. Przy takiej dyspozycji niektórych zawodników i całego zespołu będzie nam bardzo ciężko o dobre wyniki. Ale może ciężkie rozmowy z trenerem pomogą.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XV kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 15 29 14 1 1316 1050 +266 W9
2. Prokom Trefl Sopot 15 29 14 1 1433 1124 +309 W10
3. Idea Śląsk Wrocław 15 26 11 4 1296 1148 +148 W3
4. Old Spice Pruszków 15 23 8 7 1254 1217 +37 L2
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 15 23 8 7 1267 1201 +66 L2
6. Polonia Warbud Warszawa 14 22 8 6 1117 1140 -23 W4
7. Czarni Słupsk 15 21 6 9 1064 1129 -65 L1
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 15 20 5 10 1065 1105 -40 L1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 15 20 5 10 1078 1224 -146 W1
10. Legia Warszawa 14 19 5 9 1080 1251 -171 L3
11. Noteć Inowrocław 15 18 3 12 1202 1326 -124 W1
12. Start Lublin 15 17 2 13 1043 1300 -257 L5

Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 79-53 Legia Warszawa
(21-14, 22-16, 22-5, 14-18)

Punkty dla Komfortu: Bigus 17, Soczewski 12, Respert 11(2), Nizioł 10(2), Piechucki 8(2), Świętoński 6, Morkowski 6, Jarusevicius 5, Robak 4

Punkty dla Legii: Hodgson 13(1), Cielebąk 8, Błaszczyk 7(1), Żurawski 5, Sinielnikow 5(1), Majchrzak 5 (1), Sulima 4 (1), Stokłosa 4, Malewski 2, Dębski 0

Kolejny wyjazdowy popis

(04.01.2003)
W sobotę Komfort wygrał w Stargardzie kolejne bardzo ważne ligowe zwycięstwo. Łatwo pokonał stołeczną Legię i tym samym zajmuje obecnie 8 pozycję w PLK. Już sam wynik 79:53 może dziwić, ale rzeczywiście stargardzianie odnieśli je w przekonującym stylu.
Pierwsze punkty w 2003 roku w Hali Miejskiej zdobył rzutem zza linii 6,25 metra Piotr Nizioł. W chwilę później po rzutach niezawodnego Rafała Bigusa był o już 5:1 i 11:7. Wśród legionistów bardzo ładnie pod kosz Komfortu przedostawał się Tomasz Cielebąk, ale sił starczyło mu chyba tylko na 5 minut, gdyż w końcówce kwarty trzykrotnie stracił piłkę. Dało się zauważyć, że gościom zdecydowanie brakuje najważniejszego, czyli wytrenowania. Dodatkowo w ich szeregach po stargardzkim boisku biegali przeziębieni Wojciech Majchrzak i Marcin Stokłosa. W domu pozostał chory Łukasz Kwiatkowski. Tyle, że osłabiona Legia grała przecież z osłabionym brakiem Jarosława Darnikowskiego Komfortem. Zawiedzeni byli nawet stargardzcy kibice, którzy mimo że ich klub prowadził przez cały mecz nie liczyli, że przeciwnik będzie w tak bardzo świątecznej formie. Kiedy rzutem z półdystansu drugą odsłonę rozpoczął Respert było już jasne, że miejscowi nie oddadzą pola rywalowi. Po chwili Amerykanin poprawił jeszcze „trójką”, a po 15 minutach było już 32:19. Łatwo, prawie tak jak na treningu w grze pod koszami prezentował się Rafał Bigus. Nieomylny w operowaniu pod koszem rywala na 2 minut przed przerwą miał już na koncie 7 zbiórek. Gdy oba zespoły szykowały się już do przerwy, na boisko wszedł młody Kamil Piechucki. Korzystając z okazji w kontrataku, na sekundę przed syreną przymierzył efektownie z około 8 metra i rzutem o tablicę ustalił wynika na 43:30.
Jednak tak wysokie prowadzenie nie uśpiło gospodarzy, którzy w trzeciej kwarcie wprost „zmietli” rywala z parkietu. Do znakomitego rezultatu 22:5 w 10 minut przyczynił się w szczególności Arkadiusz Soczewski, który nie tylko skutecznie punktował, ale i pod koszem zawsze znajdował się na miejscu. Skutecznie sekundowali mu Tomasz Świętoński i Piotr Nizioł. Poprawnie prezentował się również zmiennik Bigusa, środkowy Artur Robak. Z minuty na minutę obraz gry zbliżał się do poziomu sparingu. Kiedy na parkiecie biegało już kilku juniorów na tablicy widniał wynik 61:33, a Komfort nadal nie odpuszczał. Na ostatnie 10 minut wyszedł równie skoncentrowany, ale mecz nadal zbyt emocjonujący nie był. Koncert jednego artysty zakończył się rezultatem 79:53, wyłacznie dzięki dobrej grze juniorów Legii w końcówce i kilku niepotrzebnym stratom gospodarzy.
Podsumowując krótko. Poziom PLK, który oglądaliśmy w sobotę odzwierciedla aktualną sytuację polskiej koszykówki i ligi. Niestety coraz bardziej amatorskiej.

Autor: Grzegorz Piekoszewski (www.spojnia.starnet.pl)

Tabela po XIV kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 14 27 13 1 1228 981 +247 W8
2. Prokom Trefl Sopot 14 27 13 1 1352 1072 +280 W9
3. Idea Śląsk Wrocław 14 24 10 4 1216 1074 +142 W2
4. Old Spice Pruszków 14 22 8 6 1173 1135 +38 L1
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 14 22 8 6 1198 1113 +85 L1
6. Czarni Słupsk 14 20 6 8 990 1049 -59 W1
7. Polonia Warbud Warszawa 13 20 7 6 1042 1073 -31 W3
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 14 19 5 9 1013 1024 -11 W1
9. Azoty Dozorbud Tarnów 14 18 4 10 996 1143 -147 L3
10. Legia Warszawa 13 18 5 8 1004 1162 -158 L2
11. Noteć Inowrocław 14 16 2 12 1113 1250 -137 L5
12. Start Lublin 14 16 2 12 976 1225 -249 L4

Legia Warszawa 81-118 Prokom Trefl Sopot
(22-26, 20-28, 21-32, 18-32)

Punkty dla Legii: Majchrzak 21(2), Żurawski 16, Hodgson 13(1), Cielebąk 13(1), Sinielnikow 9, Sulima 3, Przewrocki 2, Stokłosa 2, Błaszczyk 2, Dębski 0

Punkty dla Prokomu: Jagodnik 23, Vranković 20(4), Masiulis 18, Barry 17(4), Zidek 13(1), Dylewicz 9(1), Markovic 8(2), Jankowski 6, Krzykała 2, Maskoliunas 2

Faule Legii: Sulima 5, Sinielnikow 4, Hodgson 3, Cielebąk 3, Stokłosa 3, Przewrocki 1, Żurawski 0, Dębski 0, Majchrzak 0, Błaszczyk 0

Faule Prokomu: Masiulis 4, Jagodnik 4, Marković 3, Maskoliunas 3, Żidek 2, Vranković 2, Dylewicz 2, Barry 2, Jankowski 2, Krzykała 1

Lekcja koszykówki

(20.12.2002)
W meczowej dziesiątce Legii nie widać Kwiatkowskiego - ciekawe co się stało? Jest to szczególnie niepokojące w obliczu tak silnego rywala. W takiej sytuacji praktycznie jedynym wysokim zmiennikiem jest Błaszczyk - a jak on gra, to wiadomo..
I kwarta
Legia rozpoczyna nieźle, prowadzeniem 4-0. Niestety szybko 2 faule łapie Cielebąk (z, jak się później okazało, tylko trzech popełnionych przez Legię w tej kwarcie). Zmienia go Błaszczyk, ale radzi sobie bardzo słabo (przez cały mecz zresztą).
Powoli Prokom opanowuje sytuację i w 6:30 prowadzi już 19-12 a zaraz potem 21-14. Legia odpowiada krótkim zrywem i jest 21-18 a za chwilę już tylko 23-22 dla Prokomu po drugiej w tej kwarcie 'trójce' Majchrzaka (łącznie seria 8-2 dla Legii). Niestety wynik kwarty na 22-26 ustala Barry trafieniem za 3, bezpośrednio przed którym odepchnął kryjącego go ściśle Stokłosę - wyglądało to na faul ofensywny, ale była to jedna z wielu w meczu pomyłek sędziowskich (w większości niestety były one na niekorzyść Legii).
W I-ej kwarcie świetnie zagrali Majchrzak i Hodgson. Pierwszy brał ciężar gry i zdobywania punktów na siebie i mu to wychodziło; drugi natomiast świetnie walczył na tablicach i demonstrował akcje podkoszowe (kontynuując zresztą tendencję z poprzedniego meczu zastępowania swych świetnych rzutów z dystansu (szczególnie za 3) akcjami podkoszowymi). Świetny początek kwarty miał Sinielnikow - charakterystycznymi dla siebie 'wjazdami' pod kosz gnębił obronę Prokomu. Zresztą taki dynamiczny początek jest częsty w jego wykonaniu.
Prokom z kolei świetnie rzucał za trzy punkty - trafił co najmniej 4 razy.
II kwarta
Cały czas inicjatywę utrzymuje Prokom. Legia jednak nie rezygnuje i raz za razem podejmuje próby dogonienia rywala. W 4:00 udaje jej się zredukować stratę do 3pkt. (33-36) po akcji 2+1 Hodgsona.
Jednak na tym zryw Legii się kończy i Prokom powoli odskakuje, by w 7:06 prowadzić 44-37. Legia w tym okresie gra zupełnie bez koncepcji w ataku. Kilka błędnych (niekorzystnych dla Legii) decyzji sędziowskich dodatkowo wprowadza nerwowość w szeregi legionistów. Kończy się to faulem technicznym Gembala po jego gwałtownych protestach za sposób odgwizdywania fauli. Ostatecznie kwarta konczy się wynikiem 42-54.
Szczególnie, na dużym rozmiarze prowadzenia Prokomu, zaważyła ogromna ilość zbiórek ofensywnych Prokomu i bezradność legionistów na własnej tablicy (rzucał się w oczy brak szybkości i ogólna nieporadność Błaszczyka). Legia również przez całą połowę słabo wykonywała wolne (rekordowo słabo wykonywał je Żurawski - już od jakiegoś czasu ma on z tym kłopot i skuteczność w tym elemencie gry, tak na oko, ok. 25%). Najlepsi legioniści to bez wątpienia Majchrzak i Hodgson. Do gry włączył się też aktywniej Żurawski zdobywając w ważnych chwilach swoje punkty spod kosza. Stokłosa niestety nic nie zaprezentował, bezbarwny był też Sinielnikow (w odróznieniu od samego początku połowy). Błaszczyk - baardzo słabo; Przewrocki - klęska: absolutnie nic nie wniósł do gry.
Z kolei w Prokomie bardzo dobrze zagrali prawie wszyscy gracze pierwszej piątki: Jagodnik, Masiulis, Barry (m.in. 2x3), Vrankovic. Nie grali oni efektownie, ale efektywnie - byli wręcz zabójczo skuteczni. Żidek był mniej widoczny, ale swoich kilka punktów też dołożył. Bardzo mało grali gracze rezerwowi Prokomu - najwięcej Maskoliunas i Markovic. Generalnie Prokom grał bardzo spokojnie wręcz statycznie (zero kontr), ale zaprezentował ustawione akcję i super egzekucję. Sprawiało to znakomite wrażenie. Przed większym prowadzeniem Prokomu Legię uchroniła jej znakomita obrona, ambicja i pełna mobilizacja.
III kwarta
Przez dwie pierwsze minuty Prokom notuje serię 6-0 i jest już 60-42 dla Prokomu. W Legii walkę próbuje nawiązać Cielebąk - z nawiązką próbując 'odrobić' swoją nieobecnośc przez zdecydowaną większoć pierwszej połowy. Zdobywa on w tym okresie 7 punktów (w tym 1x3). Jednak reszta legionistów nie dostraja się do tego poziomu i Prokom z zadziwiającą łatwością powiększa prowadzenie, by po ok. 7 minutach uzyskać maksymalne 26pkt. prowadzenie (79-53). Legia odpowiada ambitnie serią 4-0. I mimo że Prokom gra już od pewnego czasu rezerwami w 8:48 ponownie odskakuje na 26pkt. (57-83). Wynik na 63-86 ustala po pięknej zespołowej akcji Legii Cielebąk.
I znowu najlepszym legionistą wydaje się Majchrzak - bierze prawie każdą akcję na siebie. Chyba brał na siebie jednak zbyt dużo, gdyż nie był już tak skuteczny jak w pierwszej połowie. Dobrze w tej kwarcie zagrał Ceilebąk oraz Sulima (tylko 3pkt., ale dobra robota w defensywie - w tym przechwyty). Ten ostatni zaczyna kontynuować rozpoczętą w poprzednim meczu tendencję występowania jako tzw. 'role player' z naciskiem na dobrą defensywę. Siły i skuteczość starcił jakby Hodgson czego kulminacją były 2 bloki na nim wykonane przez Dylewicza (w dwóch kolejnych akcjach) - akurat Dylewicz pod tym względem jest dobry, a Hodgson najwyraźniej nie zdawał sobie z tego sprawy i być może też po części zlekceważył zmiennika sopocian.
IV kwarta
Prokom z dużą łatwością kontroluje wynik, raz tylko pozwalając zredukować swe prowadzenie poniżej 20pkt. (na 19pkt). Wynik cały czas oscyluje wokół 20-26pkt. przewagi.
Legia z każdą minutą jest coraz bardziej zrezygnowana a Prokom nie traci nic ze swej koncentracji (chyba zmiennicy chcą się pokazać) - efektem tego jest seria 11-2 Prokomu, po której w 7:30 wynik brzmi 111-78 (już 33pkt. przewagi). Na minutę przed końcem przewaga rośnie jeszcze o 2pkt. (114-79). W Legii pierwszy raz w tym sezonie wchodzi były junior Dębski. Ostatnia akcja w wyniku przechwytu Prokomu jest gwoździem do trumny kompletnie już zrezygnowanych legionistów. Mecz kończy się najwyższą w meczu 37pkt. przewagą Prokomu: 118-81.
Czwarta kwarta była w zasadzie bez historii. Można było zauważyć pierwsze kontry Prokomu w meczu - wynikało to już z rezygnacji i rozluźnionej obrony podłamanych legionistów.
Warto zwrócić uwagę, że Majchrzak uzyskał ponad 20pkt. już w trzecim meczu pod rząd. Najwyraźniej powrót lidera drużyny na swoje miejsce. Oby tak dalej.
Legia zanotowała bardzo słabą skuteczność w rzutach za 3 (4/22; w tym 1/7 Cielebąka i 2/7 Majchrzaka) - zwykle ten element wychodzi legionistom co najmniej dobrze. Tym razem jednak nie 'siedziało'. W drugim meczu pod rząd Legii zanotowała bardzo mało strat - tym razem nie miało to przełożenia na wynik meczu.
Jeśli chodzi o Prokom, to jego gra była w zasadzie bezbłędna i naprawdę rewelacyjna - z taką formą (i świetnym szerokim składem) nie dziwi bilans 10-0 w rozgrywkach grupowych pucharu FIBA. Gdyby Prokom grał w Eurolidze zamiast Śląska, to z całą pewnością miałby więcej zwycięstw na koncie niż obecnie Śląsk (3) - prawdopodobnie byłby w czołówce swojej grupy i być może okazałby się rewelacją całej Euroligi. Duża szkoda, że nie jest nam dane tego zobaczyć. No nic, może za rok..:)
Jeszcze dwa słowa na temat pracy sędziów: była bardzo słaba (pomijając już odgwizdywanie fauli, to np. jak można przyznać 2 rzuty wolne przy próbie 3-punktowego rzutu Majchrzaka??). W krytycznych fazach, kiedy ważyły się losy meczu, podejmowali oni wiele błędnych decyzji na niekorzyść Legii a później (gdy wynik meczu był już przesądzony) próbowali to zrekompensować podejmując kilka decyzji dla Legii korzystnych. Szkoda, że to rozłożenie w czasie było tak niekorzystne dla legionistów. Nie zmienia to faktu że Legia i tak nie miałaby szans wygrać tego meczu - co najwyżej jej strata byłaby kilka-klikanaście punktów mniejsza. Ale liczy się sam fakt - tacy sędziowie mogą przecież w następnej kolejce prowadzić mecz, gdzie ich błędy przesądzą jego wynik.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po XIII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 13 25 12 1 1158 919 +239 W7
2. Prokom Trefl Sopot 13 25 12 1 1256 991 +265 W8
3. Idea Śląsk Wrocław 13 22 9 4 1124 1002 +122 W1
4. Old Spice Pruszków 13 21 8 5 1101 1058 +43 W2
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 13 21 8 5 1117 1017 +100 W2
6. Czarni Słupsk 13 18 5 8 913 977 -64 L2
7. Polonia Warbud Warszawa 12 18 6 6 966 1000 -34 W2
8. Legia Warszawa 12 17 5 7 951 1083 -132 L1
9. Komfort Kronolpus Stargard Szcz. 13 17 4 9 934 971 -37 L2
10. Azoty Dozorbud Tarnów 13 17 4 9 923 1067 -144 L2
11. Noteć Inowrocław 13 15 2 11 1041 1158 -117 L4
12. Start Lublin 13 15 2 11 914 1155 -241 L3

Legia Warszawa 95-86 Idea Śląsk Wrocław
(29-22, 19-29, 24-21, 23-14)

Punkty dla Legii: Majchrzak 22(4), Cielebąk 14(1), Kwiatkowski 14(1), Hodgson 12, Żurawski 12, Stokłosa 11(2), Sinielnikow 8, Sulima 2, Przewrocki 0

Punkty dla Idei: Zieliński 21(1), Giedraitis 21(2), Tomczyk 11(1), Kul 8, Holcomb 8, Adomaitis 8(1), Gregov 6(1), Marciulionis 3(1), Skibniewski 0, Wiekiera 0

Faule Legii: Stokłosa 5, Żurawski 5, Hodgson 4, Sulima 4, Majchrzak 3, Kwiatkowski 2, Cielebąk 2, Sinielnikow 2

Faule Idei: Zieliński 5, Tomczyk 5, Kul 4, Adomaitis 4, Gregov 4, Skibniewski 3, Giedraitis 3, Marciulionis 3, Wiekiera 2, Holcomb 2

Jeeeeeeeeeeeeeeeeest!!!

(14.12.2002)
Drugi raz z rzędu został pobity rekord frekwencji - jak tak dalej pójdzie, to na przyszłotygodniowym meczu z Prokomem zabraknie miejsc siedzących (a jeszcze dziś osiągnięty wynik będzie temu z pewnością sprzyjał - ale nie uprzedzajmy faktów).
W dziesiątce Legii widać Przewrockiego (nieobecnego w zeszłym tygodniu). Natomiast w Śląsku nie widać Miglinieksa (chyba odpoczywa po kontuzji - bo rywal 'słaby') i centra Alvina Jonesa (ciekawe dlaczego - chyba nie rozwiązano już kontraktu?). Śląsk na pewno będzie mocno bolał brak szczególnie Miglinieksa.
Startowa 'piątka' Legii taka jak przed tygodniem z jednym wyjątkiem: zamiast Stokłosy Sinielnikow - widocznie 8 strat Stokłosy w poprzednim meczu niezbyt przypadło do gustu Gembalowi.
I kwarta
Legia zaczyna bez kompleksów - obejmuje i utrzymuje lekkie prowadzenie. Pierwsze 6pkt. zdobywa z wolnych. Pierwsze wyraźniejsze prowadzenie to 11-4, ale Śląsk odpowiada serią 7-0 i jest remis (11-11). Złą passę Legii przełamują dwa rzuty wolne.
W 7:07 Legia znowu obejmuje wyraźniejsze prowadzenie: 18-14. Jak dotąd świetnie gra Majchrzak (m.in. 2 'trójki'). Gdy przewaga Legii osiąga 6pkt. zaczyna się wymiana kosz za kosz i kwarta ostatecznie kończy się wynikiem 29-22 dla Legii.
Oprócz Majchrzaka świetnie grał Hodgson - choć zupełnie inaczej niż w dotychczasowych meczach: tzn trafiał nie z dystansu, ale po bardzo odważnych, niemal szalonych (ale skutecznych) akcjach podkoszowych i w ogóle był bardzo aktywny w ataku a nie, jak zwykle, czekał na pozycji do rzutu na podanie od kolegów. Najwyraźniej spodobało mu się też kozłowanie za plecami (co już pokazał w poprzednim meczu) - nie było ono potrzebne (a wręcz niebezpiecznie blisko było strat), ale wyglądało efektownie :)
Tymczasem w Idei rozgrywający Skibniewski i Kestutis Marciulonis mają już odpowiednio 2 i 3 faule. Śląskowi zupełnie nie 'siedział' rzut za trzy punkty. Wiele nieudanych prób takiego rzutu wydatnie pomogło Legii.
II kwarta
Śląsk od początku tej kwarty zaczyna uparcie gonić Legię. Trudno powiedzieć żeby grał już dobrze, w sposób przemyślany i zorganizowany, ale gra przede wszystkim skutecznie i na ok. 3 min. przed końcem kwarty doprowadza do remisu 37-37. A za chwilę obejmuje pierwsze prowadzenie 43-42 po 2 punktach Kula. Pierwsze wyraźniejsze prowadzenie Śląska to 49-46 po 'trójce' Gregova. Kwarta kończy się również 3pkt. prowadzeniem Śląska: 51-48. Ten wynik zostanie jeszcze skorygowany, bo Gembal zaczął się wykłócać z sędziami już po końcowym gwizdku, podszedł do niego Sinielnikow usiłując go odciągnąć od sędziowskiego stolika, został jednak przez Gembala silnie odepchnięty (!) a Sinielnikow dostał technicznego. Rzuty wolne zostaną wykonane tuż przed rozpoczęciem III kwarty.
Wynik jest pochodną głównie drugiej części kwarty, podczas której Śląsk trafił wreszcie kilka 'trójek' a sporo punktów zdobył Kul (jego najlepszy okres w meczu) wykorzystując swą przewagę fizyczną nad legionistami.
Nie zmienia to faktu, że w pierwszej połowie Śląsk zanotował bardzo złą skuteczność w rzutach za 3 (przy dużej ilości prób), słabiutko zagrali jego rozgrywający (paradoksalnie najlepiej trzeci rozgrywający, czyli Gregov, który ostatnie mecze w barwach Śląska miał bardzo słabe) a Giedraitis (teoretycznie najlepszy gracz Śląska) został zupełnie wyłączony z gry. Najbardziej widoczny i aktywny był Zieliński (najwięcej - 11 - punktów dla Śląska). Troszkę walczyli Tomczyk, Adomaitis i Kul; niewidoczni byli wchodzący z ławki Wiekiera i Holcomb. Strat ze strony Śląska było niewiele (7), za to dużo fauli. Generalnie więcej było indywidualnych prób akcji niż zespołowej, zorganizowanej gry. Szczególnie rzucał się w oczy zupełny brak koncepcji wykorzystania Kula i Adomaitisa.
Legia z kolei teoretycznie gorszy skład nadrabiała ambicją, wolą walki i rewelacyjną obroną przez cały czas. Przy tym popełniła o dziwo mało fauli i miała w całej połowie tylko 2 straty!!! Oprócz świetnie grającego Majchrzaka (13pkt.), znakomicie grał Hodgson - bardzo aktywnie i odważnie: wreszcie pokazał cały swój potencjał (nie tylko rzut z dystansu, ale i wejścia pod kosz, walka pod tablicami). Zanotował m.in. 2 zbiórki ofensywne a przy próbie trzeciej był faulowany (łącznie 7 zbiórek). Przewrocki dostał szansę w drugiej kwarcie, ale niestety nie wniósł absolutnie nic. Jako rozgrywający Stokłosa wypadł raczej lepiej od Sinielnikowa (mimo świetnego początku tego drugiego) - ogromne wrażenie robi też krycie Stokłosy, niezwykle agresywne, na pograniczu faulu, w odległości kilku cm od krytego zawodnika. Prowokuje to faule ofensywne przeciwnika (i taki jeden Stokłosa wymusił) - zresztą ta tendencja Stokłosy wydaje się zarysowywać już od kilku meczów. Reszta legionistów zagrała równo i dobrze.
III kwarta
Przed pierwszym gwizdkiem Śląsk (Tomczyk) celnie wykonuje 2 zaległe wolne za faul techniczny Sinielnikowa odgwizdany po II kwarcie. 53-48, czyli 5pkt. różnicy, to najwyższe jak dotąd prowadzenie Śląska. W pierwszej piątce Legii daje się zauważyć, o dziwo, Sulima. To nagroda za II kwartę w jego wykonaniu (przede wszystkim pod kątem defensywnym) - widać, że Gembal rozpoczyna swoje słynne (najczęściej niezwykle skuteczne) gierki.
Sinielnikow rozpoczyna bardzo źle dla Legii: notuje 2 straty pod rząd i natychmiast zostaje zdjęty z boiska, w jego miejsce wchodzi Stokłosa. Sytuacja dla Legii rozwija się ogólnie źle: po minucie kwarty Śląsk osiąga kolejną maksymalną przewagę: 6pkt (56-50) - po 'trójce' Tomczyka. Przed odskoczeniem z wynikiem przez Śląsk Legię broni Sulima (!) - notuje przechwyt, jest też faulowany przy próbie zbiórki ofensywnej.
Śląsk jest w stanie, jako swoją maksymalną przewagę, osiągnąć tylko 7pkt. (59-52) po 'trójce' Zielińskiego. Na szczęście Legia odpowiada kontratakiem 6-0 (m.in. przechwyt i punkty z kontry Majchrzaka) i wynik staje się bezpieczniejszy: 59-58 dla Śląska w połowie kwarty.
Śląsk podobnie jak w pierwszej połowie bardzo często fauluje i w drugiej połowie kwarty czterech jego zawodników ma po 3 faule a jeden już 4. Przez bardzo długi czas trwa wymiana ciosów i utrzymuje się tylko 1pkt. prowadzenie Śląska. Sulima w międzyczasie notuje kolejny przechwyt (świetnie się odpłaca za wystawienie go wyjściowej 'piątce' na drugą połowę).
W 8:13 Legii wreszcie udaje się wyjść na prowadzenie 70-68 po 'trójce' Majchrzaka (jego druga w tej kwarcie). Legia zaczyna odzyskiwać inicjatywę, ale kwarta już się kończy. Szkoda tylko, że w jej ostatniej sekundzie Giedraitisowi, po 4 sekundowej akcji, udaje się doprowadzić do wyrównania 72-72 po akrobatycznym rzucie. Zresztą Giedraitis w końcówce kwarty generalnie 'trzymał' wynik dla Śląska i jemu wrocławianie zawdzięczają, że nie schodzili na przerwę z kilkupunktową stratą.
IV kwarta
I kolejną kwartę Legia rozpoczyna słabo - bez pomysłu w ataku, poza tym notuje kilka strat. W Śląsku co chwila punktuje niesamowity Giedraitis. W obliczu tego, dobrze, że w 3:23 jest tylko 78-74 dla Śląska.
I zaraz po tym następują kluczowe, moim zdaniem, momenty tego spotkania. Mianowicie: impas strzelecki Legii przełamuje rzutem za trzy Cielebąk, odpowiedź Śląska jest błyskawiczna: 'trójka' Giedraitisa, ale odpowiedź Legii jest miażdżąca: 2 'trójki' pod rząd Stokłosy (kluczowa chwila w meczu) i Legia wychodzi na prowadzenie 83-81 w 6 min. kwarty. Na trybunach oczywiście szał i euforia.
A na parkiecie trwa bitwa: każdy punkt okupiony jest walką, sporo punktów zdobywanych jest z wolnych. Wkrótce Legia, po serii 3-1, wychodzi na trochę wyższe prowadzenie 86-82 (po wolnym Cielebąka i punktach Żurawskiego po zbiórce ofensywnej). A kolejna akcja Śląska kończy się niepowodzeniem.
I wtedy kiedy wydaje się, że jest już dobrze i Legia będzie kontrolować grę, w 7:55 przewinienie ofensywne popełnia Stokłosa (i schodzi z boiska, bo to jego piąty faul). Jednak na szczęście nie wprowadza to zamieszania i nie odbiera wiary, koncentracji i mobilizacji legionistom. Wprawdzie jeszcze po 5 faulu Żurawskiego (w niegroźnej sytuacji) Giedraitis wykorzystuje dwa wolne i Śląsk zbliża się na 2pkt. (86-84), ale jest to jego łabędzi śpiew. Bowiem przy stanie 88-86 dla Legii, następuje drugi kluczowy moment w spotkaniu: przechwyt Cielebąka i następująca po nim 'trójka' Kwiatkowskiego wyprowadzająca Legię na 5pkt. prowadzenie (91-86). Odtąd akcje Śląska nie kończą się sukcesem a taktycznie faulowani legioniści pewnie wykorzystują wolne (Sinielnikow i Kwiatkowski) powiększając tym samym prowadzenie aż do 9pkt. Mecz kończy się wynikiem 95-86 dla Legii a na trybunach rozpoczyna się świętowanie. Huraaaaaa!!!
Kluczem do ogromnego sukcesu legionistów (i ogromnej niespodzianki jednocześnie) było z jednej strony ich zaangażowanie i pełna mobilizacja w całym meczu i przede wszystkim wynikająca z tego rewelacyjna obrona (najlepsza jaką w ich wykonaniu widziałem w tym sezonie) a z drugiej strony brak organizacji gry ze strony Śląska - w ogóle nie było w jego grze widać żadnej koncepcji: kto ma zdobywać punkty, kto ma spełniać inne zadania, jak ma być wykorzystany np. Kul i Adomaitis. Mało było akcji zespołowych, ustawionych pod konkretnych graczy, wykorzystujących ich potencjał; większość akcji były to indywidualne, szarpane zagrania i popisy głównie Zielińskiego i Giedraitisa (zdobyli po 21pkt., czyli łącznie połowę (bez jednego) punktów Śląska w meczu), ale także innych graczy. W samej końcówce meczu uparte granie na Giedraitisa nie mogło przynieść dobrego efektu - będąc w znakomitej dyspozycji, był już szczelnie kryty przez legionistów. Trener Winnicki nie pomyślał żeby rozegrać jakieś akcje zespołowe. O dobrym przygotowaniu taktycznym legionistów świadczy całkowite wyłącznie z gry Wiekiery - najskuteczniejszego strzelca Euroligi w rzutach 3-punktowych. A w ogóle skuteczność Śląska w rzutach 3-punktowych była bardzo słaba: 7/29 (24%).
Z kolei u legionistów w drugiej połowie zupełnie zniknął Hodgson, ale za to najlepszego przez cały mecz Majchrzaka wsparli dzielnie wysocy: Cielebąk (najlepiej grał w 4 kwarcie), Kwiatkowski i Żurawski. No i nie można nie docenić roli Stokłosy - rewelacyjna defensywa (wymuszone 2 faule ofensywne), 2 'trójki' w krytycznym momencie i dobre rozegranie. Choć taka defensywa spowodowała też, że wcześniej opuścił boisko za 5 fauli - ale to się w pełni opłacało. Sinielnikow generalnie zagrał również nieźle - oprócz dobrego początku, miał też świetną samą końcówkę meczu - nie stracił głowy i spokojnie kontrolował grę przy prowadzeniu Legii. Z graczy dalszego planu, dobrym 'role player' okazał się Sulima - oby się wreszcie przełamał a ten mecz spowodował nabranie wiary we własne siły (choć nie udała mu się np. żadna 'trójka'). O ile obrona legionistów przez cały mecz była naprawdę świetna, to atak pozostawiał jeszcze trochę do życzenia - zdarzały się momenty przestojów, kiedy widać było brak pomysłu - na szczęście były to z reguły tylko 2-3 akcje pod rząd (a nie np. pół kwarty) i zaraz Legia odzyskiwała swój rytm.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Winnicki (trener Śląska): Gratuluję rywalowi zwycięstwa... Graliśmy bardzo słabo w obronie i wynik był taki jaki był. Przegraliśmy spotkanie... Późniejszy powrót z Pireusu nie może być usprawiedliwieniem naszej porażki.

Jacek Gembal (trener Legii): Dziękuję za gratulacje. Cóż ja mogę powiedzieć? Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Tym bardziej, że sytuacja w której się znajdowaliśmy...i nadal się znajdujemy, nie jest najciekawsza. Cieszy mnie zaangażowanie i gra drużyny chłopaków. Jestem z nich dumny. Popełniliśmy dziś tylko 10 strat, wygraliśmy także na tablicach. Ciężko porównywać dzisiejsze spotkanie z pierwszym meczem ze Śląskiem. Każdy mecz jest przecież inny. Mecz we Wrocławiu był meczem wyjazdowym. Wiadomo nie od dziś, że takie spotkania musimy grać z marszu, gdyż nie stać nas na nocleg. Ciężko więc nas tak dokładnie oceniać. Śląsk potencjalnie wydaje się być lepszym zespołem od nas, ale nie zawsze ci lepsi wygrywają. To jest cały urok sportu. Cieszy mnie także, że sprawdza się moja idea, polegająca na tym, że należy dawać szanse dużej grupie polskich zawodników. Dzisiaj wyjątkowo popełniliśmy mało strat. Dlaczego? Dużo o tym rozmawiamy i staramy się to ćwiczyć na treningach. Ciężko mi powiedzieć na co stać Legię... Każdy mecz jest inny, ale mogę zapewnić, że w każdym meczu walczymy o zwycięstwo...bijemy się. Moi zawodnicy już w paru meczach pokazali ambicję i wolę walki. Ja w nich wierzę. Ponadto mają niemałe umiejętności jak na naszą ligę. Nie myślę jeszcze o meczu z Prokomem. Wiadomo jednak, że to nie my będziemy faworytami tego spotkania.

Wojciech Majchrzak (kapitan Legii):Oczywiście bardzo się cieszę z wygranego meczu. Na pewno Śląsk był dzisiaj inną drużyną niż ta, która nas wysoko pokonała na początku sezonu. Z pewnością są oni teraz w dołku, mam nadzieję, że szybko z niego wyjdą. Możemy się tylko cieszyć, że Śląsk z nienajwyższą formą trafił na Legię z wysoką... Pokazaliśmy dzisiaj charakter, że potrafimy wygrywać także trudne mecze.

Autor: Bodziach (legialive.pl)

Tabela po XII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 12 23 11 1 1078 860 +218 W6
2. Prokom Trefl Sopot 12 23 11 1 1138 910 +228 W7
3. Idea Śląsk Wrocław 12 20 8 4 1047 932 +115 L3
4. Old Spice Pruszków 12 19 7 5 995 966 +29 W1
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 12 19 7 5 1021 934 +87 W1
6. Czarni Słupsk 12 17 5 7 832 895 -63 L1
7. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 12 16 4 8 864 894 -30 L1
8. Polonia Warbud Warszawa 11 16 5 6 884 919 -35 W1
9. Legia Warszawa 11 16 5 6 870 965 -95 W2
10. Azoty Dozorbud Tarnów 12 16 4 8 864 987 -123 L1
11. Noteć Inowrocław 12 14 2 10 949 1052 -103 L3
12. Start Lublin 12 14 2 10 831 1059 -228 L2

Legia Warszawa 94-91 Old Spice Pruszków
(29-22, 19-20, 20-17, 26-32)

Punkty dla Legii: Majchrzak 26(4), Cielebąk 18(1), Kwiatkowski 14(1), Hodgson 12(2), Sinielnikow 10, Żurawski 10, Stokłosa 2, Sulima 2, Błaszczyk 0

Punkty dla Old Spice: Ford 16(1), Heinrich 14, Seweryn 14(2), Adamek 13(1), Sporar 12(1), Sneed 12(1), Jonusas 8(2), Sawczenko 2

Faule Legii: Hodgson 5, Żurawski 5, Kwiatkowski 5, Majchrzak 5, Sinielnikow 3, Stokłosa 3, Cielebąk 1, Błaszczyk 1

Faule Old Spice: Jonusas 5, Ford 5, Heinrich 4, Sporar 4, Sawczenko 3, Seweryn 2, Adamek 2, Sneed 2

Z ambicją i honorem

(07.12.2002)
Na trybunach w hali Legii zasiadło najwięcej kibiców w tym sezonie. Nawet spotkanie z Anwilem nie zmobilizowało tylu kibiców do pojawienia się na meczu. Prawdopodobnie widmo bankructwa i rozpadu koszykarskiego zespołu Legii ściągnęło tylu kibiców (choć oczywiście orkiestry znów nie było - i już chyba w tym sezonie nie będzie). Piątka Legii wychodzi w teoretycznie najsilniejszym składzie (choć bez klasycznego centra): Stokłosa (po raz pierwszy w sezonie w pierwszej piątce), Hodgson, Majchrzak, Żurawski, Cielebąk. W meczowej 10-ce nie widać Przewrockiego - ciekawe co się stało, czy pozbyto się już drugiego przedsezonowego nabytku Legii? Niestety obaj wiodący gracze I ligi: Olszewski i Przewrocki, w Legii zawiedli (Olszewski już wcześniej odszedł do I-ligowej drużyny ze Starogardu Gdańskiego, gdzie zaliczył bardzo udany debiut).
Pruszków co ciekawe bez swego wiodącego obrońcy Sporara w pierwszej piątce - ciekawy manewr trenera Konieckiego.
I kwarta
9 pierwszych punktów Legii zdobywa Cielebąk, 5 kolejnych dla Legii Hodgson. A jeszcze 5 kolejnych legionistów Żurawski. Caly czas utrzymuje się lekka przewaga Legii z jednym wyjątkiem: ok. 6:15 Pruszków na krótko obejmuje prowadzenie. Maksymalna przewaga Legii sięga 9 pkt. Kwarta kończy się ostatecznie wynikiem 29-22.
W Legii świetnie zagrał Cielebąk - zdobywca 11pkt. W Pruszkowie najlepszy jest obrońca Adamek. Rudemu amerykańskiemu centrowi Heinrichowi piłka niemal przy każdym dotknięciem wylatuje z rąk, ale jest w stanie zdobyć kilka punktów. Legia prezentuje rewelacyjną obronę. Poza tym gra z niespotykaną determinacją i zaangażowaniem, zupełnie bez respektu dla ubiegłotygodbniowych pogromców mistrzów Polski, Idei Śląska Wrocław.
II kwarta
Przez pierwsze 2,5 minuty żadnej z drużyn nie udaje się zdobyć punktu. Legia kontynuuje swoją doskonałą obronę i udaje jej się powiększyć prowadzenie. W 3:45 po 'trójce' Majchrzaka jest już 36-22 dla Legii (maksymalne 14pkt. prowadzenie). Wydaje się, że Legii wszystko się układa i będzie już odtąd kontrolować mecz, ale przeczą temu natychmiastowe 4 łatwe punkty Pruszkowa (w tym 2 z kontry) i jest już tylko 36-26.
Pruszków zaczyna odtąd ostro naciskać na legionistów i przejmuje inicjatywę w meczu. Legii w utrzymaniu prowadzenia pomagają m.in. 'trójka' i 'dwójka' z dystansu Kwiatkowskiego, akcja 2+1 Cielebąka i 2 przechwyty Stokłosy. Jednak szarżę Pruszkowa Legia odpiera z najwyższym trudem a i to tylko częściowo. Legioniści mają duże kłopoty z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy w wyniku nieustannego pressingu pruszkowian. Ani Stokłosa ani Majchrzak nie są sobie w stanie z tym dobrze poradzić. Pruszków będący na fali zbliża się minimalnie na 6pkt. do Legii. Taka jest też przewaga koniec I połowy: 48-42 dla Legii.
Po dwóch kwartach ani jeden legionista nie ma nawet 3 fauli. W ogóle bardzo mało jest fauli w meczu z obydwu stron. Wszyscy legioniści bez wyjątku zagrali dobrze. 14 punktów zdobył Cielebąk a 9 Majchrzak. Stokłosa tym razem był skoncentrowany bardziej na rozgrywaniu niż na zdobywaniu punktów i wychodziło mu to dobrze (z wyj. nieumiejętności poradzenia sobie z pressingiem na całym boisku). Legia zanotowała dużo przechwytow co wynikało z jej bardzo dobrej obrony - jednocześnie Pruszków miał bardzo dużo (13) strat
III kwarta
Początek fatalny dla Legii: 3 straty, seria 6-0 dla Pruszkowa i jest remis. Pruszków nawet dwukrotnie obejmuje 1-punktowe prowadzenie (w ok. 4:45 pierwszy raz).
W końcówce kwarty Legia nie tylko odzyskuje prowadzenie, ale i odskakuje z wynikiem. Mecz zaczyna układać się po jej myśli i zaczyna ona jakby powoli kontrolować grę. W końcówce punktuje głównie Kwiatkowski, do tego zalicza ładną asystę do Majchrzaka. W ostatnich sekundach 'trójka' Majchrzaka ustala wynik na 68-59 dla Legii.
W ogóle Majchrzak jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Legii w tej kwarcie. Ze strony Pruszkowa świetnie prezentuje się Seweryn - szczególnie na początku tej kwarty. W nielicznych sytuacjach w pierwszej połowie też prezentował się świetnie - całe szczęście, że nie ma pod niego ustawianych zbyt dużo akcji.
IV kwarta
Po 1:45 Legia odskakuje już na 13pkt. - jest 74-61. Jednak tradycyjnie w takich momentach odpowiedź Pruszkowa jest błyskawiczna: szybka seria 5-0 (w tym 1 'trójka'). Legia rewanżuje się serią 6-0 i w 4:10 jest 80-66 po 2 wolnych Sinielnikowa. Później przewaga sięga nawet 15 punktów przewagi po 2 wolnych Majchrzaka (88-73).
I w tym momencie rozpoczyna się niesamowita szarża Pruszkowa. W błyskawicznym tempie zaczyna on redukować straty punktowe. Przy 10pkt. przewagi z boiska 'spada' za 5 przewinień bohater spotkania, Majchrzak. W 7:36 (po serii 10-0 Pruszkowa) jest już tylko 88-83 ! - zostało to uwieńczone stratą Legii i akcją 2+1 w wykonaniu Pruszkowa. Pruszków narzuca super pressing na całym boisku - Legia ma ogromne kłopoty z wyprowadzaniem piłki i popełnia ogromną ilość strat - w tym prostych przy wyprowadzaniu piłki, np. Sinielnikowa zakończona akcją 2+1 Pruszkowa Nawet zwykle bardzo solidny Hodgson popełnia 2 straty (w tym faul ofensywny). Gembal wprowadza na boisko nawet 2 rozgrywających żeby opanować sytuację (Stokłosa i Sinielnikow) - ale niewiele to pomaga. Poza tym widać, że Legia zaczęła grać na przeczekanie, tak aby 'dowieźć' wynik do końca meczu - takie nastawienie powoduje niemoc w ataku.
W 38 min. Stokłosie po jego stracie zostaje odgwizdany po raz drugi w meczu faul umyślny (tym razem jest to absurdalna decyzja sędziów, bo był to zwykły faul taktyczny). Na szczęście Adamek nie rzuca 2 wolnych, ale w następującej po nich akcji pruszkowian jest jednak faul Legii (piąty Kwiatkowskiego) a po nim 2 celne wolne Pruszkowa - przewaga Legii topnieje więc znów do 5 punktów (90-85). I za chwilę nieszczęść ciąg dalszy: trzeci legionista opuszcza parkiet za faule (Hodgson), w 8:55 Pruszków zdobywa kolejne 2 pkt. i jest już tylko 90-87, a na dodatek w kolejnej akcji legionistów Żurawski pudłuje 2 wolne po faulu na nim przy zbiórce ofensywnej. Zaraz też sam opuszcza boisko za piąty faul (już jako czwarty legionista) a Pruszków z wolnych zdobywa 2p. redukując stratę do 1pkt. (90-89).
Złą passę Legii przełamuje wsad Cielebąka po przytomnej asyście Sinielnikowa i Legia odskakuje na 92-89. Jest jeszcze 27 sekund do zakończenia meczu. Po wolnych Pruszkowa (Adamek) na 16 sekund przed końcem znów jest tylko 1pkt. przewagi (92-91). Pruszków szybko taktycznie fauluje Stokłosę, który wykorzystuje oba wolne (jego jedyne punkty w meczu) ustalając wynik spotkania na 94-91 na kilkanaście sekund przed końcem meczu. Pruszków próbuje rozegrać ostatnią akcję - dramatyczna walka zakończona blokiem Cielebąka i koniec! Euforia na trybunach. To, że 4 legionistów pod koniec 'spadło' z parkietu (Majchrzak, Kwiatkowski, Żurawski, Hodgson) okazało się bez większego znaczenia - na szczęście było już za późno.
Najlepszym legionistą był Majchrzak 26pkt (4x3) - już dawno żaden legionista nie zdobył ponad 20p w meczu (ostatnie takie sytuacje miały miejsce jeszcze w lutym/marcu za 'rządów' Marcusa Williamsa i Majchrzaka). Legia grała super ambitnie - jest to godne podziwu zważywszy na fatalną sytuację finansową legionistów - mimo to, takiej mobilizacji i ambicji nie widziałem jeszcze w tym sezonie. Wyglądało tak jakby grała tylko dla kibiców (a nie dla pieniędzy). Mecz w wykonaniu Legii byłby doskonały gdyby nie głupie straty i stracenie głowy pod koniec IV kwarty. Widoczna była nieumiejętność radzenia sobie z pressingiem na całym boisku - wydawało się że zaskoczeni tym legioniści w III-ej kwarcie, w pierwszej połowie IV-ej dobrze radzili sobie z tym poprzez podania, ale pod koniec meczu znowu byli bezradni i gubili piłkę. Wszyscy legioniści bez wyjątku zagrali dobrze (aż sześciu legionistów zdobyło co najmniej 10 punktów). Tylko Błaszczyk i Sulima byli zbyt krótko na parkiecie żeby ich oceniać. Zwraca uwagę 8 strat Stokłosy choć miał również 4 przechwyty + 4 asysty, ale tylko 3 próby rzutu (wszystkie za 2 i wszystkie niecelne). Równocześnie Sinielnikow miał 8 asyst. Te straty Stokłosy mogą znów spowodować, że wysunie się na mało zaszczytne pierwsze miejsce w PLK pod względem ilości strat (ostatnio spadł na drugie ze średnią 3,8 straty na mecz).
Zwraca uwagę, że Pruszków zanotował fatalne 8/28 w rzutach za trzy. Generalnie mocno rzucało się w oczy, że próbował grać przede wszystkim z dystansu i półdystansu z wykorzystaniem obrońców i niskich skrzydłowych. Bardzo mało było akcji podkoszowych z jego strony. Ale to wynika ze składu - po prostu Pruszków najlepszych zawodników ma na obwodzie i dystansie. Żaden z pruszkowian nie wyróżnił się szczególnie na tle pozostałych - sporo z nich zagrało dobrze i na zbliżonym poziomie (aż sześciu zdobyło co najmniej 12 punktów).

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Forma moich zawodników była dla mnie wielką niewiadomą. Ale jestem dumny z tych chłopaków. Wygrali po miesiącu bez gry, bez porządnych treningów. Pretensje mogę mieć tylko o jedno, że pod koniec chłopcy się zagrzali i w ich grze brakowało myśli, były tylko emocje. O sędziach mówiłem już tyle razy, że dzisiaj się powstrzymam.

Arkadiusz Koniecki (trener Pruszkowa): Nie zlekceważyliśmy Legii, zawodnicy byli odpowiednio umotywowani. Nie lubię jednak takich meczów, gdy przeciwnicy są skazywani na klęskę, a wszyscy, świadomie i podświadomie z nimi sympatyzują. Nasza gra wyglądała dzisiaj bardzo źle. Legia grała obronę na pograniczu faulu, a tej twardości brakowało nam.

Andriej Sinielnikow (koszykarz Legii):Jak mam nazwać to zwycięstwo? Nie mam pojęcia. Sam nie do końca w to wierzę. Może triumf ducha nad materią. Wygląda na to, że zrewolucjonizujemy koszykarskie treningi. Od dzisiaj najlepszą receptą na sukces jest mroźna hala, brak pieniędzy i gra w piłkę nożną. No bo dzięki temu wygraliśmy.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po XI kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 11 21 10 1 994 790 +204 W5
2. Prokom Trefl Sopot 11 21 10 1 1038 839 +199 W6
3. Idea Śląsk Wrocław 11 19 8 3 961 837 +124 L2
4. Old Spice Pruszków 11 17 6 5 909 902 +7 L1
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 11 17 6 5 935 870 +65 L1
6. Czarni Słupsk 11 16 5 6 762 811 -49 W1
7. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 11 15 4 7 800 808 -8 W1
8. Azoty Dozorbud Tarnów 11 15 4 7 800 901 -101 W1
9. Polonia Warbud Warszawa 10 14 4 6 801 838 -37 L2
10. Legia Warszawa 10 14 4 6 775 879 -104 W1
11. Noteć Inowrocław 11 13 2 9 868 969 -101 L2
12. Start Lublin 11 13 2 9 760 959 -199 L1

Legia Warszawa 83-96 Anwil Włocławek
(21-31, 25-15, 19-26, 18-24)

Punkty dla Legii: Majchrzak 19(3), Stokłosa 17(3), Żurawski 15, Kwiatkowski 12(1), Hodgson 7(1), Cielebąk 5(1), Sinielnikow 3, Przewrocki 3(1), Olszewski 2, Sulima 0

Punkty dla Anwilu: Pluta 28(2), Krupalija 23, Pacesas 12(1), Andruska 11, Nordgaard 7(1), Badzim 7(1), Witka 6, Lang 2, Skele 0, Soukup 0

Faule Legii: Stokłosa 5, Żurawski 5, Majchrzak 4, Kwiatkowski 4, Hodgson 3, Cielebąk 3, Olszewski 3, Sinielnikow 1, Przewrocki 1, Sulima 1

Faule Anwilu: Lang 5, Krupalija 4, Nordgaard 4, Pacesas 4, Witka 2, Pluta 2, Skele 2, Badzim 2

Honorowo

(09.11.2002)
Kibiców nie przyszło tak dużo jak można byłoby się spodziewać przy tak renomowanym rywalu Legii. Dwa sektory zapełnione zostały zdyscyplinowanymi żołnierzami po cywilnemu, którzy ani przez moment nie wyrażali emocji.
I kwarta
Pierwsza 'piątka' Legii po pierwszy raz w sezonie bez 2 typowych obrońców: Sinielnikow, Hodgson, Majchrzak, Żurawski i Cielebąk.
Przez pierwsze 3 minuty panuje niemoc z obu strony (3-2 prowadzi Legia). Potem Anwil odskakuje na kilka punktów, ale Legia dochodzi na 10-10. Doskonała obrona Legii powoduje że walka jest wyrównana: drużyny wymieniają punkt za punkt. Ale na minutę przed końcem kwarty Anwilowi udaje się odskoczyć na 19-26. Ostatecznie seria 10-2 Anwilu (do której przyczyniły się też straty Legii) powoduje, że Legia po pierwszej kwarcie przegrywa 21-31. Kwartę można tak podsumować: 8 minut wyrównanej walki i głupia końcówka w wykonaniu Legii. Najlepsi gracze to Majchrzak (Legia) i wysocy Anwilu (szczególnie Krupalija).
II kwarta
Kwartę otwierają 3 wolne Kwiatkowskiego i 2p. Stokłosy. Przez 2min Anwil nie może zdobyć punktu. Legia notuje serię 10-2 (m.in. 2 przechwyty) i w 3:17 wynik brzmi 31-33. Legia nadal rewelacyjnie broni, chociaż odtąd Anwil zbyt często i zbyt łatwo zdobywa punkty poprzez odegranie podwajanego zawodnika do nieobstawionego wysokiego gracza pod koszem Wyrównana walka trwa: wynik brzmi 34-35 a po po 6 minutach: 38-39. Anwil większość punktów zdobywa spod kosza - za łatwo. Na 2 minuty przed końcem kwarty różnica wynosi nadal jeden punkt: 43-44. W 9:35 jest już remis 46-46 po 'trójce' Hodgsona i takim wynikiem kończy się druga kwarta.
W II kwarcie Legia urządziła sobie festiwal 'trójek' a w Anwilu punktowali prawie tylko gracze podkoszowi (11 punktów ma już rezerwowy Andruszka; szkód narobili też: Witka, Krupalija, Badzim; o dziwo unieszkodliwiony został potencjalnie najbardziej niebezpieczny Lang). Nordgaard, Skele i Pluta zostali prawie zupełnie wyłączeni jeśli chodzi o zdobywanie punktów. W Legii natomiast najlepszy Majchrzak ma 14pkt. Drugi pod względem gry jest Stokłosa. Reszta legionistów dość równo i poprawnie z następującymi wyjątkami: słabo Cielebąk i Przewrocki, mało grali Żurawski i Olszewski. Legia popełniła zdecydowanie za dużo start - gdyby nie to mogłaby schodzić na przerwę z kilkupunktowym prowadzeniem.
III kwarta
W Legii 2 zmiany w wyjściowej 'piątce': Żurawskiego i Sinielnikowa zastępują Olszewski i Stokołosa. Żurawski ma 3 faule (zresztą 2 innych wysokich również) a Stokłosa w pierwszej połowie grał świetnie.
Na początek Legia obejmuje prowadzenie 48-46 (drugie i ostatnie prowadzenie legionistów w meczu). Wkrótce już 5 wysokich legionistów ma po 3 faule, sytuacja robi się więc nieciekawa. W 5:05 jest remis 58-58 po 'trójce' Stokłosy. Stokłosa nie tylko punktuje, dobrze rozgrywa ale i bardzo umiejętnie wymusza faule ofensywne Anwilu. Tymczasem w Anwilu świetnie gra Pluta - głównie dzięki niemu w 8:05 Anwilu wychodzi wreszcie na wyraźniejsze prowadzenie: 61-67. Widać, że Pluta gra świetnie, ale widać również, że jednak obrona Legii przeciw niemu mogłaby być lepsza. Anwil kontnuuje świetną serię aż do stanu 62-72 (łącznie seria 4-14). 'Trójka' Legii w końcówce ustala wynik po trzech kwartach na: 65-72.
Pluta zdobył w tej kwarcie 15pkt. Poza tym dobrze zagrał cały obwód Anwilu (dla odmiany ich gracze podkoszowi byli niewidoczni). W Legii znowu dobra gra Majchrzaka i Stokłosy.
IV kwarta
Początek bardzo zły dla Legii - jest ona bezsilna zarówno w ataku jak i obronie. Prowadzenie Anwilu powiększa się w pewnym momencie aż do 16pkt, a Legii tylko raz udaje się zmniejszyć stratę do 7pkt. (czyli takiej jak po 3 kwartach). W 6:18 jest 74-88 a z boiska 'spada' świetnie grający Stokłosa (po 3 szybko odgwizdanych faulach). Sulima wchodzi za Majchrzaka, który zmęczony popełnia straty. Poza tym Sulima ma grozić desperackimi rzutami 3-punktowymi. Nic z tego jednak nie wychodzi. Następuje wprawdzie jeszcze jeden zryw Legii i w 7:16 jest 78-88 po 4pkt. z rzędu Żurawskiego (który niebawem też opuszcza parkiet za faule), ale Anwil kontroluje mecz i Legii i nie udaje się już zmniejszyć straty poniżej 10pkt. Mecz się kończy po 1 wolnym Anwilu ustalającym wynik meczu na 83-96.
Sędziowie w II połowie popełnili kilka błędów z niekorzyścią dla Legii (nie uznanie punktów, wymyślone faule), ale nie wypaczyło to wyniku spotkania. Legia zagrała naprawdę dobrze, walecznie i ambitnie. Na normalnie dysponowaną drużynę spoza pierwszej czwórki tabeli prawdopodobnie by to wystarczyło. Ale nie na Anwil dysponujący takim składem, że grając bardzo przeciętnie (jak w meczu z Legią) jest w stanie wygrywać. Poza tym czuło się rękę Urlepa w grze Anwilu - była ona przemyślana, wyrachowana, ustawiona - dzięki temu Anwil szybko przezwyciężał swe kryzysowe momenty i nie pozwalał Legii rozwinąć skrzydeł i notować morderczych serii, które Legia często notuje na własnym parkiecie.
W Anwilu w pierwszej połowie świetnie zagrali zawodnicy podkoszowi, słabo obwód - w drugiej połowie było dokładnie odwrotnie (rewelacyjnie w 3 i 4 kwarcie zagrał Pluta - oby tak samo 20 listopada w meczu reprezenatcji w ramach eliminacji do mistrzostw Europy).
W Legii przełamał się wreszcie Majchrzak (19pkt.) - może powołanie do reprezentacji go dowartościowało. Miał jednak zdecydowanie za dużo strat (aż 7!!). Świetny mecz pod każdym względem rozegrał Stokłosa - po raz pierwszy czuło się jak niemal objął rolę lidera zespołu. O dziwo kolejny nieudany mecz Cielebąka - w końcu najlepszego strzelca Legii, grającego równo i świetnie od początku sezonu. Ponownie zawiódł Hodgson: po 2 pierwszych świetnych meczach w Legii, 2 kolejne znacznie słabsze (po kilka punktów) - nie ma on charakteru lidera i nie szuka aktywnie pozycji do rzutu dla siebie - jest to gracz o typowo zespołowym nastawieniu i rzucający tylko gdy znajdzie się na pozycji wypacowanej przez zespół - a ponieważ rzut ma świetny, Gembal powinien więcej akcji ustawiać pod niego i zachęcać go do większej inicjatywy i samodzielności w ataku. Klęską po raz kolejny okazał się występ Olszewskiego i Przewrockiego. Żurawski nieźle (15pkt.), Sinielnikow mało (bo świetnie grał Stokłosa), Kwiatkowski poniżej możliwości.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Anwil był drużyną zdecydowanie lepszą. Przewyższał nas zwłaszcza w grze... "głową". Zbyt wielu akcji nie kończyliśmy rzutem, lecz oddając piłkę w ręce rywali. Nasz problem polega na tym, że po kilku dobrych akcjach, zaczynamy grać radosną koszykówkę. W meczach z wysoko notowanymi rywalami nie wolno sobie na to pozwalać, bo w efekcie zamiast punktów, łapiemy przewinienia ofensywne.

Andrej Urlep (trener Anwilu): Legia zaskakiwała nas "trójkami", więc to nie było łatwe spotkanie. Wywalczenie zwycięstwa przyszło nam z trudem. Przez ostatni tydzień podróżowaliśmy z meczu na mecz, brakowało czasu na trening. Tym bardziej jestem zadowolony z rezultatu.

Autor: Przegląd Sportowy

Tabela po IX kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt., Passa)

    M PKT Z P PZ PS R P
1. Anwil Włocławek 9 17 8 1 828 642 +186 W3
2. Prokom Trefl Sopot 9 17 8 1 843 682 +161 W4
3. Idea Śląsk Wrocław 9 17 8 1 786 655 +131 W1
4. Old Spice Pruszków 9 14 5 4 731 725 +6 L3
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 9 14 5 4 769 727 +42 W2
6. Czarni Słupsk 9 13 4 5 619 670 -51 W1
7. Polonia Warbud Warszawa 9 13 4 5 722 756 -34 L1
8. Legia Warszawa 9 12 3 6 681 788 -107 L2
9. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 9 12 3 6 645 648 -3 L1
10. Azoty Dozorbud Tarnów 9 12 3 6 658 729 -71 L1
11. Noteć Inowrocław 9 11 2 7 724 781 -57 W1
12. Start Lublin 9 10 1 8 610 813 -203 L5

Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 98-68 Legia Warszawa
(30-12, 25-16, 31-21, 12-19)

Punkty dla Gipsaru: Furman 17, Budzinauskas 14(2), Elliot 12(4), Hester 12(1), Szawarski 11(2), Danusevicius 10, Szcześniak 9(1), Sroka 7(1), Parzeński 6, Kempski 0

Punkty dla Legii: Żurawski 14, Cielebąk 9, Majchrzak 9, Przewrocki 8, Sulima 7(1), Stokłosa 7(1), Sinielnikow 6, Olszewski 4, Hodgson 3, Kwiatkowski 1

Faule Gipsaru: Szcześniak 4, Danusevicius 4, Budzinauskas 3, Elliot 2, Hester 2, Kempski 2, Furman 2, Sroka 1, Parzeński 1

Faule Legii: Hodgson 5, Kwiatkowski 3, Majchrzak 3, Sulima 2, Żurawski 2, Cielebąk 2, Stokłosa 2, Olszewski 2, Sinielnikow 1

Ach te wyjazdy...

(02.11.2002)
Już po 12 minutach gospodarze prowadzili 12-2. Jedyne punkty dla Legii zdobył Tomasz Cielebąk, który po dobrym początku spisywał się jednak słabo. - Tomek, z racji tego, że jest wychowankiem ostrowskiego klubu, chciał zagrać najlepiej jak potrafi, ale nieco się 'zagotował' i spisał się poniżej możliwości - mówił Gembal.
Kiedy w 7. minucie zespół Gipsaru Stali Ostrów po trzecim celnym rzucie zza linii 6,25 metra prowadził już 20-8, stało się jasne, że gospodarze nie powinni przegrać. Chyba, że tak jak w poprzednich meczach, w drugiej połowie zapomną jak gra się w koszykówkę. W 13 min. ukarany został przewinieniem technicznym. - Nic chciałbym komentować tego zdarzenia. Po prostu zbyt dużo powiedziałem sędziemu - mówił trener Legii. Gembal chciał wymóc na sędziach, aby zwrócili uwagę zawodnikom Stali na ich ostra grę. Trochę jednak się zagalopował.
Po pierwszych 20. minutach gospodarze wygrywali 55-28, ale do rozegrania zostały im jeszcze dwie kolejne kwarty. Tego, bacząc na poprzednie mecze bali się miejscowi kibice. - Szczerze powiem, że ja też obawiałem się drugiej połowy. Przecież w poprzednich spotkaniach, mimo iż prowadziliśmy do przerwy, w drugiej części meczu przegrywaliśmy - mówił Jerry Hester.
Tu nic im zdarzyć się nie mogło. - Trudno wygrywać mecze, kiedy przystępuje się do nich po wyjściu z autobusu - komentował Wojciech Żurawski, koszykarz Legii. Mimo wszystko wśród zawodników gości nie brakowało względnie zadowolonych. - Chciałbym, aby nasz zespół grał z takim zaangażowaniem w każdym meczu tak jak zawodnicy Stali w dzisiejszym spotkaniu. Do meczów musimy wychodzić maksymalnie skoncentrowani i grać na 100 procent umiejętności. Wówczas można myśleć o jakimś dobrym wyniku - mówił inny gracz warszawian Wojciech Majchrzak.

Autor: Gazeta Wyborcza

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Dziś przeciwnik nie pozwolił nam na zbyt wiele. Daliśmy gospodarzom narzucić sobie ich styl i było po balu. Nie można grać prosto po wyjściu z autokaru. Nie mamy pieniędzy, więc na mecze jeździmy w dniu ich rozgrywania. Zawodnicy po kilkugodzinnej podróży wyszli na parkiet. Z utęsknieniem czekamy na 20 listopada. Wtedy w naszym klubie mają się pojawić sponsorzy i pieniądze. Atmosfera wokół polskiej koszykówki jest zła. To w dużej mierze robota dziennikarzy, którzy w grze każdego zespołu dopatrują się tylko błędów, nawet jeśli zespół wygrywa. Czy takie spotkania, jak dzisiejsze powinny się odbywać w PLK? Oczywiście, tak. To nie był słaby mecz. Gospodarze na początku uzyskali dużą przewagę. Później kontrolowali przebieg gry. Jednak taka właśnie jest koszykówka. Od pewnego czasu przestałem nawet czytać gazety.

Andrzej Kowalczyk (trener Stali): Obawiałem się tego meczu. W poprzednich czterech grach we własnej hali przegraliśmy. Zespół grał więc dziś pod dużą presją. W szatni powiedziałem chłopakom, że muszą pokazać charakter. Tak też uczynili. Wierzę, że wraz z pojawieniem się nowego sponsora zaczniemy piąć się w górę ligowej tabeli.

Autor: Przegląd Sportowy

Tabela po VIII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Anwil Włocławek 8 15 7 1 732 559 +173
2. Prokom Trefl Sopot 8 15 7 1 737 607 +130
3. Idea Śląsk Wrocław 8 15 7 1 684 580 +104
4. Old Spice Pruszków 8 13 5 3 656 619 +37
5. Gipsar Stal Ostrów Wlkp. 8 12 4 4 679 645 +34
6. Polonia Warbud Warszawa 8 12 4 4 647 654 -7
7. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 8 11 3 5 563 558 +5
8. Azoty Dozorbud Tarnów 8 11 3 5 593 646 -53
9. Czarni Słupsk 8 11 3 5 536 605 -69
10. Legia Warszawa 8 11 3 5 598 692 -94
11. Noteć Inowrocław 8 9 1 7 626 716 -90
12. Start Lublin 8 9 1 7 545 715 -170

Legia Warszawa 90-70 Start Lublin
(31-21, 24-26, 25-12, 20-21)

Punkty dla Legii: Hodgson 17(3), Sinielnikow 15(1), Żurawski 14, Cielebąk 13(1), Stokłosa 10(2), Kwiatkowski 9(1), Sulima 8(2), Przewrocki 2, Olszewski 2

Punkty dla Startu: Plevnik 18(3), Marciniak 14(2), Miś 11, Sikora 8, Miszczuk 4, Konare 3(1), Kosior 3(1), Łuszczewski 2, Brown 2

Faule Legii: Sinielnikow 4, Stokłosa 3, Cielebąk 3, Hodgson 2, Sulima 2, Majchrzak 2, Żurawski 1, Kwiatkowski 1, Olszewski 1, Przewrocki 0

Faule Startu: Miś 4, Olejniczak 3, Brown 3, Konare 2, Marciniak 2, Miszczuk 1, Łuszczewski 1, Plevnik 0, Sikora 0, Kosior 0

Pewnie po swoje

(26.10.2002)
Przed meczem znowu daje się zauważyć brak orkiestry choć kibiców jest sporo (w tym sezonie jeszcze ani razu orkiestry nie było).
I kwarta
Pierwsza 'piątka' Legii eksperymentalna: Sinielnikow, Sulima, Hodgson, Żurawski, Cielebąk (widać próbę odblokowania dotychczas słabo grającego Sulimy). Ja rozumiem, że gramy z ostatnim zespołem ligi, ale czy to się nie zemści? W zasadzie Legia gra trójką obrońców i silnym skrzydłowym o niskim wzroście, a występujący na pozycji centra Cielebąk to klasyczny silny skrzydłowy - oj, może brakować centymetrów.
Przy tym całym eksperymentowaniu Gembal nie zastąpił jednak Sinielnikowa Stokłosą i może dobrze, bo to Andriej daje sygnał do ataku: zdobywa 4 pierwsze pukty Legii. Początek Legii znakomity: w 2:25 jest 9-2, w 3:20 14-2 po 'trójce' Sulimy a za chwilę już 16-2. Legia gra świetnie w obronie, notuje kilka przechwytów; z kolei w ataku na luzie i skutecznie. Start natomiast co chwila nie trafia 'trójek'. W 4:30 Legia osiąga maksymalną 15pkt. przewagę (19-4). W 4:58 przewaga utrzymuje się: 21-6.
Nagle Start zaskakuje i notuje serię 8-0. W 6:55 wynik brzmi: 21-14. Potem Startowi jeszcze udaje się zmniejszyć przewagę do ledwie 4pkt, ale w końcówce kwarty Legia odskakuje na 31-21 i tym wynikiem kończy się kwarta.
Po raz pierwszy mam okazję obejrzeć w akcji nowy nabytek Legii - Roba Hodgsona. Prezentuje się on znakomicie - jest pewny w grze, skuteczny, solidny, bardzo dobrze wyszkolony technicznie (w I kwarcie notuje 2 'trójki').
II kwarta zaczyna się od serii 5-0 dla Startu. Dalej Start kontynuuje swoją świetną obronę a Legia gra zupełnie bez koncepcji w ataku, czego wynikiem jest doprowadzenie w 4:50 przez Start do remisu: 33-33 (łącznie seria 12-2 dla Startu).
Jednak Legia budzi się i od tego momentu notuje serię 7-0 zainicjowaną przez akcję 2+1 Hodgsona. Kwiatkowski jak dotąd ma na swoim koncie 2 bloki.
Na koniec kwarty Start dwa razy pod rząd 'popisuje' się błędem 24 sekund i wynik po pierwszej połowie brzmi: 45-37.
Legia przez pierwszą połowę grała nerwowo (z wyj. samego początku meczu), dawało się wyczuć brak dobrej atmosfery i zrozumienia w zespole, nawet gdy gra układała się dobrze dla Legii. Na początku połowy z rozgrywających dobrze grał Sinielnikow, słabo Stokłosa. Pod koniec połowy role odwróciły się. Najwięcej punktów dla Legii zdobyli: Żurawski (10pkt.) i Hodgson (9pkt.), bez punktu zakończył Majchrzak (który grał raczej mało).
W Starcie najwięcej spustoszenia w szeregach legionistów siali niscy i szybcy obrońcy z Plevnikiem i Sikorą na czele. Nowy czarny amerykański rozgrywający Startu Earl Brown w zasadzie się nie sprawdził choć mecz zaczynał w pierwszej 'piątce'. Dobrze pod koszem ofensywnym grali wysocy Startu (świadczy o tym 71% skuteczność Startu za 2); znakomicie radzili sobie oni również w defensywie wiele razy skutecznie blokując grających pod koszem legionistów.
W defensywie Legii tytaniczną pracę wykonywał Kwiatkowski blokując rywali i uniemożliwiając im skuteczne rzuty (brawa dla sędziów: nie odgwizdali mu przy tym żadnego faulu). Trzeba podkreślić 93% skuteczność legionistów z rzutów wolnych, bo przeważnie nie jest to ich mocna strona.
III kwarta
W pierwszej piątce zmiana: Sulimę i Sinielnikowa zastępują Stokłosa i Majchrzak. W ten sposób Legia zaczyna teoretycznie najsilniejszą 'piątką' - widać Gembal stwierdził, że jednak nie ma żartów i tak łatwo tego meczu się nie wygra.
Legia zaczyna fenomenalnie serią 11-0 (4 pierwsze punkty zdobywa Żurawski, ostatnie 5pkt. tej serii Hodgson). Lepiej zaczyna grać Majchrzak (rozegranie i podania). A więc w 4:21 jest 56-37, potem za 3 trafia Stokłosa przedłużając serię do 14-0 i doprowadzając do maksymalnej 22pkt.przewagi (59-37). Za chwilę maksymalna przewaga osiąga już 24pkt. (63-39).
Jednak do 7:15 Start notuje serię 6-0 (zdobywając punkty głównie z wolnych) a potem przedłuża tę serię do 8-0 po 2pkt. z kontry. Przewaga Legii topnieje do 16pkt. (63-47). W tym momencie 4 punktami odpowiada Sinielnikow.
W końcówce dobra gra Legii pozwala zwiększyć jej prowadzenie do 70-49 - tak się kończy III kwarta. Słabo zagrał w niej Majchrzak - dużo niecelnych rzutów (nawet z czystych pozycji). I ciągle 0 punktów na koncie tego gracza.
IV kwartę Start zaczyna podobnie jak w II kwarcie, czyli dobrze. Jednak maksymalnie udaje mu się zredukować prowadzenie Legii tylko o 4pkt. Stopniowo Legia opanowuje sytuację i w 5:43 po 2 'trójkach' pod rząd Legia uzyskuje maksymalne 26pkt. prowadzenie (83-57). Od tego momentu zaczyna się luźniejsza gra z obu stron, Legia przy okazji popełnia kilka niewymuszonych błędów. Na boisko wkrótce wchodzą rezerwowi: Olszewski, Sulima i Przewrocki. Do końca gra jest już spokojna, punkt za punkt. Najciekawszym wydarzeniem w tym okresie jest kuriozalna 'trójka' Konare, amerykańskiego czarnego centra Startu, który chcąc podać pod kosz przypadkiem do niego trafił :)) - po czym sam zdziwiony rozłożył ręce. Końcowy wynik 90-70 ustala rzutem za 3 Sulima i kolejne zwycięstwo Legii na własnym terenie staje się faktem.
W Starcie tradycyjnie najlepiej w meczu zagrał rzucający obrońca Samo Plevnik (choć nie osiągnął 20 pkt.), w Legii wyróżnili się: Hodgson (17pkt, najwięcej w Legii drugi raz z rzędu - i to w czasie swoich jedynych 2 występów), Żurawski (14pkt.), Cielebąk (dobra gra tylko w 2 połowie), Sinielnikow (o dziwo drugi strzelec Legii z 15pkt.) i Stokłosa (10pkt. i jako rozgrywający wniósł chyba więcej niż Sinielnikow). Rozczarował Majchrzak - 0 pkt (taki rezultat jeszcze w Legii chyba mu się nie zdarzył). Gracz ten przeżywa wyraźny spadek formy - 3 z ostatnich 4 meczów miał zupełnie nieudane. Dobrze, że mimo słabej gry niedawnego lidera Legia potrafi wygrywać.
W obronie w Starcie doskonale zagrał Konare (ten center od kuriozalnej 'trójki') - już dawno tak dobrze legioniści nie byli blokowani i paraliżowani pod koszem przeciwnika. Z kolei w Legii super pracę w obronie wykonał Kwiatkowski, blokując, spychając i deprymując rywali (i przy okazji notując tylko 1 faul!) - w ten sposób Legia uniknęła straty naprawdę wielu punktów.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po VII kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Idea Śląsk Wrocław 7 14 7 0 614 489 +125
2. Anwil Włocławek 7 13 6 1 641 480 +161
3. Prokom Trefl Sopot 7 13 6 1 653 548 +105
4. Old Spice Pruszków 7 12 5 2 582 538 +44
5. Degusta Stal Ostrów Wlkp. 7 10 3 4 581 577 +4
6. Polonia Warbud Warszawa 7 10 3 4 557 580 -23
7. Czarni Słupsk 7 10 3 4 480 521 -41
8. Legia Warszawa 7 10 3 4 530 594 -64
9. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 7 9 2 5 472 487 -15
10. Azoty Dozorbud Tarnów 7 9 2 5 496 560 -64
11. Noteć Inowrocław 7 8 1 6 540 617 -77
12. Start Lublin 7 8 1 6 474 624 -150

Azoty Dozorbud Tarnów 76-75 Legia Warszawa
(22-22, 18-25, 16-13, 20-15)

Punkty dla Azotów: Celej 19(5), Uspenski 16(2), Lofton 15(2), Potulski 9, Sivorina 6, Golański 6(1), Marculewicz 3, Chromicz 2

Punkty dla Legii: Hodgson 18, Żurawski 14, Cielebąk 13, Przewrocki 9(3), Kwiatkowski 8, Stokłosa 8(1), Majchrzak 3, Sinielnikow 2

Faule Azotów: Golański 4, Potulski 4, Lofton 3, Sirovina 3, Celej 2, Marculewicz 2, Chromicz 2, Uspenski 2, Sulowski 1, Wichniarz 0

Faule Legii: Hodgson 5, Kwiatkowski 5, Stokłosa 4, Żurawski 3, Cielebąk 3, Przewrocki 1, Majchrzak 1, Sinielnikow 1, Dębski 0, Sulima 0

Należała się wygrana

(19.10.2002)
Przed meczem Unii z Legią, tradycyjnie już tarnowscy kibice gorąco przywitali byłych tarnowskich zawodników, występujących obecnie w drużynie Legii: Wojtków, Majchrzaka oraz Żurawskiego, Łukasza Kwiatkowskiego oraz Marcina Stokłosę. Równie gorąco przywitany został ceniony w Tarnowie, trener warszawskiego zespołu, Jacek Gembal. Mecz ten drużyny rozpoczęły w następujących zestawieniach. Legia: Hodgson, Żurawski, Cielebąk, Sinielnikow oraz kapitan warszawskiej Legii Wojciech Majchrzak. Gospodarze rozpoczeli w następującym zestawieniu: Potulski, Lofton, Golański, Chromicz oraz Uspienski.
Pierwsza piłka meczu jest dla legionistów, ale po jej stracie pierwsze pkt meczu zdobywa Uspienski i było to jedyne prowadzenie 'jaskółek' w tej kwarcie. Legioniści momentalnie wyrównali po rzucie debiutującego w barwach Legii amerykanina Hodgsona. I kwarta bardzo wyrównana, aczkolwiek z minimalną przewagą gości. Zmiana jaką dokonał trener Karol w I kwarcie wyszła gospodarzom na dobre. Za słabiej dzisiaj dysponowanego Artura Golańskiego wszedł Tomasz Celej, zdobył on dla Unii 2 trójki pod rząd i dorzucił jeszcze 2 pkt. Na uwagę w I kwarcie zasługuje również piękny blok Tomasza Cielebąka na Irku Chromiczu. W ostatniej minucie kwarty, Unia doprowadza do remisu 22:22. Pomimo kilku okazji z obu stron wynik do końca tej kwarty nie uległ już zmianie.
II kwarta to również zażarta i wyrównana walka z obu stron. Ponownie dwie trójki zdobył Tomek Celej i Unia prowadziła 27:24. Jednak goście ne odpuszczali i odrobili tę stratę a nawet wyszli ponownie na prowadzenie. Pod koniec II kwarty Legia prowadziła 45:40 i tarnowianie mieli piłkę na kilka sekund do końca kwarty (5 sek). Niestety podanie Loftona przechwycił Wojciech Majchrzak i na 2 sekundy przed końcem kwarty oddał rzut za trzy, na szczęście dla gospodarzy niecelny. Znakomicie pod koszem tarnowian znalazł się Cielebąk i dobił rzut Wojtka, ustalając wynik sptkania do przerwy 47:40 dla Legionistów.
Trzecia kwarta to znakomita gra tarnowian (zwłaszcza początek), długo oczekiwany zryw 'jaskółek'. Unia bardzo szybko odrobiła straty do Legii a nawet wyszła na prowadzenie w meczu 55:51. Na uwagę zasłużył wówczas przepiękny wsad Uspienskiego. Przy tym stanie meczu trener Gembal poprosił o czas dla gości. Poskutkowało to natychmiast gdyż po 4 pkt pod rząd Hodgsona Legia już wyrównała stan pojedynku 55:55. A ostatecznie po trzech kwartach prowadziła 60:56.
IV kwarta to wielka dramaturgia tego spotkania. Wiele błędów z obu stron (czas 24 sek przekroczyli gospodarze). Jednak większość tej kwarty prowadzili nadal goście. Wynik już w pewnym momencie był 66:60 dla gości. Jednak po którejś z koleji próbie rzutu za 3 Tomasz Celej trafił i jeszcze był faulowany przez Marcina Stoklosę i zaliczył akcję 3+1. Za chwilkę Uniści wyrównali stan meczu po 66. Przy stanie 70:70 Kwiatkowski rzucił 2 pkt dla Legii ale sędziowie odgwizadli mu piąty faul po rzucie na Uspienskim. Uspienski odpowiedział dwama celnymi rzutami osobistymi i był nadal remis 72:72. Na minutę do końca meczu był stan remisowy 74:74. Po kolejnej akcji faulowany był Wojciech Majchrzak na 24,5 sekundy do końca meczu. Wykonywał dwa rzuty osobiste przy niesamowicie ogłuszającym dopingu miejscowych kibiców. Wojtek pierwszy rzut trafił, ale na szczęście dla tarnowian spudłował przy drugiej próbie. Piłkę zebrał Lofton na 24,5 sekundy do końca meczu. Zdecydował się on na przetrzymanie jej i pod sam koniec czasu 24 sek zdecydował się sam wejść na kosz i na 1,5 sekundy trafił za 2. Wynik brzmiał 76:75 dla Unii. Legioniści jeszcze próbowali (Majchrzak), rzutem rozpaczy z własnej połowy zmienić wynik tego spotkania, lecz nie udała się im ta próba i Tarnowianie wygrali ten jakże ważny mecz 76:75.

Autor: Maciej Włoch

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Fatalnie zagrali rozgrywający. Andriej Sinielnikow zupełnie zawiódł, jedynie Marcin Stokłosa chciał się pokazać przed swoja publicznością. Mimo to dawał się w prosty sposób ogrywać Potulskiemu. Robiliśmy zbyt dużo błędów w obronie. Gra się tak jak rozgrywający pozwalają.

Mariusz Karol (trener Azotów): W drugiej części meczu poleciłem zawodnikom więcej grać jeden na jeden i penetrować strefę pod koszem. W poprzednich meczach kiedy wiadomo było że i tak przegramy zespół walczył do końca. Dzisiaj było podobnie i to przyniosło efekt.

Tomasz Celej (koszykarz Azotów): Przez ostatnie dwa dni trenowałem raz indywidualnie nie oddając ani jednego rzutu. Po dobrym początku nie mogłem trafić. Byłem dobrze kryty. Obrońcy często się zmieniali. Kiedy było już 7 punktów starty, postawiłem wszystko na jedną kartę. Wiedziałem że jak nie trafię to możemy przegrać mecz i wszystko będzie na mnie. Trafiłem jednak "trójkę" i jeszcze zostałem sfaulowany. A co do ostatniej akcji - ta cała akcja Loftona i rzut były po prostu wbrew prawom fizyki.

Autor: Gazeta Wyborcza

Tabela po VI kolejce spotkań

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Idea Śląsk Wrocław 6 12 6 0 529 414 +115
2. Anwil Włocławek 6 11 5 1 556 421 +135
3. Prokom Trefl Sopot 6 11 5 1 559 466 +93
4. Old Spice Pruszków 6 11 5 1 523 453 +70
5. Degusta Stal Ostrów Wlkp. 6 9 3 3 506 492 +14
6. Polonia Warbud Warszawa 6 9 3 3 475 486 -11
7. Czarni Słupsk 6 8 2 4 407 450 -43
8. Azoty Dozorbud Tarnów 6 8 2 4 430 488 -58
9. Legia Warszawa 6 8 2 4 440 524 -84
10. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 6 7 1 5 400 421 -21
11. Noteć Inowrocław 6 7 1 5 469 544 -75
12. Start Lublin 6 7 1 5 404 534 -130

Legia Warszawa 91-74 Czarni Słupsk
(27-21, 17-12, 22-16, 25-25)

Punkty dla Legii: Cielebąk 20(2), Stokłosa 17, Majchrzak 16(3), Przewrocki 13(3), Żurawski 12, Kwiatkowski 7(1), Sinielnikow 6, Sulima 0, Błaszczyk 0, Olszewski 0

Punkty dla Czarnych: Frasunkiewicz 19(1), Stulga 17, Wilson 14, Jarutis 7(1), Białek 6, Frank 5, Arabas 4(1), Kriwonos 2, Vaskys 0

Faule Legii: Przewrocki 4, Żurawski 4, Sinielnikow 4, Stokłosa 4, Kwiatkowski 3, Błaszczyk 3, Olszewski 2, Majchrzak 2, Sulima 1, Cielebąk 1

Faule Czarnych: Kriwonos 5, Stulga 4, Wilson 4, Jarutis 3, Białek 3, Frank 2, Vaskys 2, Arabas 1, Frasunkiewicz 1, Cywiński 0

Wysoka wygrana

(12.10.2002)
Spotkanie z Czarnymi Słupsk, Legia rozpoczęła w następującym składzie: Majchrzak, Sinielnikow, Kwiatkowski, Przewrocki, Żurawski. Pierwsze punkty zdobyli legioniści, którzy grali konsekwentnie w obronie i mądrze w ataku.
Pierwszą kwartę legioniści wygrali głównie dzięki znakomitej postawie Majchrzaka (10pkt.w tym 2x3). W zespole Czarnych kosze rzucali przede wszystkim ex-legioniści - Lee Wilson i Gintaras Stulga. Tę kwartę Legia wygrała 27-21.
Druga kwarta rozpoczęła sie celnym rzutem Frasunkiweicza i po 5:30 min. w tej kwarcie był wynik...2-4. Na szczęście w porę obudził się Przewrocki i jego dwie "trójki" i jedna "dwójka" wyprowadziła Legię na 11-to punktowe prowadzenie. 44-33 - tak zakończyła się druga kwarta tego spotkania. W połowie II kwarty, Jacek Gembal dał pograć Błaszczykowi, co Legii na dobre nie wyszło i po pewnym czasie gry prowadzenie przejęli słupszczanie.
Na początku III kwarty, Legia powiększała swą przewagę, która w pewnym momencie wyniosła aż 25 punktów. Ale potem dużo strat i niewykorzystane sytuacje spowodowały, że Legia straciła 10 pkt przewagi i było ich tylko 15.
Czwartą kwartę można by było nazwać kwartą Stokłosy. Świetne, szybkie akcje tego zawodnika spowodowały, że przewaga "wojskowych" wahała sie między 19-20 pkt. W tej kwarcie Marcin zdobył 15 z 25pkt. drużyny (sam w całym meczu rzucił 17). Dużo było efektownych akcji Kwiatkowski-Stokłosa. Mimo tego, że w zespole Czarnych było dużo wyższych zawodników Legia dobrze radziła sobie na tablicach - zbierali Cielebąk i Kwiatkowski.
Zawodnicy sprawiali wrażenie jakby w klubie wszystko było OK. Żartowali, byli uśmiechnięci, więc może w klubie nie dzieje się aż tak źle. Z pewnością zwycięstwo polepszy atmosferę. Wierzymy także, że dobra postawa legionistów, pomoże im w znalezieniu sponsora. Oni naprawdę na to zasługują!

Autor: Gacek (legia.e-basket.pl)

Tabela po V kolejce spotkań:

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Anwil Włocławek 5 10 5 0 460 331 +129
2. Idea Śląsk Wrocław 5 10 5 0 455 346 +109
3. Prokom Trefl Sopot 5 9 4 1 461 390 +71
4. Old Spice Pruszków 5 9 4 1 441 373 +68
5. Degusta Stal Ostrów Wlkp. 5 8 3 2 426 410 +16
6. Polonia Warbud Warszawa 5 7 2 3 385 390 -5
7. Legia Warszawa 5 7 2 3 365 448 -83
8. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 5 6 1 4 345 365 -20
9. Czarni Słupsk 5 6 1 4 352 395 -43
10. Noteć Inowrocław 5 6 1 4 393 446 -53
11. Azoty Dozorbud Tarnów 5 6 1 4 354 413 -59
12. Start Lublin 5 6 1 4 336 460 -124

Noteć Inowrocław 89-62 Legia Warszawa
(30-12, 25-15, 15-10, 19-25)

Punkty dla Noteci: Austin 14 (2), Mrożek 13 (3), Serravalle 13, Czaska 12, De Young 9, Żytko 9 (1), Radke 8, Szubarga 5, Derwisz 5, Skonieczny 2

Punkty dla Legii: Kwiatkowski 17 (1), Stokłosa 11 (1), Żurawski 9, Olszewski 7 (1), Cielebąk 6, Błaszczyk 5 (1), Sinielnikow 4, Sulima 3, Majchrzak 0, Przewrocki 0

Noteć wymierza karę

(6.10.2002)
Losy spotkania rozstrzygnęły się już w I kwarcie. Po kilku minutach gry Noteć, po m.in. akcjach Austina i trzech trójkach Mrożka prowadziła już 29-10. Kwarta zakończyła się wynikiem 30-12.
W drugiej kwarcie przez pierwsze 5 minut gry oba zespoły łącznie zdobyły 10 oczek, a Noteć w kolejnych 5 aż 20 przy 10 Legii. Na boisku szalał szybki jak błyskawica Serravalle, punkty zdobywali wszyscy przebywający na boisku zawodnicy. Odblokowuje się Derwisz (5 pkt., 7 zbiórek, 2 przechwyty). Do przerwy Noteć prowadzi 55-27.
Od połowy III kwarty w ekipie Noteci właściwie grały tylko rezerwy jedynie z Mrożkiem w składzie. W drużynie Legii jedynie Kwiatkowski wykazywał jeszcze ochotę do gry. Po III kwartach wynik brzmi 72-37.
IV kwarta stała już na niższym poziomie, ale trener Chudeusz dał pograć rezerwom. W Legii punkty zaczęli zdobywać Stokłosa, Błaszczyk, Żurawski. Jednak na nic to się już nie zdało. Noteć wygrała zasłużenie i wymierzyła legionistom najniższą z możliwych karę. Gra Noteci zaczyna się zazębiać i z meczu na mecz Noteć powinna być groźniejsza.

Autor: adalu (www.itknotec.com.pl)

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Nic dobrego
Cóż ja mogę powiedzieć o takim spotkaniu w wykonaniu mojej drużyny? Praktycznie nie pokazaliśmy nic dobrego. Zupełnie "przespaliśmy" pierwszą kwartę, która ustawiła cały mecz. Fatalnie broniliśmy, byliśmy również bardzo nieskuteczni. O zwycięstwach możemy marzyć tylko wówczas, gdy będziemy grać o niebo lepiej praktycznie w kazdym elemencie. Tym razem okazało się to zadaniem przerastającym nasze możliwości.

Jerzy Chudeusz (trener Noteci): Wyciągamy wnioski
Po fatalnym w naszym wykonaniu meczu z MKS Pruszków długo dyskutowaliśmy i analizowaliśmy to spotkanie. Naszym podstawowym zadaniem było wyciągnięcie odpowiednich wniosków. Już we Wrocławiu, choć wyraźnie przegraliśmy, to jednak prezentowaliśmy się już znacznie lepiej. Okazało się, że potrafimy zrealizować założenia przedmeczowe. Potwierdzeniem tego było właśnie spotkanie z Legią. Cieszę się głównie z dobrej, a momentami bardzo dobrej obrony a także wyraźnie wygranej walki na obu tablicach.

Autor: PLK

Tabela po IV kolejce spotkań:

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Anwil Włocławek 4 8 4 0 365 251 +114
2. Idea Śląsk Wrocław 4 8 4 0 365 276 +89
3. Prokom Trefl Sopot 4 8 4 0 381 295 +86
4. MKS Pruszków 4 7 3 1 341 311 +30
5. Polonia Warbud Warszawa 4 6 2 2 316 309 +7
6. Degusta Stal Ostrów Wlkp. 4 6 2 2 345 341 +4
7. Noteć Inowrocław 4 5 1 3 339 368 -29
8. Czarni Słupsk 4 5 1 3 274 304 -30
9. Azoty Dozorbud Tarnów 4 5 1 3 284 323 -39
10. Start Lublin 4 5 1 3 274 360 -86
11. Legia Warszawa 4 5 1 3 274 374 -100
12. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 4 4 0 4 267 311 -44

Legia Warszawa 79-72 Komfort Kronoplus Stargard Szcz.
(18-17, 29-21, 12-16, 20-18)

Punkty dla Legii: Cielebąk 18(2), Kwiatkowski 18(3), Majchrzak 14(3), Stokłosa 10(2), Przewrocki 8, Sinielnikow 6, Żurawski 5, Sulima 0

Punkty dla Komfortu: Respert 27(4), Bigus 15, Morkowski 11(1), Nizioł 8(2), Jarusevicius 7(1), Robak 4, Soczewski 0

Po walce

(28.09.2002)
Rozgrzewka Widać już, że będzie bardzo mało kibiców - tyle samo co na ostatnich meczach w poprzednim sezonie (no i oczywiście brak orkiestry). Nie ma żadnego porównania z pierwszymi meczami poprzedniego sezonu. Tylko częściowo wydaje się to usprawiedliwone wyjazdowym meczem piłkarskiej drużyny Legii w Katowicach. Tymczasem spiker raczy nielicznych widzów mało budującą informacją: Legia ma budżet koszykarski 2x mniejszy niz w zeszłym sezonie.
I kwarta W pierwszych 3 minutach z obu stron padają łącznie tylko 2 punkty (Majchrzak), zaraz potem 2 dorzuca Cielebąk.
W 4:46 Legia obejmuje pierwsze wyraźniejsze prowadzenie: 9-5 po 'trójce' Stokłosy. Dopiero w 8:21 pierwszy faul popełniają stargardzianie. W samej końcówce Komfort prawie niweluje pięciopunktową stratę doprowadzając do stanu 18-17 dla Legii po 2 wolnych Resperta i jego 2-punktowym rzucie (damn it!). W pierwszej kwarcie Stokłosa trafił dwie 'trójki', ale ma już 2 faule. Komfort grał bardzo źle pod koszami, tracił dużo piłek (popełniając nawet kilkukrotnie błąd 'kroków'), a mimo to po I kwarcie tylko 1pkt przewagi Legii.
II kwarta Zdobycze Legii rozpoczyna Majchrzak 'trójką' a za chwilę dorzuca 1 pkt. z wolnego. W 2:52 Legia osiąga max. 7-punktową przewagę: 29-22.
W 4:45 już 20 punktów osiąga Respert - gra znakomicie, wszystko mu wychodzi. Głównie dzięki niemu Komfort doprowadza do remisu: 32-32. Potem następuje szybkie 5 pkt. Kwiatkowskiego i... zastój z obu stron. W 6:42 jest ciągle 37-32 dla Legii.
Wreszcie niemoc strzelecką z obu stron, w 7:32 przełamuje 'trójką' Cielebąk i jest 40-32 (max. przewaga Legii w meczu). A za chwilę robi się: 42-33 po 2 wolnych Cielebąka, 45-33 po 'trójce' Cielebąka. 12 punktów przewagi wydaje się solidnym zapasem, ale dosłownie w ostatnich sekundach szalonym celnym rzutem za trzy popisuje się Respert (szkoda!!) i pierwsza połowa kończy się wynikiem 47-38.
W Komforcie tragicznie zagrał Bigus, rewelacyjnie Respert mimo spokojnego początku (23pkt.). Reszta graczy była niewidoczna.
Z kolei Legia trafiła 8 'trójek' - po 2 zanotowali: Majchrzak, Stokłosa, Kwiatkowski, Cielebąk. Najwięcej punktów dla Legii zdobyli: Cielebąk - 16, Kwiatkowski - 10, Majchrzak - 7. Generalnie Legia sprawiała wrażenie, że w dużym stopniu kontroluje grę i wynik i grała ze spokojem i pewnością siebie.
III kwarta Początek jest zły dla Legii. W 4:44 Komfort po 'trójce' Nizioła redukuje stratę do 5 punktów (50-45). Dla Legii oznacza to serię 3-7. Komfort zaczyna grać doskonale w obronie wobec której atak Legii jest niemal bezradny, ale najmniejszą stratę do jakiej Komfortowi udaje się doprowadzić to 2 punkty.
W 9:11 wynik brzmi: 57-54 dla Legii. Z 10 zdobytych jak dotąd przez Legię punktów w tej kwarcie, 5 zdobywa Kwiatkowski. Kwartę kończy szybki atak Przewrockiego, który ustala wynik spotkania po III kwartach na 59-54.
IV kwarta Początek tej kwarty jest taki sam jak koniec III kwarty - Przewrocki wykańcza szybki atak. Dziewiątą 'trójkę' dla Legii trafia Majchrzak, ale w 3:50 jest już remis: 64-64. Jest to wynikiem kontynuowania przez Komfort super obrony, z którą Legia ma niemałe trudności. Cały czas bardzo dobrze gra Borkowski (począwszy już od połowy III kwarty). Respert podobnie jak w III kwarcie jest niewidoczny - dziwne.
O dziwo rozkręca się Bigus i zaczyna grać znakomicie. W 5:30 po 'dwójce' Bigusa Komfort obejmuje pierwsze prowadzenie w meczu: 66-68. W 7:25 wpada 10 'trójka' Legii, tym razem w wykonaniu Kwiatkowskiego. Mimo że Bigus nadal jest absolutnie nie do zatrzymania, Legii w 7:50 po 2 wolnych Przewrockiego udaje się wyjść na prowadzenie 73-70. W 8:49 umyślny faul zostaje odgwizdany Stokłosie - jest to ewidentna bzdura i jedyna grubsza pomyłka sędziów (szkoda tylko że taka, która mogła zaważyć na losach meczu). Po 2 wolnych dla Komfortu prowadzenie Legii zmniejsza się do 73-72. Zanosi się na zażartą walkę w końcówce.
Ale Legia wykazuje się dużym spokojem i doświadczeniem i to ona zdobywa 6 ostatnich punktów w meczu: w 9:15 po 2pkt. Majchrzaka jest 75-72, w 9:24 faul ofensywny zostaje odgwizdany Morkowskiemu (czy to rekompensata za wcześniejsze bezpodstawne odgwizdanie umyślnego Stokłosie? - w każdym razie taki handel jest korzystny dla Legii). W końcówce 4 wolne wykorzystuje Stokłosa ustalając wynika spotkania na 79-72 dla Legii.

Jeśli chodzi o Legię, to grała ona de facto tylko w siódemkę (Olszewski, Błaszczyk w ogóle nie grali a Sulima pokazał się tylko na kilkanaście sekund). Najlepsi legioniści to bez wątpienia Cielebąk (I połowa) i Kwiatkowski (II połowa). Przewrocki - same niecelne rzuty z dystansu - swoje punkty zdobył z kontry, wolnych i spod kosza. Słabiej zagrał Żurawski; Majchrzak też poniżej swojego zwykle wysokiego poziomu - miał sporo niecelnych rzutow i nieudanych akcji, po prostu mu nie szlo (12pkt. z swoich 14 zdobył 'trójkami').
Z kolei w Komforcie MVP to były zawodnik NBA Shawn Respert, chociaż w drugiej połowie zdobył tylko 4pkt. i był mało widoczny - jego dorobek w meczu to łącznie 27pkt (w tym 4 'trójki'). Nieźle zagrał Morkowski. Nizioł nie wniósł dużo do gry a Robak był zupełnie niewidoczny.

Autor: Jacek Malinowski (basketcom.republika.pl)

Tabela po III kolejce spotkań:

(w kolejnych kolumnach: Mecze, Punkty, Zwycięstwa, Porażki, Ilość pkt. zdobytych, Ilość pkt. straconych, Różnica pkt.)

    M PKT Z P PZ PS R
1. Anwil Włocławek 3 6 3 0 267 170 +97
2. Idea Śląsk Wrocław 3 6 3 0 286 206 +80
3. Prokom Trefl Sopot 3 6 3 0 297 236 +61
4. MKS Pruszków 3 6 3 0 274 235 +39
5. Degusta Stal Ostrów Wlkp. 3 5 2 1 264 243 +21
6. Polonia Warbud Warszawa 3 5 2 1 235 224 +11
7. Czarni Słupsk 3 4 1 2 204 225 -21
8. Legia Warszawa 3 4 1 2 212 285 -73
9. Komfort Kronoplus Stargard Szcz. 3 3 0 3 208 227 -19
10. Azoty Dozorbud Tarnów 3 3 0 3 208 256 -48
11. Noteć Inowrocław 3 3 0 3 250 306 -56
12. Start Lublin 3 3 0 3 189 279 -90

Prokom Trefl Sopot 100-74 Legia Warszawa
(27-19, 23-15, 27-17, 23-23)

Punkty dla Prokomu: Marković 16(2), Vranković 13(2), Masiulis 12(1), Jagodnik 12, Żidek 11, Barry 11(1), Maskouliunas 10(2), Dylewicz 6, Jankowski 5, Krzykała 4

Punkty dla Legii: Cielebąk 14, Majchrzak 13(1), Żurawski 11, Sinielnikow 9, Stokłosa 9(3), Przewrocki 5(1), Błaszczyk 4, Olszewski 4, Sulima 3(1), Kwiatkowski 2

Faule Prokomu: Jankowski 5, Maskouliunas 4, Krzykała 3, Barry 3, Jagodnik 3, Żidek 2, Dylewicz 1

Faule Legii: Żurawski 5, Kwiatkowski 4, Olszewski 4, Stokłosa 3, Majchrzak 3, Sulima 2, Cielebąk 2, Sinielnikow 2, Przewrocki 1, Błaszczyk 1

Znowu wysoka porażka

(24.09.2002)
Koszykarze Prokomu Trefl Sopot pewnie wygrali drugi mecz w sezonie, mimo, że w drużynie nadal widać brak zgrania. Po raz pierwszy rzucili 100 punktów.
Rozgromiona kilka dni temu we Wrocławiu drużyna Legii Warszawa robiła wszystko, aby w Sopocie uniknąć ponownej kompromitacji. I nawet jej się to udało, choć przewaga Prokomu ani przez moment nie podlegała dyskusji.
Gra Legii opierała się głównie na dwóch zawodnikach: Wojciechu Majchrzaku i Tomaszu Cielebąku, dzięki któremu Tomas Masiulis z Prokomu przekonał się, że w polskiej lidze również gra się twardo.
Jeszcze ciekawsze były pojedynki Majchrzaka z Josipem Vrankoviciem. Obaj mieli kłopoty z zatrzymaniem siebie nawzajem i przeprowadzili kilka ładnych akcji. Szybciej zmęczył się nie mający dobrego zmiennika Majchrzak. Vranković potwierdził - szczególnie w trzeciej kwarcie - że również w tym sezonie może być głównym zawodnikiem ofensywy Prokomu.
Podobnie jak w poprzednim meczu w Lublinie - w drugiej i ostatniej kwarcie - trener Eugeniusz Kijewski dał pograć zawodnikom rezerwowym. Ponieważ podobnie zrobił trener Legii Jacek Gembal, wykorzystali to jedyni wówczas na boisku obcokrajowcy: Darius Maskoliunas i Dragan Marković z Prokomu.
Przewaga sopockiej drużyny systematycznie rosła, zwłaszcza gdy "drugi bieg" włączał rozgrywający Drew Barry. Amerykanin ponownie czarował publiczność udanymi zagraniami: podawał (7 asyst), zbierał (5 zbiórek), kończył akcje efektownymi wsadami. Za wszelką cenę starał się go zatrzymać zwłaszcza Marcin Stokłosa, który mimo kilku prostych błędów wypadł lepiej od pierwszego rozgrywającego Legii Andrieja Sinielnikowa.

- Widać było, że Legia wyciągnęła wnioski z wysokiej porażki we Wrocławiu, a my mieliśmy aż 21 strat piłki - mówił trener Kijewski.
- Za bardzo chcieliśmy się pokazać publiczności i stąd nasze błędy - dodał Maskoliunas.

Autor: Gazeta Wyborcza


Idea Śląsk Wrocław 113-59 Legia Warszawa
(26-23, 25-15, 36-12, 26-9)

Punkty dla Idei: Holcomb 34(3), Zieliński 19(3), Giedraitis 18(1), Tomczyk 14(1), Wiekiera 8(1), Lewis 6(1), Miglinieks 5(1), Adomaitis 5(1), Kul 4, Skibniewski 0

Punkty dla Legii: Żurawski 14, Cielebąk 14(1), Majchrzak 12(1), Kwiatkowski 5, Sinielnikow 4, Olszewski 4, Sulima 3(1), Przewrocki 3, Stokłosa 0, Błaszczyk 0

Faule Idei: Wierkiera 4, Miglinieks 4, Giedraitis 3, Lewis 3, Kul 2, Zieliński 2, Adomaitis 2, Holcomb 1, Skibiniewski 1, Tomczyk 1

Faule Legii: Kwiatkowski 5, Sulima 4, Stokłosa 3, Olszewski 3, Majchrzak 2, Błaszczyk 2, Cielebąk 2, Żurawski 2, Sinielnikow 1, Przewrocki 1

Nic się nie stało...

(22.09.2002)
Komplet publiczności w hali „Orbita” oglądał inauguracyjne spotkanie nowego sezonu PLK, w którym to mistrzowie Polski – zespół Idei Śląska Wrocław – podejmowali warszawską Legię. Gospodarze, jak co rok nastawiają się na grę o najwyższe trofea, natomiast przyjezdni typowani są do roli ligowego średniaka.
Gospodarze rozpoczęli mecz piątką: Lewis, Giedraitis, Zieliński, Holcomb, Wiekiera. W drużynie Legii mecz rozpoczynali: Sinielnikow, Przewrocki, Żurawski, Majchrzak i Cielebąk.
Pierwsza piłka dla Śląska. Nie trafia Giedraitis, a za chwilę z przeciwnej strony Majchrzak. Inauguracyjne punkty zdobywa w kolejnej akcji rzutem z półdystansu Paweł Wiekiera, „dwójkę” dorzuca Giedraitis. Zdobywcą pierwszych punktów dla przyjezdnych jest Wojciech Żurawski. Mecz od początku toczony był w niezłym tempie, a goście nawiązywali w miarę wyrównaną walkę z podopiecznymi trenera Zvi Sherfa. Nieźle radził sobie wśród nich Tomasz Cielebąk, który ograł kilka razy Holcomba. Nie wszystkie rzuty popularnego „Bączka” dochodziły jednak celu. Po pierwszych 3 i pół minutach gry było 11:7 dla Śląska. Gospodarze grali na niezłym procencie rzutów z gry, jednak popełniali zbyt wiele strat w ataku. Legioniści próbowali szczęścia w rzutach z dystansu, ale w dniu dzisiejszym mieli mocno rozregulowane celowniki. Nieźle prezentowały się nowe nabytki wrocławian Giedraitis i Holcomb. Wśród gości w punktowali Cielebąk, Żurawski i Kwiatkowski. Na 3 minuty przed końcem tej części gry na parkiecie pojawił się Miglinieks. Nie prezentował jednak dyspozycji, w jakiej pamiętają go kibice sprzed 2 lat. Za „panowania” Łotysza akcje wrocławian stały się bardziej statyczne, wskutek czego legioniści zaczęli sobie lepiej radzić w obronie. Na 2 minuty przed końcem tej części na parkiet wszedł, zastępując mającego 2 faule Wiekiere, Aleksander Kul. W dniu dzisiejszym Kul jednak nie był „cool”. Po zawodniku tym widać spore braki treningowe i w tej formie z całą pewnością nie pomoże wrocławianom w Euroligowych bojach. Nie szło mu ani w obronie, ani w ataku... Kwarta kończy się trzypunktowym prowadzeniem Śląska 26:23.

Na początku drugiej kwarty gra toczyła się z lekką przewagą gospodarzy. Po 2 punktach Cielebąka w 14 minucie było 33:29, za moment za 3 trafił Sulima i wydawało się, że zaraz goście „przeskoczą” Śląsk. Nic z tych rzeczy, bowiem w tym momencie rozpoczął się popis Randy’ego Holcomba. Amerykanin trafił „trójkę”, chwilę później przeprowadził akcję 2+1, a potem znów za moment zebrał piłkę w ataku i spod kosza zdobył kolejne 2 „oczka”. Na 2 minuty przed końcem było 42:34 i widać było, że z minuty na minutę rozkręcająca się wrocławska maszyna, zaczyna dominować nad zespołem gości. Kwarta kończy się prowadzeniem gospodarzy 51:38.

Od rozpoczęcia 3 kwarty gra toczyła się w zasadzie do jednego kosza. Dość powiedzieć, iż tą połowę gospodarze wygrali 62:21. Legioniści nie radzili sobie w ataku, a w Śląsku co rusz punktowali Zieliński (12 punktów w 3. kwarcie), czy tez będący nie do zatrzymania Holcomb (24 punkty w drugiej połowie). Swoje umiejętności zaprezentował młody Robert Skibniewski, który nieźle radził sobie z obsługiwaniem podaniami partnerów.
Mimo wysokiego prowadzenia trener Sherf nie mógł wpuścić na parkiet będącego poza meczową dziesiątką młodego Pawła Mroza, który w takiej chwili mógłby ogrywać się w walce o ligowe punkty. Czemu wzorem Euroligi nie wprowadzić w Polsce przepisu, który umożliwiałby wpisanie do meczowego protokołu 12 graczy? Wówczas nie mieszczący się teraz w składzie (głównie silnych ekip) juniorzy mogliby wejść na parkiet, gdy losy meczu są już przesądzone. Wydaje się, że byłoby to z pożytkiem dla rozwoju młodych koszykarzy, a w przyszłości pewnie i dla reprezentacji kraju.
Wśród gospodarzy na słowa uznania zasłużyli wszyscy gracze. Troche zastrzeżeń można mieć do Miglinieksa, który co prawda zanotował 7 asyst ale nie przypominał samego siebie sprzed dwóch lat ). Osobna sprawa to Aleksander Kul, który musi się ostro wziąść w garść, by utrzymać pozycję w zespole (nawet do Einikisa z początku zeszłego sezonu dużo mu jeszcze brakuje). Jednak przy tak wysokim zwycięstwie nie powinno się chyba zawczasu rozdzierać nad nimi szat. Wracając jeszcze do Skibniewskiego. Młody zawodnik wrocławian był chyba zadowolony ze swojego występu, bowiem już po wyjściu z hali, gdy udawał się swoim samochodem do domu zdarzył mu się moment dekoncentracji i „puknął” stojący przed wejściem samochód dostawczy...
Gości oceniać można jedynie za pierwsze 15 minut w ich wykonaniu, bowiem potem statystowali już tylko na parkiecie. W tym pierwszym okresie meczu nieźle radzili sobie Cielebąk, Żurawski i Majchrzak.

Autor: PKo

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Gembal (trener Legii): Do przerwy graliśmy bardzo przyzwoicie. Jednak po przerwie, po łatwo zdobywanych punktach za trzy przez Śląsk, rozkleiliśmy się kompletnie i nie postawiliśmy już żadnych warunków wrocławskiej drużynie. Proszę tego nie zrozumieć w ten sposób, że my w ogóle nie próbowaliśmy wygrać. Po prostu chcieliśmy mocniej się postawić. Niestety początek trzeciej kwarty był taki, jaki był. Szybko straciliśmy 20 punktów. Graliśmy bardzo źle w ataku, ale to wynikało ze słabej obrony.
-Co by było, gdyby Śląsk w pierwszej połowie zagrał równie skutecznie, jak w drugiej?
Nie można przez cały czas grać z taką skutecznością. Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy lepiej w defensywie i mieliśmy mnie strat. W drugiej połowie byliśmy fatalnie dysponowani rzutowo. Przy przewadze fizycznej Śląska musieliśmy rzucać z dystansu, ale niestety nie trafialiśmy. To mnie najbardziej martwi.

Zvi Sherf (trener Idei Śląska): Przede wszystkim dobrze zacząć sezon z dobrym zwycięstwem. W pierwszej połowie nie graliśmy wystarczająco dobrze, ale udowodniliśmy znacznie więcej w drugiej. Wciąż mamy wiele rzeczy do poprawienia, ale zmierzamy w dobrym kierunku. Od jutra zaczynamy natychmiast kontynuować nasze treningi. Wciąż musimy kontynuować pracę nad obroną i pewne zagrywki dotyczące naszej gry w ataku, ponieważ paru graczy jeszcze jest nowych i muszą zgrać się z drużyną.
Jestem szczęśliwy, że hala była pełna kibiców z dobrą atmosferą. Z moich informacji wynikało, że czasami mecze ligowe nie są rozgrywane przy udziale tak znacznej ilości kibiców, natomiast na mecze Euroligowe zawsze przychodzi komplet widzów. Mamy nadzieję, że w tym sezonie sytuacja się zmieni i na każdym spotkaniu trybuny będą zapełnione.
-Jak Pan ocenia grę Holcomba?
Przede wszystkim co mozna powiedzieć, który w pierwszym swoim meczu zdobywa 34 punkty? Ale prawda jest taka, że zdecydowałem o jego występie w tym meczu pięć minut przed rozpoczęciem. Rozpoczął zawody źle, ponieważ był zdenerwowany. Jednak dobrze, że jego złe minuty były na początku, a nie później. Była to jego pierwszy mecz w naszej drużynie i pierwszy poza Stanami Zjednoczonymi. Trzeba zrozumieć również to, że jest on po raz pierwszy raz w życiu poza swoją ojczyzną. Myśleliśmy, że będziemy czekać dłużej na jego dobrą dyspozycję, jednak przyszła ona już teraz. Wobec tego nadal będziemy kontunuować pracę z nim i mamy nadzieję, że cały czas ona będzie taka sama.
-Czy taki dobry występ już na samym początku nie przeszkodzi Holcombowi w dalszej części sezonu; czy woda sodowa nie uderzy mu do głowy?
Jutro pięciu zawodników będzie miało treningi i Holcomb jest jednym z nich. Będziemy z nim rozmawiać, jeżeli będzie odbiegać od pewnych zasad. Oczywiście trzeba pamiętać, że graliśmy dzisiaj z drużyną, która nie ma zagranicznych zawodników i wyjaśnimy to również Randemu, więc proszę się nie obawiać - na pewno przysłowiowa woda sodowa nie uderzy mu do głowy.

Dainius Adomaitis (koszykarz Idei Śląska): Nie ma jednego elementu, który zaważył o naszej dzisiejszej wygranej. Zaważyło wszystko razem - obrona, bardzo dobry atak. Dzisiaj wszyscy zagrali naprawde bardzo dobrze. To nie Legia zagrała słabo, tylko my rozegraliśmy naprawde dobre spotkanie. Na razie jednak ciężko cokolwiek powiedzieć; to był dopiero pierwszy mecz. Teraz czeka nas bardzo ciężki wyjazd do Stargardu, potem kolejny mecz u siebie...

Autor: slask.e-basket.pl